Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > PlusLiga: Sensacja w Sosnowcu i zmiana lidera tabeli

PlusLiga: Sensacja w Sosnowcu i zmiana lidera tabeli

fot. plusliga.pl

PlusLiga powróciła i to powróciła z przytupem. Kibice na nudę nie mogli narzekać, a najbardziej zadowoleni byli chyba fani MKS-u Będzin. Podopieczni Jakuba Bednaruka na własnym terenie zgarnęli komplet punktów w starciu z mistrzem Polski i z pewnością jest to najważniejsze wydarzenie 15. kolejki. Oprócz tego z trzech oczek do ligowego zestawienia cieszył się beniaminek z Suwałk, drugi raz w tym sezonie pokonując Asseco Resovię.

Trzy punkty powędrowały również na konto Aluron Virtu CMC Zawiercie, Vervy Warszawa oraz PGE Skry Bełchatów. Jedynie w Radomiu o wyniku decydował tie-break, w którym gospodarze okazali się lepsi od Trefla Gdańsk. Natomiast mecz Cuprum Lubin z Jastrzębskim Węglem odbędzie się na początku lutego.



Pierwsza po przerwie kolejka PlusLigi rozpoczęła się od starcia Ślepska Malow Suwałki z Asseco Resovią Rzeszów. Podopieczni trenera Piotra Gruszki liczyli na to, że uda im się zrehabilitować za porażkę z pierwszej części sezonu zasadniczego, ale ponownie musieli oni uznać wyższość beniaminka. Rzeszowianie przegrywali już 0:2 i chociaż udało im się przedłużyć losy meczu, to ostatecznie przegrali 1:3. Liderem zespołu prowadzonego przez Andrzeja Kowala był Bartłomiej Bołądź, który zapisał na swoim koncie 17 oczek, po 13 mieli pozostali skrzydłowi: Kevin Klinkenberg oraz Nicolas Szerszeń.Graliśmy ciekawą siatkówkę i ważnym czynnikiem było to, że po raz pierwszy w sezonie zagraliśmy pełnym potencjałem, ponieważ mieliśmy możliwość skorzystania z tych trzech obcokrajowców i Nicolas Szerszeń gra już jako Polak – podsumował spotkanie trener Kowal na łamach PLS TV. Wygrana pozwoliła jego drużynie awansować do czołowej ósemki tabeli.

W drugim piątkowym pojedynku Indykpol AZS Olsztyn podejmował Aluron Virtu CMC Zawiercie. Gospodarze bardzo dobrze rozpoczęli spotkanie, od wygranej 25:23. Potem jednak podopieczni Marka Lebedew zaczęli dyktować warunki na parkiecie, prawie nie do zatrzymania był Grzegorz Bociek. Co prawda ekipa z Warmii i Mazur starała się nadrabiać swoje straty blokiem, ale ostatecznie nie dopisała do swojego ligowego konta ani jednego oczka. – Wydaje mi się, że pomimo utraty sił to udało nam się znaleźć punkt zaczepienia i tym cwaniactwem wygraliśmy z tym zespołem – powiedział po meczu Grzegorz Bociek, MVP pojedynku.

Do zdecydowanie największej niespodzianki, a nawet sensacji doszło w Sosnowcu. Tam MKS Będzin podejmował mistrza Polski, Grupę Azoty ZAKSĘ Kędzierzyn-Koźle. Gospodarze prowadzili 2:0 i chociaż kędzierzynianie wygrali trzecią odsłonę, to w czwartej podopieczni Jakuba Bednaruka postawili już kropkę nad „i”. Lepiej zagrali w ofensywie, kończąc 52% ataków, liderem był Rafał Faryna. – Przykładem charakteru naszej drużyny był drugi set, w którym przegrywaliśmy 2:7 i zdołaliśmy to odwrócić. Chyba pierwszy raz w tym sezonie nam się to udało, że przegrywając doprowadziliśmy do remisu, a później wygraliśmy. Mam nadzieję, że w kolejnych meczach będziemy prezentować równie dobry poziom – mówił Rafał Sobański. Porażka sprawiła, że ZAKSA straciła fotel lidera na rzecz ekipy z Warszawy.

W kolejnym sobotnim pojedynku niespodzianki już nie było. Verva Warszawa Orlen Paliwa bez straty seta pokonała outsidera z Bydgoszczy. Goście mieli co prawda swoje szanse na wygranie trzeciej partii, ale zabójcza końcówka stołecznej ekipy nie pozostawiła wątpliwości, komu w tym starciu należał się komplet punktów. Damian Wojtaszek utrzymywał wysoki poziom przyjęcia, a do tego świetnie spisywał się w obronie , co pozwoliło mu odebrać kolejną już w tym sezonie statuetkę MVP. Pewne zwycięstwo przy jednoczesnym potknięciu ZAKSY w Sosnowcu sprawiło, że warszawianie są nowymi liderami PlusLigi, natomiast nadal na szarym końcu plasuje się BKS Visła Bydgoszcz.

Do jedynego podziału punktów w 15. kolejce PlusLigi doszło w Radomiu, gdzie Cerrad Enea Czarni podejmowali Trefla Gdańsk. Jeszcze w trakcie przedmeczowej rozgrzewki urazu nabawił się jeden z liderów gdańszczan, Paweł Halaba i ekipa Michała Winiarskiego musiała radzić sobie bez niego. Wyrównane spotkanie zakończyło się tie-breakiem, a w nim lepsi okazali się gospodarze. Liderem drużyny prowadzonej przez Roberta Prygla był Brendan Sander, notując wysoką, 68% skuteczność ataku, w sumie zapisał na swoim koncie 24 punkty. W tabeli radomianie znajdują się tuż za czołową ósemką, natomiast Trefl Gdańsk jest 5.

Na zakończenie tej rundy PlusLigi GKS Katowice podejmował PGE Skrę Bełchatów. Pierwsze spotkanie tych drużyn w tym sezonie zakończyło się tie-breakiem, ale w Katowicach bełchatowianie ani na chwilę nie pozwolili rywalom myśleć o zwycięstwie. Podopieczni Michała Mieszko Gogola postawili na mocny serwis, a do tego podbijali bardzo dużo piłek, zamieniając je potem w skuteczne kontry. – Cieszymy się z wygranej i ze stylu, w jakim to zwycięstwo odnieśliśmy, bo udało nam się narzucić ten nasz agresywny styl przeciwnikowi. Ja się najbardziej cieszę z gry w bloku i obronie, bo widać jaki zrobiliśmy postęp od pierwszego meczu sezonu, od pierwszej kolejki. To jest coś, co na pewno pozwoli nam grać z najlepszymi w tej lidze – mówił po meczu trener Gogol. Jego zespół utrzymał miejsce na podium ligowej tabeli i do liderów traci zaledwie 2 punkty.

Zobacz również:
Wyniki i tabela PlusLigi

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved