Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > PlusLiga przed sezonem: Druga część misji ratunkowej, czyli walka o utrzymanie przed BKS Visłą Bydgoszcz

PlusLiga przed sezonem: Druga część misji ratunkowej, czyli walka o utrzymanie przed BKS Visłą Bydgoszcz

Kolejna edycja zmagań PlusLigi zbliża się wielkimi krokami. Jednym z zespołów, który będzie walczył o ligowy byt, jest BKS Visła Bydgoszcz. Oprócz rywalizacji czysto sportowej, nowych właścicieli spółki czeka również dalsza praca nad poprawą jakości działania klubu oraz wyprostowania spraw związanych z finansami.

Po obiecującym początku minionego sezonu ówczesny Chemik popadał z czasem w coraz większy marazm. Słabe wyniki wynikały nie tylko ze spadku formy, ale i może przede wszystkim z fatalnej sytuacji finansowej klubu, który na koniec ubiegłego roku musiał udać się do prezydenta miasta z prośbą o dodatkowe fundusze. Ostatecznie rada Bydgoszczy zgodziła się na wsparcie, dzięki czemu bydgoszczanie dokończyli sezon, choć zrobili to w dość słabym stylu. – Osobiście starałem się nie zaprzątać sobie tym głowy. Powodowało to oczywiście frustrujące, ale miałem za co żyć, opłacić mieszkanie. Chłopcy, którzy są na początku swojej zawodowej drogi, nie mieli zabezpieczenia finansowego, posiadając przy tym niewielkie kontrakty. Dla nich musiał być to bardzo trudny okres – w ten sposób temat finansów skomentował Michał Szalacha. Środkowy ocenił także czysto sportową formę. – Brak spadków wpłynął tak na dół tabeli. Wiedzieliśmy, że nie mamy szans na wejście do „szóstki” i że zostajemy w lidze. Zrobiło się takie granie o nic. Brak wyraźnego celu wpływa bardzo demotywująco – dodał siatkarz.



Dość szybko było wiadomo, że sporo zawodników, szczególnie z pierwszej szóstki, przeniesie się do innych ekip. Nikt nie spodziewał się jednak tak wielkiego „przemeblowania” składu. Z Bydgoszczą pożegnało się bowiem aż czternastu zawodników oraz trener Jakub Bednaruk. Szkoleniowiec przeniósł się do MKS-u Będzin, zostawiając poprzednią drużynę w rękach swojego partnera ze sztabu szkoleniowego – Przemysława Michalczyka. Co do zespołu, to w barwach ekipy znad Brdy pozostali jedynie Paweł Gryc oraz Paweł Cieślik, który z rozgrywającego przeszedł na pozycję atakującego.

Cały skład formacji prezentuje się z kolei następująco:
Przyjmujący: Jakub Peszko, Gonzalo Quiroga, Jakub Urbanowicz, Paweł Gryc
Środkowi: Janusz Gałązka, Tomasz Kalembka, Dawid Woch, Michał Bednarek
Rozgrywający: Piotr Lipiński, Radosław Gil
Atakujący: Toncek Stern, Paweł Cieślik
Libero: Kamil Szymura, Tomasz Bonisławski

Jak widać, zespół złożony jest głównie z zawodników mających na ligowych parkietach coś do udowodnienia. Pojawiło się także kilka powrotów, gdyż zarówno Tomasz Bonisławski, jak i Piotr Lipiński mieli w przeszłości okazję grać dla bydgoskiego klubu. Choć skład „nie powala” ekspertów oraz fanów siatkówki, to jednak pozytywnie na zestawienie patrzy Jakub Peszko. – Wszyscy z tyłu głowy mamy to, że nie jesteśmy faworytem ligi. Myślę, iż będzie u nas wola walki i zacięcie, gdyż po poprzednich sezonach wielu chłopaków ma coś do udowodnienia. Na razie jest super atmosfera. Każdy wie, po co tutaj jest i na treningach daje z siebie wszystko […] Jeśli wszyscy spotkamy się myślami na boisku, to jestem pozytywnie nastawiony, do tego, żeby utrzymać się w lidze – stwierdził przyjmujący.

Choć może brzmieć to dziwnie, to jednak nie budowa nowej ekipy była największym zmartwieniem dla spółki Łuczniczka Bydgoszcz. Zakończenie minionego sezonu nie oznaczało bowiem przerwy w walce o ratowanie klubu przed upadkiem. Długo sytuacja wyglądała źle, lecz w lipcu pojawiło się światełko w tunelu. Większościowy pakiet akcji spółki przejęło Bydgoskie Stowarzyszenie Siatkówki, a prezesem klubu został Wojciech Jurkiewicz. – W zeszłym roku, gdy dochodziły sygnały o złej sytuacji finansowej klubu i spółki i pojawiło się widmo wycofania zespołu z PlusLigi, czy przeniesienia go do innego miasta, ludzie będący kiedyś związani z Łuczniczką w formie byłych sponsorów oraz pasjonatów siatkówki zorganizowała się w stowarzyszenie, które rozpoczęło działalność na początku 2019 roku. Wtedy też pojawił się temat rozmów o przejęciu większości udziałów – powiedział w lipcu były siatkarz.

Przejęcie klubu przez BSS na razie przynosi fanom bydgoskiej siatkówki dobre informacje. Drużyna pozyskała sponsora tytularnego w postaci firmy Visła. Na dodatek blisko porozumienia ze spółką jest także firma Enea, choć nie wiadomo, jak szeroko zakrojona będzie to współpraca. Na dodatek do bydgoskiej siatkówki wracają mniejsi sponsorzy. To wszystko sprawiło, że ostatecznie BKS Visła otrzymała licencję na start w PlusLidze i coraz mniej słyszy się o tym, jakoby zawodnicy mieli bać się o swoją przyszłość.

Wszystkie starania zdadzą się jednak na nic, jeśli bydgoszczanie spadną z PlusLigi. Nie da się ukryć, że wymienia się ich jako jednych z głównych kandydatów do zajęcia ostatniego miejsca w tabeli. Potęgowanie takiego myślenia zapewniają również przedsezonowe zmagania zespołu. W żadnym z trzech rozegranych turniejów ekipa znad Brdy nie awansowała do finału, zazwyczaj wyraźnie przegrywając ze swoimi przeciwnikami. Takie rezultaty na pewno nie napawają optymizmem nawet największych fanów BKS-u. Pierwszy prawdziwy sprawdzian nowej drużyny odbędzie się jednak w przyszłą sobotę, kiedy to bydgoszczanie podejmą we własnej hali siatkarzy Jastrzębskiego Węgla. Start spotkania planowany jest na godzinę 20:30.

Moim zdaniem BKS Visła Bydgoszcz w tym sezonie będzie walczył:

zobacz wyniki

Loading ... Loading ...

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2019-10-18

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved