Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > PlusLiga: Szlagier na zakończenie rundy zasadniczej

PlusLiga: Szlagier na zakończenie rundy zasadniczej

fot. Tomasz Tadrała

To już ostatni akord fazy zasadniczej rozgrywek w PlusLigi w tym sezonie. Przed nami 30. seria spotkań i niejako na deser przed fazą play-off dojdzie do hitu pomiędzy wiceliderem Asseco Resovią Rzeszów a liderem tabeli ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle. Ponadto poznamy „czwartego do brydża” w kontekście walki o medale. Czy będzie to zgodnie z przewidywaniami Jastrzębski Węgiel? A może rzutem na taśmę, sensacyjnie uczyni to Indykpol AZS Olsztyn? Z kolei na dole odbędzie się korespondencyjna walka o uniknięcie przedostatniej lokaty pomiędzy BBTS-em Bielsko-Biała a Łuczniczką Bydgoszcz.

Jeden mecz odbędzie się już piątek. Cerrad Czarni Radom zmierzą się z Indykpolem AZS Olsztyn i będzie to bardzo ważne spotkanie dla olsztynian, którzy muszą wygrać za trzy punkty i liczyć później na sensacyjnie potknięcie się jastrzębian w celu wywalczenia czwartej lokaty. Podopieczni Andrei Gardiniego nie rzucają słów na wiatr i udowadniają, że będą walczyć do ostatniego tchu, co potwierdzili w poprzedniej kolejce, kiedy pokonali u siebie mocne Cuprum Lubin 3:1. Teraz przed siatkarzami z Warmii nie mniej wymagające zadanie, bowiem wyjazdowe stracie z Czarnymi, którzy mają jeszcze chrapkę na siódme miejsce, do którego tracą jedno oczko. Oczywiście o wiele więcej do zyskania mają przyjezdni, którzy w przypadku triumfu za pełną pulę mogą co najmniej na jeden dzień znaleźć się w strefie medalowej i czekać na odpowiedź Jastrzębskiego Węgla. – Myślę, że jeśli chodzi o drużynę z Olsztyna, to raczej nie ma znaków zapytania. To raczej nasza postawa zadecyduje o tym, czy to będzie fajny mecz. Nie da się ukryć, że to spotkanie większą stawkę ma dla Indykpolu. Dla nas to mecz, może nie towarzyski, ale też bez jakiejś dużej puli. Jedyne, co się może zmienić po tym spotkaniu, to gospodarz pierwszego meczu z Gdańskiem w play-off, jeśli przeskoczymy na siódme miejsce – mówi na łamach echodnia.eu Wojciech Żaliński.



A wspomniany Jastrzębski Węgiel zagra dzień później z Łuczniczką Bydgoszcz i będzie więcej niż murowanym faworytem w tym spotkaniu. Nikt w obozie gospodarzy nie wyobraża sobie, aby nie przypieczętować awansu do strefy medalowej i nie wygrać z zespołem, który będzie w tym sezonie bronił się przed spadkiem. W sporcie zdarzają się jednak duże niespodzianki w najmniej oczekiwanych momentach, a sama data rozegrania tego pojedynku też robi swoje. Czy bydgoszczanie są w stanie pokusić się o bardzo duży primaaprilisowy żart i osiągnąć zdobycz punktową na Górnym Śląsku? Przyjezdni także mają swój cel do zrealizowania, ponieważ mogą na samym finiszu opuścić przedostatnią pozycję i wyprzedzić BBTS Bielsko-Biała, do którego tracą tylko i aż jeden punkt. Jeżeli dzień wcześniej olsztynianie nie sprostają radomianom, wówczas z ekipy Marka Lebedewa może zejść powietrze, co przynajmniej teoretycznie ułatwi zadanie Łuczniczce.

Niemal równolegle będzie toczyć się rywalizacja BBTS-u Bielsko-Biała z Lotosem Treflem Gdańsk. Miejscowi są w bardziej komfortowej sytuacji w porównaniu z Łuczniczką Bydgoszcz, z którą toczą walkę o uniknięcie baraży. Przede wszystkim bielszczanie mają bezcenny punkt przewagi w tabeli, a po drugie w swoim ostatnim meczu w rundzie zasadniczej mają bardziej realne szanse na powiększenie swojego dorobku niż bydgoszczanie, którzy mają trudniejszego rywala. BBTS gra we własnej hali i zmierzy się z nierównie grającym w tym sezonie Lotosem Treflem. Podopieczni Andrei Anastasiego nie mogą jednak odpuścić tego meczu, ponieważ posiadają tylko oczko przewagi nad ósmym Cerradem Czarnymi Radom, z którymi zmierzą się w fazie play-off. Gdyby jednak radomianie w piątek nie zapunktowali z AZS-em Olsztyn, wówczas ekipa z Trójmiasta mogłaby zagrać bez większego ciśnienia, co dałoby nadzieje gospodarzom na korzystny rezultat. Mimo wszystko faworytami są goście.

Absolutnie mecz do jednej bramki powinien odbyć się w Lubinie, gdzie tamtejsze Cuprum podejmie AZS Częstochowa. Obie ekipy nie poprawią już swoich lokat. Gospodarze skończą rundę zasadniczą na szóstym miejscu, a częstochowianie na niechlubnym ostatnim. Grając bez żadnej presji na wynik, można spodziewać się radosnej gry z obu stron, jednak o wiele większe umiejętności i kunszt siatkarski stoją po stronie drużyny Gheorghe Cretu, która z pewnością nie chciałaby zostać wybita z rytmu przed fazą play-off, przegrywając u siebie z outsiderem rozgrywek.

Bardzo ciekawe stracie rozegrane zostanie w Warszawie. Onico AZS Politechnika zmierzy się z GKS-em Katowice. Będzie to pojedynek sąsiadów w tabeli. Warszawianie są na dziesiątej lokacie i do beniaminka PlusLigi tracą dwa punkty. Niewykluczone, że oba zespoły spotkają się ze sobą w fazie play-off, aczkolwiek sytuacja w środku klasyfikacji jest bardzo zawiła. – Chcemy wygrać zarówno z ekipą z Katowic, jak również chcemy wyjść zwycięsko z tego dwumeczu w play-off, niezależnie od tego, z kim przyjdzie nam się zmierzyć. Takie są nasze proste założenia i moim zdaniem jesteśmy w stanie je zrealizować – uważa Jakub Kowalczyk. W przypadku porażki siatkarzy ze stolicy oraz ewentualnego zwycięstwa MKS-u Będzin ekipa Jakuba Bednaruka osunie się w tabeli na niższą lokatę. Z kolei ich triumf nad katowiczanami z pełną pulę da im awans na dziewiąte miejsce. Akademicy będą musieli zatem potraktować to spotkanie bardzo poważnie. Podopiecznym Piotra Gruszki do zachowania swojej pozycji wystarczą dwa wygrane sety, ale z pewnością przyjezdni postarają się powalczyć o coś więcej. Zapowiada się wyrównane widowisko.

Jeszcze jeden pojedynek odbędzie się w sobotę i będzie to absolutny hit tej serii gier. Przedwczesny finał – tak można określić to stracie pomiędzy Asseco Resovią Rzeszów a ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle. Wicelider tabeli kontra lider rozgrywek, wicemistrz kontra mistrz Polski oraz dwa zespoły, które mają sobie coś do udowodnienia po odpadnięciu z Ligi Mistrzów. To chyba wystarczy, aby zachęcić kibiców do obejrzenia tego meczu, tym bardziej że stawką jest nie tylko prestiż. To dotyczy przede wszystkim rzeszowian, którzy mają trzy punkty przewagi nad trzecią PGE Skrą Bełchatów. – Wiele będzie zależeć jednak od tego, jak oba zespoły potraktują to spotkanie. Nie jestem przekonany, czy cokolwiek może się zmienić w klasyfikacji. ZAKSA ma zapewnione pierwsze miejsce w tabeli, więc być może będzie chciała się przygotować na półfinały, może woli ustabilizować grę podstawowej szóstki… To się okaże, ale moim zdaniem to będzie wyrównany mecz na dobrym poziomie – twierdzi Jochen Schoeps. Zakładając scenariusz, że zawodnicy Andrzeja Kowala przegraliby z ZAKSĄ 0:3 lub 1:3, wówczas otworzyłoby to drogę Skrze do awansu na drugą lokatę, a wszystko wskazuje na to, że rzeszowianie w półfinale PlusLigi zmierzą się właśnie z bełchatowianami. Kędzierzynianie będą chcieli udowodnić swoją dominację i z mocnym przytupem wkroczyć do decydujących starć, jednocześnie rewanżując się Resovii za porażkę 2:3 w pierwszym starciu obu drużyn. Po obu stronach siatki staną znakomici siatkarze, toteż należy spodziewać się przedniego widowiska.

Dokończenie 30. serii gier nastąpi w niedzielę. PGE Skra Bełchatów zagra z Effectorem Kielce. Sytuacja w tabeli bełchatowian jest o tyle ciekawa, że mogą skończyć rundę zasadniczą na czwartym lub drugim miejscu. Obecnie podopieczni Philippe’a Blaina są na trzeciej pozycji i dużo zależy od nich samych, ale także od innych pojedynków. Nie ulega wątpliwości, że przed kielczanami ciężkie zadanie, tym bardziej że Effector od dłuższego czasu gra bez większego animuszu ze względu na zapewnienie sobie ligowego bytu. Ekipa z woj. świętokrzyskiego może co prawda jeszcze osunąć się w tabeli na niższe lokaty, ale to raczej nie ma większego znaczenia dla zespołu, którego głównym celem było utrzymanie się. Każdy inny wynik niż pewne zwycięstwo PGE Skry będzie można uznać za sporą niespodziankę.

Tego samo dnia Espadon Szczecin podejmie MKS Będzin. Jeszcze kilka tygodni temu wydawało się, że dla szczecinian będzie to starcie za „sześć punktów”, które może pozwolić im uniknąć dwóch ostatnich lokat. Dobre wyniki osiągane przez ekipę Michała Gogola sprawiły, że beniaminek PlusLigi już od jakiegoś czasu może być spokojny utrzymania się bez konieczności gry w barażach. Mało tego, Espadon ma realne szanse, aby wyprzedzić w tabeli dwunastego Effectora Kielce, ale jednym z warunków koniecznych do spełnienia jest zwycięstwo w niedzielę za trzy oczka. Będzinianie także postarają się na finiszu rundy zasadniczej powalczyć o coś więcej, bowiem do dziesiątej Politechniki Warszawskiej tracą jeden punkt. Będzie to zatem spotkanie dwóch drużyn grających już bez większego ciśnienia, ale mających swoje ambicje na wyższą lokatę, co może wpłynąć na jakość tego meczu. – Trzeba dodać jeszcze fakt, że gramy na terenie rywala i to, że Espadon jest teraz zupełnie innym zespołem niż ten, z którym graliśmy w pierwszej fazie sezonu. Będziemy musieli zagrać swoją siatkówkę i cierpliwą siatkówkę – zaznacza Marcin Waliński.

Zobacz również:
Wyniki i tabela PlusLigi

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:

Więcej artykułów z dnia :
2017-03-31

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2018 Strefa Siatkówki All rights reserved