Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > PlusLiga: Rekordowy set i rozwiązana pierwsza zagadka sezonu

PlusLiga: Rekordowy set i rozwiązana pierwsza zagadka sezonu

fot. Klaudia Piwowarczyk

Za nami 22. kolejka PlusLigi, w której nie brakowało ważnych pojedynków. Już w pierwszym meczu emocje sięgnęły zenitu, bowiem w starciu Ślepska Suwałki z Czarnymi Radom padł rekord PlusLigi, 44:42 drugą odsłonę wygrali goście z Radomia. Do podziału punktów doszło natomiast w meczach faworytów: ZAKSA Kędzierzyn-Koźle 3:2 pokonała Trefla Gdańsk, a Verva Warszawa GKS Katowice. Do tego doszła porażka PGE Skry Bełchatów w Zawierciu, co sprawiło, że bełchatowianie spadli na 4. pozycję w tabeli, natomiast wygrana AZS-u Olsztyn z MKS-em Będzin dała awans do czołowej ósemki ekipie z Warmii i Mazur. Kolejną porażkę ponieśli gracze Visły Bydgoszcz, tracąc tym samym nawet matematyczne szanse na utrzymanie się w PlusLidze. 

22. runda PlusLigi zaczęła się od arcy ciekawego meczu, w którym Ślepsk Malow Suwałki podejmował Cerrad Eneę Czarnych Radom. Już pierwszy set pokazał, że walka będzie na całego. Ostatecznie w końcówce triumfowali radomianie, ale nie był to koniec emocji, a jedynie preludium do drugiej partii. Ta trwała aż 59 minut i zakończyła się rekordem PlusLigi, 44:42 triumfowali podopieczni Roberta Prygla. Co prawda trzecia część meczu należała do gospodarzy, ale w czwartej Czarni dokończyli dzieła i wyjechali z Suwałk z cennym kompletem punktów. Bezapelacyjnym liderem zwycięskiej ekipy był Karol Butryn, zapisując na swoim koncie aż 34 punkty. Do tego atakujący miał imponującą, 62% skuteczność w ataku. –  Teraz możemy troszkę odpocząć po tym meczu, naładować akumulatory. Jak patrzymy w tabelę, to też mamy już przewagę, aczkolwiek nadal musimy pokazywać na boisku to, co pokazujemy od czterech spotkań – mówił MVP starcia. Jego zespół ma już 31 punktów, co daje mu 7. miejsce w tabeli.



Siatkarze Grupy Azoty ZAKSY Kędzierzyn-Koźle dość spokojnie i pewnie wygrali dwie pierwsze partie starcia z Treflem Gdańsk. Potem jednak przebudzili się gracze Michała Winiarskiego, którzy doprowadzili do remisu na Opolszczyźnie. W tie-breaku swoją wyższość udowodnili jednak mistrzowie Polski i to oni cieszyli się ze zwycięstwa. Po 16 oczek w szeregach ZAKSY zapisali na swoim koncie Aleksander Śliwka oraz Arpad Baroti, natomiast w Treflu znów pierwsze skrzypce grał Bartosz Filipiak.W czwartym secie mieliśmy szansę na przełamanie wyniku i znowu się nie udało, na szczęście w tie-breaku udało się zachować spokój i do końca zagrać bez nerwów, naszą dobrą grę – mówił Aleksander Śliwka. Jego zespół nadal jest wiceliderem zestawienia, Trefl cały czas jest na 5. miejscu.

Dość jednostronne było natomiast spotkanie w Jastrzębiu-Zdroju, gdzie podopieczni Slobodana Kovaca podejmowali przedostatnią w tabeli Asseco Resovię. Rzeszowianie nie przeszli magicznej odmiany i cały czas mecz przebiegał pod kontrolą faworyzowanych jastrzębian. – Myślę – bez patrzenia w statystyki, że byliśmy lepsi od rywali w każdym elemencie, Asseco Resovia popełniała sporo dość poważnych błędów. Nie było może co prawda łatwo grać, ale graliśmy dość spokojnie, bo tak naprawdę nie było zbyt dużej presji z drugiej strony siatki, ich środkowi mieli swoje problemy, co też nam pomogło – mówił MVP trzysetowego starcia, Lukas Kampa. Jego zespół wykorzystał potknięcie PGE Skry i awansował na 3. miejsce w ligowym zestawieniu, a Asseco Resovia wyprzedza jedynie Visłę Bydgoszcz.

Niewiele brakowało, aby do niespodzianki doszło w Płocku, gdzie tym razem swój domowy mecz rozgrywali warszawianie. Verva Warszawa podejmowała GKS Katowice i to niżej notowani goście prowadzili już 2:0. Potem jednak podopieczni Andrei Anastasiego się rozkręcili, doprowadzili do tie-breaka, a w nim wygrali 15:13, utrzymując tym samym pozycję liderów klasyfikacji PlusLigi. Na uwagę zasługuje świetny występ Piotra Nowakowskiego, który wywalczył 17 oczek, do 11 punktów w ofensywie dołożył 4 bloki i 2 asy serwisowe, ponownie już w tym sezonie odbierając statuetkę MVP. –  Szczerze powiedziawszy, to sam nie wiem dlaczego tak słabo zaczęliśmy. Już kolejny mecz z rzędu zaczynamy źle. Możliwe, że dopadło nas zmęczenie i znużenie, ale to nie jest usprawiedliwienie – przyznał po spotkaniu Bartosz Kwolek. 

Nadal nie w pełni dyspozycji jest Milad Ebadipour. Przyjmujący PGE Skry Bełchatów pojawił się na boisku w Zawierciu, ale to nie pomogło jego drużynie. Bełchatowianie nadal więc utrzymali swoją złą statystykę i w historii PlusLigi jeszcze nie wygrali w Zawierciu. Dobra dyspozycja Marcina Walińskiego oraz Mateusza Malinowskiego pozwoliła natomiast cieszyć się ze zwycięstwa Aluronowi Virtu CMC Zawiercie. – Moi koledzy bardzo dobrze się spisali, kończyli piłki które im dograłem, można powiedzieć że wszystko w naszej grze się zazębia i wychodzi nam coraz lepiej. Na pewno nie jest to apogeum możliwości, ale wygląda to wszystko coraz lepiej – mówił po wygranej rozgrywający z Zawiercia, Piotr Lipiński. Porażka sprawiła, że PGE Skra spadła na 4. lokatę w tabeli, a komplet punktów wywalczonych przez zawiercian zapowiedział, że podopieczni Dominika Kwapisiewicza nie rezygnują z walki o play-off.

Bardzo ważny mecz odbył się w Bydgoszczy, gdzie Visła podejmowała Cuprum Lubin. Siatkarze znad Brdy co prawda zaprezentowali się o wiele lepiej niż w poprzedniej kolejce, ale nie wystarczyło im to do zwycięstwa. 3:2 triumfowali zawodnicy Cuprum Lubin, a porażka gospodarzy sprawiła, że stracili oni już nawet matematyczne szanse na utrzymanie się w PlusLidze. Tym samym rozwiązała się pierwsza zagadka tego sezonu, to właśnie BKS Visła Bydgoszcz w kolejnych rozgrywkach zagra na zapleczu ekstraklasy. –  Fakty są takie, że spadamy z ligi. Mamy jednak jeszcze trzy mecze do końca i będziemy koncentrować się na kolejnym spotkaniu ze Ślepskiem. Gramy dalej – zapowiedział jednak Marcin Ogonowski. Jego drużynie nie pomogło aż 30 punktów Michała Filipa. Po drugiej stronie siatki wyróżniał się natomiast środkowy Mateusz Sacharewicz, zdobywca 17 oczek i statuetki MVP.

Ta runda PlusLigi zakończyła się ważnym starciem w Sosnowcu, gdzie MKS Będzin podejmował Indykpol AZS Olsztyn. Premierową odsłonę dość wyraźnie wygrali goście, jednak w dwóch kolejnych górą byli już podopieczni Jakuba Bednaruka. W czwartym secie wydawało się, że będą w stanie przypieczętować zwycięstwo, ale wtedy przebudzili się olsztynianie, doprowadzając do tie-breaka, a w nim triumfując już wyraźnie. – Przyjeżdżaliśmy tutaj po trzy punkty i myśleliśmy o pełnej puli, jeśli chcemy pozostać w walce o play-off. Póki co nadal w niej pozostajemy, ale punkty są jak złoto i nie powinniśmy ich tracić. Patrząc jednak na przebieg tego meczu i zadając sobie pytanie czy możemy być zadowoleni po tym spotkaniu, to tak – musimy być zadowoleni, bo mogliśmy wyjechać z Sosnowca z niczym – mówił po meczu Wojciech Żaliński. Z dobrej strony zaprezentował się klasycznie już Jan Hadrava, ale komisarz zawodów docenił świetną dyspozycję Seyeda Mousaviego, który zdobył 16 punktów, w tym aż 6 blokiem. Wygrana pozwoliła awansować akademikom na 8. miejsce w ligowym zestawieniu, MKS Będzin jest 11.

Zobacz również:
Wyniki i tabela PlusLigi

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:

Więcej artykułów z dnia :
2020-03-04

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved