Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > PlusLiga: Trefl wygrał w Bielsku-Białej, ale dopiero po tie-breaku

PlusLiga: Trefl wygrał w Bielsku-Białej, ale dopiero po tie-breaku

fot. Arkadiusz Buczyński

Siatkarze Lotosu Trefla Gdańsk musieli się sporo namęczyć w 1. kolejce PlusLigi, by wygrać spotkanie z BBTS-em w Bielsku-Białej. Gospodarze prowadzili nawet 2:1, ostatecznie udało im się zdobyć jeden, ale za to bardzo cenny punkt.

Od autowego bloku Sergieja Kapelusa swoją drogę ku późniejszemu zwycięstwu rozpoczęli gdańszczanie. Mimo tego, że w każdej granej przez nich piłce było widać determinację i wolę walki, którą zapisywali na swoim koncie kolejne oczka, to bielszczanom nie można było odmówić dobrych intencji – ich gra jednak była nieco mniej dokładna, co bezbłędnie wyłapywali Piotr Gacek i spółka (8:3). Wydawało się, że losy tej odsłony mogą odwrócić się po zatrzymaniu na siatce Murphy’ego Troya, lecz skuteczny na lewym skrzydle Mateusz Mika pokrzyżował plany podopiecznym Krzysztofa Stelmacha (12:6). Siatkarze z Podbeskidzia znaleźli jednak sposób na przyjezdnych, a było nim zwiększenie presji zza dziewiątego metra, co zbliżyło do siebie teamy na trzy punkty (12:15). Jak się chwilę później okazało, druga przerwa techniczna była papierkiem lakmusowym dla dyspozycji obu teamów – widać było, że po niej pewniejszą rękę w ofensywie zachowali zawodnicy Andrei Anastasiego i to oni stawiali zdecydowane kroki ku zwycięstwu w pierwszym secie (22:18). Po błędzie na linii Bartłomiej Neroj-Bartłomiej Krulicki partia została zapisana na rzecz gości (25:18).

Mimo kilku potknięć początek kolejnego rozdania należał do BBTS-u – dzięki zagrywce Kapelusa i pewnej postawie Krulickiego na siatce zespół braci Stelmachów wypracował sobie czteropunktową przewagę (8:4). Po przerwie Hala Pod Dębowcem wpadła w euforię, bowiem skuteczne bloki Mateusza Sacharewicza jeszcze bardziej powiększyły dorobek bielszczan (11:6). Na tym jednak nie koniec niespodzianek sprawianych przez miejscowy team, gdyż okazało się, że jedynymi zagraniami, które wciąż przemawiały po stronie gości, były ataki Miki po ciasnym skosie z lewego skrzydła, które mimo wszystko nie były w stanie wybić z uderzenia rozpędzonych gospodarzy. Kiedy po asie serwisowym Grzegorza Pilarza na tablicy wyników pojawił się rezultat 19:16 dla BBTS-u, Andrea Anastasi postanowił przerwać grę. Siatkarski gwóźdź Sacharewicza zweryfikował jednak jego plany i wprowadził miejscowy zespół na zwycięskie tory. Drogę ku remisowi w setach utorowały widowiskowe akcje z udziałem Bartosza Janeczka, który także zamknął ten akt mocnym zbiciem z prawego skrzydła (25:17).



Poddenerwowani zmianą na fotelu lidera gdańszczanie otworzyli trzecią partię wynikiem 3:1, jednak chwilę później Janeczek serwisem podarował pierwszeństwo swojemu zespołowi (6:3). Jego postawa na zasadzie domina pociągnęła za sobą błędy po stronie Trefla, a były one widoczne szczególnie w słabych zagraniach defensywnych Miki (14:9). Kolejne dobre akcje na siatce bielszczan jeszcze bardziej zdeprymowały przyjezdnych, którzy nie potrafili odnaleźć w sobie iskry, którą charakteryzowała się ich prezencja w pierwszej partii meczu (17:10). Blask zdobywców Superpucharu bladł z każdą chwilą proporcjonalnie do wzrostu siły BBTS-u. Ostatniej szansy na odbudowę swojej gry w tym secie podopieczni trenera Anastasiego mogli upatrywać w zagrywce Miki, ale wydawało się, że mimo wszystko była zbyt słaba, żeby trwale odcisnąć piętno na wyniku i powstrzymać świetnie dysponowanego Janeczka (14:20). Ku zaniepokojeniu kibiców chwilę później sytuacja na boisku jednak się odwróciła – siatkarze z Północy odrobili pięć oczek straty i prowadzenie miejscowych skurczyło się do jednego punktu (19:20). Z kłopotów swój zespół wyciągnął duet Sacharewicz-Kapelus przy asyście punktującego zza dziewiątego metra Wiki (24:19). Set został zakończony błędem gdańszczan w polu serwisowym (20:25).

Inauguracja czwartej odsłony meczu stała pod znakiem błędów obu teamów, które na pierwszej przerwie technicznej zaowocowały wynikiem 8:7 dla BBTS-u. Pomyłki widocznie wpłynęły na zwolnienie tempa walki, przez co widowisko straciło nieco na emocjach, a zawodnicy Andrei Anastasiego powoli zaczęli podporządkowywać sobie rywali (14:12). Miejscowym nie pomogły ani interwencje Krzysztofa Stelmacha, ani ofiarność Marcina Wiki w defensywie – na drugiej przerwie technicznej to gdańszczanie prowadzili czterema oczkami. Pojawienie się na boisku Kamila Kwasowskiego i kolejne challenge nie zmieniły sytuacji gospodarzy, których gra powoli przypominała tę z pierwszej partii (14:20). Po drugiej stronie siatki natomiast swój siatkarski koncert dawał Mika (22:16), potwierdzając, że tonącego bielskiego statku już nic w tym secie nie uratuje (25:18).

Koncertowo w tie-breaku prezentował się natomiast Sacharewicz, który w pierwszych piłkach dał prowadzenie BBTS-owi (6:3). Im dalej jednak w partię, tym więcej błędów popełniali bielszczanie i siła po stronie przyjezdnych rosła. Mniej więcej w połowie rozdania siatkę zdominował Mika, co stało się motorem napędowym jego ekipy. Mimo starań Kapelusa finalnie to gdańszczanie cieszyli się ze zwycięstwa w meczu.

BBTS Bielsko-Biała – Lotos Trefl Gdańsk 2:3
(18:25, 25:17, 25:20, 18:25, 10:15)

Składy zespołów:
BBTS: Krulicki (2), Pilarz (2), Janeczek (23), Wika (7), Kapelus (21), Sacharewicz (16), Lewis (libero) oraz Neroj, Gryc i Kwasowski (1)
Trefl: Falaschi, Gawryszewski (6), Troy (10), Ratajczak (3), Mika (26), Hebda (10), Gacek (libero) oraz Grzyb (4), Stępień, Schulz (18), Schwarz (3) i Dębski

Zobacz również:
Wyniki i tabela PlusLigi

Nowy system PlusLigi jest:

zobacz wyniki

Loading ... Loading ...

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2015-10-30

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved