Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > PlusLiga: Resovia z trzema punktami w Uranii

PlusLiga: Resovia z trzema punktami w Uranii

fot. Klaudia Piwowarczyk

To już kolejne spotkanie, które nie ułożyło się po myśli akademików z Olsztyna. Ekipa Indykpolu AZS przegrała po raz ósmy w tym sezonie. Tym razem lepsza od olsztynian okazała się drużyna Asseco Resovii Rzeszów, która w hali Urania odniosła szóste zwycięstwo w tym sezonie i wywalczyła cenne trzy punkty.

Wobec kontuzji Jana Hadravy i Remigiusza Kapicy w roli atakującego AZS-u od pierwszego gwizdka pojawił się Wojciech Żaliński. Rozpoczął dobrze, gdyż szybko skończył dwie posłane do niego piłki, co wobec sporej ilości błędów po obu stronach siatki powodowało, że jako nieliczny utrzymywał skuteczność. Po wyrównanym początku goście wyraźnie przyspieszyli kiedy przy zagrywce Zbigniewa Bartmana, w kontrze zapunktował Nicolas Maréchal, a Bartman dodatkowo trafił serwisem (10:12). Dwupunktowe prowadzenie utrzymywało się przez dłuższy czas i dopiero dobre ataki Bartmana i Maréchala sprawiły, że trener Paolo Montagnani musiał prosić o przerwę (17:13). Na niewiele się ona zdała, gdyż tuż po niej dwukrotnie skuteczny blok na Mateuszu Mice ustawili rzeszowianie, a dodatkowo Kawika Shoji posłał asa serwisowego. Gra olsztynian od tego momentu całkowicie się posypała, przyjezdni punktowali ich w każdym elemencie, a w pewnym momencie ich przewaga wynosiła aż dziewięć ,,oczek”. Taką też różnicą zakończyła się premierowa odsłona spotkania, w której miejscowi od połowy seta przestali punktować.



Od początku drugiej partii prowadzący zmieniał się kilkukrotnie, ale żaden zespół nie potrafił zdobyć choćby dwóch punktów więcej od swojego rywala. Dopiero dwa zepsute ataki Bartłomieja Lemańskiego sprawiły, że zrobiło się 8:5. Po czasie wziętym przez Piotra Gruszkę zablokowany został Zbigniew Bartman, a Mateusz Poręba posłał asa serwisowego (10:5). Siatkarze Asseco Resovii stracili w jednym ustawieniu sześć punktów i dopiero zagranie Nicholasa Hoaga przerwało tą serię. Wyraźnie rozegrał się Wojciech Żaliński, który był głównym motorem napędowym po stronie AZS-u. To właśnie po jego uderzeniu różnica wzrosła do siedmiu punktów i wszystko wskazywało na to, że gospodarze w pełni kontrolowali przebieg drugiej odsłony meczu. Po dobrej grze rzeszowian z poprzedniego seta nie było już śladu, a wygrywanie swoich akcji przychodziło im z wielkim trudem, punktując głównie za sprawą pomyłek przeciwników. Na boisku mieli szansę zaprezentować się zmiennicy, którzy zniwelowali minimalnie straty, ale do remisu doprowadzić im się nie udało i po trafieniu Roberta Andringi było po 1.

Szybko na dwupunktowe prowadzenie wyszli siatkarze z Podkarpacia, a kiedy efektowną ,,czapę” dostał Wojciech Żaliński powiększyli je do trzech. Po wykorzystaniu kontrataku przez Żalińskiego olsztynianie nawiązali kontakt punktowy, ale chwilę później zrobiło się po 8. Po serii punktów zdobywanych naprzemiennie przez obie ekipy w polu serwisowym pojawił się Nicholas Hoag, co zaprocentowało asem serwisowym (11:13). Zdecydowanie większe pole manewru w wyborze do kogo posłać piłkę miał Marcin Komenda, gdyż jego atakujący poprawili się w stosunku do drugiej partii i zaczęli trafiać. Chwilowy przestój jaki się im przytrafił spowodował, że gospodarze doprowadzili do wyrównania (17:17) i wszystko wskazywało na to, że po raz pierwszy zwycięzcę seta wyłoni zacięta końcówka. W niej sporo kontrowersji wzbudziło zagranie Nicolasa Maréchala, które było długo sprawdzane, a punkt ostatecznie został przyznany miejscowym (22:21). Kolejne dwa zdobyli jednak goście i po ataku do skosu Hoaga mieli piłkę setową. Wykorzystali ją od razu, a w zasadzie dostali w prezencie od Żalińskiego, który przekroczył linię trzeciego metra przy ataku.

Rzeszowianie chcieli iść za ciosem i od początku wypracowali sobie trzy ,,oczka” przewagi. Jednak autowe zagranie Nicolasa Maréchala sprawiło, że na tablicy wyników było 6:7. Jak się później okazało stan taki nie utrzymał się długo, gdyż akademicy nie potrafili zrobić przejścia, co skutkowało stratą czterech punktów z rzędu (7:11). Trafiali kolejno wszyscy skrzydłowi gości, a dodatkowo zdołali też powstrzymać Mateusza Mikę. Gospodarze wobec kontuzji swoich zawodników grali z ograniczonymi możliwościami zmian, co było widoczne na boisku, gdyż Mika miał problemy z kończeniem posyłanych do niego piłek. Wobec powyższego Paweł Woicki miał okrojone możliwości rozegrania, a mocno eksploatowany Żaliński musiał w końcu zostać zatrzymany (13:18). Nadzieję na doprowadzenie do tie-breaka odżyły w sercach kibiców zgromadzonych w hali Urania po wykorzystaniu kontry przez Mikę, ale piąty set pozostał tylko w strefie marzeń. Zawodnicy Asseco Resovii Rzeszów nie pozwolili sobie wydrzeć tego czteropunktowego prowadzenie i ostatecznie atak z drugiej linii Nicholasa Hoag zakończył nie tylko czwartą partię, ale całe spotkanie. Wobec ogromnego ścisku jaki panuje w tabeli, wygrana ta znacznie przybliży ich do czołowej ósemki.

MVP: Zbigniew Bartman

Indykpol AZS Olsztyn – Asseco Resovia Rzeszów 1:3
(16:25, 25:19, 23:25, 21:25)

Składy zespołów:
AZS: Andringa (8), Woicki (1), Mika (5), Poręba (3), Żaliński (29), Mousavi (13), Żurek (libero) oraz Kowalski, Pietraszko i Sokołowski (1)
Resovia: Krulicki (6), Lemański (7), Shoji (1), Hoag (16), Bartman (22), Marechal (15), Mariański (libero) oraz Perry (libero), Kosok, Komenda (1) i Rousseaux (1)

Zobacz również:
Wyniki oraz tabela PlusLigi

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2020-01-22

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved