Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > PlusLiga: W Bielsku-Białej górą częstochowianie

PlusLiga: W Bielsku-Białej górą częstochowianie

fot. Katarzyna Antczak

Zaledwie jednego seta zdołali wygrać na własnym boisku podopieczni Krzysztofa Stelmacha w meczu z AZS-em Częstochowa. Pierwsze dwa sety pojedynku to była zacięta walka, z której zwycięsko wyszła ekipa Michała Bąkiewicza. W kolejnej partii gra akademików już nie kleiła się tak dobrze, ale w czwartej partii opanowali sytuację i zainkasowali trzy punkty.

Pierwszą partię otworzyło zbicie z drugiej piłki Rafaela Redwitza, które przy późniejszym bloku na Bartoszu Janeczku pozwoliło AZS-owi wyjść na dwupunktowe prowadzenie (3:1). Kolejne błędy BBTS-u nie pomogły gospodarzom dogonić wcale nie tak efektownie grających rywali, którzy dzięki Matejowi Patakowi górowali na siatce (6:8). Przy słabszej dyspozycji środkowych z Bielska-Białej i ich błędach zza linii dziewiątego metra podopieczni Krzysztofa Stelmacha musieli radzić sobie z presją przegrywających, jednak mimo tego zespół z Częstochowy utrzymywał zapas (11:13). Po pomyłce na prawym skrzydle Kamila Kwasowskiego trener miejscowych po raz pierwszy przerwał grę. Niewiele to jednak zmieniło, bowiem kolejne punkty dla swojego teamu zdobywał Felipe Bandero. Mimo iż widowisko do tej pory nie było najwyższych lotów, to przewaga przyjezdnych rosła z każdą minutą, w końcówce będąc powiększoną przez zagrywkę Łukasza Polańskiego (24:17). Piłkę setową dla AZS-u wykorzystał natomiast Bartosz Buniak (25:21).

O wyrównany początek drugiej partii postarali się zza linii dziewiątego metra Bartłomiej Krulicki, a także bardzo dobrze radzący sobie w obronie Adrian Stańczak (8:8). Bielszczanom w końcu udało się uzyskać dwa oczka zaliczki (11:9), jednak przez dobrze pracujący częstochowski blok szybko ją utracili (11:13). Widać było, że dzięki odrobieniu strat goście poczuli wiatr w żaglach, co dodało im także odwagi w polu serwisowym, w którym królował Bandero (16:13). Sytuacja gospodarzy pogorszyła się w momencie, gdy zaczął mylić się nawet Krulicki – dzięki temu siatkarze spod Jasnej Góry utrzymali trzy oczka zapasu. W tym momencie ciężar odpowiedzialności za swój team wziął kapitan BBTS-u Marcin Wika, któremu udało się spowodować, że miejscowi w końcu uplasowali się na fotelu lidera (20:19). Tego komfortu siatkarze ze stolicy Podbeskidzia pozbyli się jednak bardzo szybko na własne życzenie – przez pomyłki Neroja w polu serwisowym i rozchwiany blok przy atakach Rafała Szymury (23:25).



Nawet usilne starania Kwasowskiego nie były w stanie powstrzymać świetne dysponowanego Bandero na prawym skrzydle (1:4). Prowadzeni przez Szymurę siatkarze z Częstochowy w końcu zaczęli grać przyjemną dla oka siatkówkę, choć i bielszczanie mieli swoje momenty – takie jak taktyczne uderzenia Mateusza Sacharewicza przy piłkach sytuacyjnych czy bloki jego i Grzegorza Pilarza (10:6). W powrocie do meczu swojemu zespołowi starał się pomóc Michał Szalacha, jednak jego dobre akcje zostały zniwelowane przez potknięcia w zagrywce. Nie był w nich jednak osamotniony, bowiem podobnym zagraniem chwilę później popisał się Redwitz i bielszczanie ponownie uzyskali czteropunktowe prowadzenie (14:10), by następnie jeszcze bardziej je powiększyć (16:11). Piłek, które w boisku rywali po drugiej przerwie technicznej umieszczał Bandero, nie byłby chyba w stanie podbić nikt, lecz nawet one nie wystarczyły do tego, by AZS mógł odrobić straty, bowiem niezwykłą skuteczność w tym momencie spotkania prezentował Sacharewicz (18:13). Kiedy „obudził” się także Janeczek, stało się jasne, że częstochowianom bardzo trudno będzie dogonić przeciwników (21:16). Podjęli jeszcze tę próbę, jednak w kluczowej akcji na środku wykazał się Krulicki (25:18).

Mocne 4:0 dla swojego zespołu wypracował zagrywką Redwitz, a jedna skuteczna próba Wiki nie była w stanie wybić z uderzenia AZS-u (6:2, 8:4). To właśnie kapitan BBTS-u stał się postacią wiodącą dla swojego zespołu, i choć momentami wspomagał go Kwasowski, to wciąż było to za mało, żeby mówić o wyrównaniu poziomu spotkania (8:13). Dodatkowo swoje trzy grosze do dorobku gości dołożyły pomyłki własne bielszczan, takie jak przeszkadzanie w rozegraniu Redwitzowi czy mała przytomność w obronie Łukasza Koziury (11:16). Kopania własnego grobu w tym pojedynku miejscowi mogli zaprzestać, kiedy do głosu ponownie doszedł Janeczek, jednak na prawym skrzydle nie do zatrzymania był Bandero i sytuacja na boisku zrobiła się klarowna (15:21). Kiedy atakujący spod Jasnej Góry dołożył oczka w polu serwisowym, to stało się jasne, że to właśnie akademicy będą tymi, którzy przerwą passę trzech zwycięstw BBTS-u (24:18). Pojedynek zakończył kiwką Bandero (25:18).

MVP: Felipe Bandero

BBTS Bielsko-Biała – AZS Częstochowa 1:3
(21:25, 23:25, 25:18, 18:25)

Składy zespołów:
BBTS: Krulicki (9), Pilarz (1), Janeczek (15), Kapelus (6), Sacharewicz (13), Kwasowski (18), Koziura (libero) oraz Neroj (1), Bogdan i Wika (4)
AZS: Redwitz (4), Szalacha (3), Buniak (7), Szymura (15), Bandero (26), Patak (14), Stańczak (libero) oraz Kowalski (1), Polański, Wawrzyńczyk (1) i Lipiński

Zobacz również:
Wyniki i tabela PlusLigi

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2016-04-06

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved