Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > PlusLiga: Trzecia z rzędu wygrana będzinian

PlusLiga: Trzecia z rzędu wygrana będzinian

fot. Katarzyna Antczak

Od początku sezonu drużyna MKS-u Będzin z dużym trudem radziła sobie w rozgrywkach PlusLigi. W pierwszej rundzie na 13 spotkań wygrała zaledwie jedno i była czerwoną latarnią rozgrywek. Będzinianie w ostatnim czasie notują jednak znaczny wzrost formy, czego efektem jest trzecia wygrana z rzędu. Tym razem graczom trenera DeRocco nie dali rady siatkarze Effectora Kielce, którzy przegrali we „własnej” hali w Chęcinach 1:3.

Początek meczu wyglądał tak, że kibice zgromadzeni w chęcińskiej hali mogli się spodziewać długiego i pełnego walki spotkania. Długo gra po obu stronach siatki stała na podobnym poziomie, a wynik oscylował w granicach remisu. Czasem którejś z drużyn udawało się wyjść na dwupunktowe prowadzenie, ale zazwyczaj nie trwało to długo, gdyż rywale szybko gonili (7:9 czy 14:16). Po drugiej przerwie technicznej kielczanie najpierw doprowadzili do remisu po 17, a następnie zdobyli kolejne trzy punkty z rzędu i objęli dosyć bezpieczne prowadzenie (20:17). Przyczyniła się do tego świetna gra blokiem, szczególnie w wykonaniu duetu Jungiewicz-Bieniek. Nie bez znaczenia jednak było też to, że nagła niemoc w ataku ogarnęła zawodników z Będzina. To jednak nie był koniec emocji w tej partii. Dobre zmiany w MKS-ie, w którym w polu zagrywki pojawił się Michał Żuk, a w polu Michał Kamiński, sprawiły, że będzinianie zdołali zmniejszyć stratę do jednego punktu (23:24). Ostatecznie jednak z wygranej w tej premierowej odsłonie piątkowego spotkania cieszyli się gospodarze, po tym jak Kamiński zaserwował w siatkę (25:23).



Po przegranej w pierwszym secie trener Stelio DeRocco zdecydował się zmienić nieco wyjściowy skład swojej drużyny. Od początku ponownie na boisku zameldowali się Kamiński i Żuk. I była to dobra decyzja, bo zmobilizowani będzinianie zdobyli pierwsze dwa punkty w drugiej partii, a chwilę potem prowadzili już 5:2. Na pierwszej przerwie technicznej to właśnie goście mogli się cieszyć z trzypunktowej przewagi (8:5). Kielczanie nie zamierzali się jednak tak łatwo poddać i po kilku minutach był już remis po 12. I znów gra zaczęła się od początku, a walka odbywała się klasycznym systemem punkt za punkt. Na swoje pierwsze prowadzenie w tym secie gospodarze zdołali wyjść przy stanie 16:15, a na drugą przerwę techniczną swoją drużynę sprowadził Michał Kędzierski, popisując się punktową zagrywką. I od tego momentu coś wyraźnie drgnęło w grze Effectora. Od remisu po 15 zespół ten zdobył trzy punkty z rzędu (18:15), a znaczącą rolę odegrał tutaj znowu trudny serwis Kędzierskiego. Trener DeRocco poprosił o czas dla MKS-u. Przerwa ta pomogła gościom, którzy zaczęli odrabiać straty, a dzięki potrójnemu blokowi doprowadzili do remisu (19:19). Zanosiło się więc na kolejną ciekawą końcówkę. Wtedy jednak błędy zaczęli popełniać gospodarze (m.in. atak Sławomira Jungiewicza w aut), co pozwoliło „będzińskim tygrysom” wyjść na dwupunktowe prowadzenie (22:20). Trener Dariusz Daszkiewicz w końcówce seta poprosił o dwie przerwy dla swojego zespołu. I okazały się one strzałem w dziesiątkę, a szczególnie ta druga, gdyż gospodarzom udało się doprowadzić do remisu po 24, a nawet wyjść na prowadzenie. Gra na przewagi była, jak to zwykle bywa, nerwowa. W niej więcej zimnej krwi zachowali będzinianie, zwyciężając ostatecznie 28:26 po skutecznym ataku Mariusza Gacy.

Trzecią partię efektownie rozpoczęli zawodnicy MKS-u Będzin. Podopieczni trenera DeRocco szybko osiągnęli pięciopunktową przewagę (7:2), a w grze gospodarzy coś wyraźnie się zacięło, nie pomógł im nawet czas zarządzony przez trenera Daszkiewicza. I kiedy na pierwszej przerwie technicznej przewaga gości była dosyć znaczna (8:3), można było sądzić, że dobra dyspozycja będzinian będzie trwać, a kielczanom trudno będzie walczyć w tym secie. Nie można byłoby się jednak bardziej pomylić. Effector odpowiedział rywalom serią pięciu kolejno zdobytych punktów, by po chwili wyjść na prowadzenie 12:10. Dobrą grą w tym momencie meczu popisywał się Jungiewicz. Na drugiej regulaminowej przerwie z dwupunktowego prowadzenia cieszyli się gospodarze (16:14). Przy stanie 17:15 do walki poderwali się goście z Będzina i zdobyli cztery punkty z rzędu, a zatem uzyskali cenną przewagę (19:17). Końcówka seta tym razem nie była tak emocjonująca, jak w poprzednich partiach. Wyraźnie przyczyniły się do tego liczne błędy, jakie popełniali zawodnicy Effectora (m.in. ataki w aut i po antence). I chociaż kielczanie próbowali jeszcze ratować sytuację, broniąc trzy piłki setowe, to jednak tę czwartą wykorzystał wreszcie Żuk i to „będzińskie tygrysy” objęły prowadzenie w tym meczu (22:25).

Goście chyba poczuli, że rzeczywiście w tym spotkaniu mają szansę na zwycięstwo za trzy punkty, bo czwartą partię rozpoczęli z wysokiego C i już na początku uzyskali trzy oczka przewagi (3:0). Po tym jednostronnym otwarciu drużyny zdobywały punkty na przemian, ale tuż przed pierwszą przerwą techniczną Viacheslav Batchkala raz jeszcze przełamał gospodarzy, więc w tej fazie seta przewaga MKS-u wynosiła cztery punkty (8:4). A wkrótce nawet się powiększyła (5:11), do czego przyczyniły się przede wszystkim błędy popełniane w ataku przez kielczan. I chociaż Effector nie chciał się poddać, walczył, a dobrą grą w bloku popisywali się szczególnie Mateusz Bieniek i Igor Witiuk, to jednak będzinianie nie pozwalali rywalom na zbytnie zmniejszenie swojego prowadzenia i, z mniejszymi lub większymi problemami, kontrolowali wynik. Na drugiej przerwie technicznej MKS miał trzy oczka przewagi (16:13). Od tego momentu gra znowu się wyrównała i walka toczyła się systemem punkt za punkt. Imponującą skutecznością ataku w tej fazie meczu wykazywał się szczególnie Maciej Pawliński. W końcówce, mimo sporej przewagi gości, mecz obfitował w wiele długich i emocjonujących akcji. W nich jednak skuteczniejsi okazywali się będzinianie (22:17, 23:18). Punktowy atak Żuka przyniósł MKS-owi piłkę meczową. Tym razem podopiecznym Stelio DeRocco w wykorzystaniu pierwszej szansy na wygraną pomógł autowy atak w wykonaniu kielczan (19:25).

MVP: Maciej Pawliński

Effector Kielce – MKS Będzin 1:3
(25:23, 26:28, 22:25, 19:25)

Składy zespołów:
Effector: Jungiewicz (16), Kędzierski (4), Stolc (12), Takvam (16), Witiuk (9), Bieniek (10), Sobczak (libero) oraz Biniek (libero), Kolenda (1) i Maćkowiak
MKS: Pawliński (18), Tyler (2), Bachkala (8), Gaca (8), Piotrowski (5), Peszko (3), Kaczmarek (libero) oraz Stysiał (libero), Oczko, Warda (1), Żuk (17) i Kamiński (7)

Zobacz również:
Wyniki oraz tabela PlusLigi

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2016-03-11

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved