Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > PlusLiga: Przetasowań w czołówce ciąg dalszy

PlusLiga: Przetasowań w czołówce ciąg dalszy

fot. archiwum

Im bliżej końca rundy zasadniczej PlusLigi, tym więcej niewiadomych. Najgorętszy jest fotel wicelidera, który między sobą wymieniają drużyny z Bełchatowa, Rzeszowa i Gdańska. Tym razem to te dwa pierwsze zespoły punktowały, a zawodnicy z Pomorza punkty stracili. Również różnice pomiędzy innymi zespołami górnej części tabeli są niewielkie. Dość powiedzieć, że drugą i czwartą drużynę tabeli dzielą tylko 2 punkty.

Spotkanie zapowiadane jako hit kolejki rozegrano w Kędzierzynie-Koźlu. ZAKSA, w zasadzie pewna już gry w finale, podejmowała zespół bełchatowskiej Skry. Podopieczni Miguela Falaski po awansie do kolejnej rundy Ligi Mistrzów udanie zaprezentowali się w rozgrywkach ligowych, ogrywając głównego pretendenta do tytułu 3:2. Zawodnicy z Bełchatowa wydają się być uskrzydleni powrotem do składu swojego kapitana, Mariusza Wlazłego. Cieszy się też pewnie Srećko Lisinac, który w końcu wrócił na swoją standardową pozycję na boisku (środkowy w kilku meczach grał na pozycji atakującego). Występując w swojej wyuczonej roli, zdobył 15 punktów w spotkaniu z liderem tabeli i otrzymał nagrodę MVP. Mimo porażki ZAKSA z przewagą 11 punktów nad wiceliderem z Bełchatowa coraz śmielej może myśleć o finale, chociaż druga porażka z rzędu może być dla zawodników, jak i sztabu szkoleniowego, trochę niepokojąca. Na drugie miejsce w tabeli wraca Skra, co na pewno cieszy sympatyków drużyny z Bełchatowa. Musi ona jednak pamiętać, że ani zawodnicy z Gdańska ani z Rzeszowa nie mają zamiaru odpuszczać walki o grę w finale.



Siatkarze Andrei Anastasiego po kilku dobrych spotkaniach tym razem zawiedli oczekiwania swoich kibiców. Przegrana w trzech setach z drużyną Cuprum Lubin utrudni im z pewnością grę o drugie miejsce. Zaledwie 35% skuteczności w ataku, jaką zaprezentowali siatkarze Lotosu Trefla, to zdecydowanie za niski poziom, jak na aktualnego wicemistrza i ekipę chcącą zagrać po raz drugi z rzędu w finale PlusLigi. Jedynym usprawiedliwieniem dla siatkarzy z Pomorza może być podróż, jaką odbyli w środku tygodnia do Kazania, na mecz Ligi Mistrzów z tamtejszym Zenitem. Drużynę Cuprum do zwycięstwa w kolejnym meczu z ekipą z pierwszej czwórki poprowadził Estończyk Robert Täht. Przyjmujący w drugim spotkaniu z rzędu otrzymał nagrodę MVP. Podopieczni Gheorghe’a Cretu pozostali na siódmym miejscu w tabeli, ale do miejsca umożliwiającego grę o podium tracą ledwie cztery punkty. Zawodnicy Trefla spadli na czwartą pozycję, ale cały czas mają do rozegrania jeden zaległy mecz.

Trzy punkty zdobyli natomiast siatkarze Asseco Resovii. Broniący tytułu mistrzowskiego rzeszowianie w czterech setach wygrali z drużyną AZS-u Politechniki Warszawskiej. Różnica klas między obiema drużynami była widoczna przede wszystkim w pierwszym i czwartym secie wygranym przez drużynę Andrzeja Kowala do 13. MVP spotkania wybrano środkowego zespołu Resovii, Dmytro Paszyckiego. W zespole z Warszawy dobrze zaprezentował się Michał Filip. Wychowanek drużyny z Rzeszowa zdobył 15 punktów, ale wraz z kolegami nie był w stanie przeciwstawić się mocnej kadrowo Resovii. Siatkarze ze stolicy mimo porażki pozostali na dziewiątym miejscu, mając tyle samo punktów co bydgoska Łuczniczka. Na trzecie miejsce awansowali siatkarze z Rzeszowa, ale tuż za nimi jest drużyna Lotosu Trefla Gdańsk.

Znów zapunktowali również siatkarze Jastrzębskiego Węgla. Wygrana 3:0 ze sprawcami dużej niespodzianki w poprzedniej kolejce, siatkarzami Łuczniczki Bydgoszcz (podopieczni Piotra Makowskiego ograli 3:0 Skrę Bełchatów), umiliła kibicom jastrzębian weekend. Siatkarze biało-pomarańczowych pokazali po raz kolejny, że dobre wyniki można osiągać, nie mając gigantycznego budżetu. Zacięta gra miała miejsce jedynie w trzecim secie, wygranym przez jastrzębian do 26. Nagrodą MVP wyróżniono Michala Masnego, który dobrze prowadził grę siatkarzy Marka Lebedewa, do czego już zresztą przyzwyczaił. Nie dziwi też 18 punktów Macieja Muzaja, młody atakujący udowodnił, że jest w dobrej formie i mimo młodego wieku może wziąć na siebie ciężar gry. Słabiej zagrał po drugiej stronie siatki Jakub Jarosz, który na swoim koncie zgromadził jedynie 9 punktów. Oba zespoły pozostały na swoich miejscach w tabeli, zawodnicy z Jastrzębia-Zdroju na szóstym, a Łuczniczka na dziesiątym. Zawodnicy Marka Lebedewa tracą jednak tylko trzy punkty do miejsca pozwalającego grać o medale.

W meczu na dole tabeli MKS Będzin ograł AZS Częstochowa 3:1. Mecz dwóch ostatnich drużyn w tabeli nie był porywającym widowiskiem, żadna z drużyn nie przekroczyła 40% skuteczności w ataku. Dla podopiecznych Stelio DeRocco zwycięstwo jest o tyle cenne, że pozwala im opuścić ostatnie miejsce w tabeli na rzecz drużyny z Częstochowy. Ekipa Michała Bąkiewicza w ostatnich meczach potrafiła zabierać punkty wyżej notowanym rywalom, dlatego porażka z najsłabszą drużyną sezonu zaskoczyła kibiców spod Jasnej Góry. Nagrodę dla najlepszego zawodnika meczu otrzymał Mariusz Gaca. Zawodnicy MKS-u wydostali się z ostatniego miejsca w tabeli i wyprzedzili swoich niedzielnych rywali. Częstochowianie mimo obiecujących zapowiedzi przedsezonowych i przeprowadzonych transferów znów zawodzą i na kilka kolejek przed końcem rundy zasadniczej znajdują się na ostatnim miejscu w tabeli.

W grze o podium cały czas pozostają również siatkarze Cerradu Czarnych Radom. Tym bardziej drużyna Raula Lozano może żałować straconego punktu w meczu z BBTS-em Bielsko-Biała. Dobrą formę w drużynie Czarnych potwierdził Artur Szalpuk. Przyjmujący zdobył 21 punktów i jego gra została nagrodzona statuetką MVP. W drużynie Krzysztofa Stelmacha dobrze zaprezentowali się skrzydłowi, Bartosz Janeczek, Sergiej Kapelus i Marcin Wika. Ich skuteczna gra pozwoliła drużynie z Bielska-Białej na zdobycie punktu w meczu z wyżej notowaną drużyną z Mazowsza. Siatkarze z Radomia cały czas zajmują piąte miejsce w tabeli i do drugiego miejsca tracą jedynie cztery. Zdobyty punkt pozwolił z kolei drużynie BBTS-u awansować na miejsce jedenaste i wyprzedzić siatkarzy kieleckiego Effectora.

Drużyna z ziemi świętokrzyskiej po raz kolejny straciła punkty. Tym razem podopieczni Dariusza Daszkiewicza przegrali w trzech setach z drużyną Indykpolu AZS Olsztyn. Gra z 37-procentową skutecznością nie pozwoliła podjąć równej walki z drużyną z Warmii. Podopieczni Andrei Gardiniego mieli wygrać mecz i to zrobili. 16 punktów zdobył Paweł Adamajtis, ale nagrodę MVP otrzymał Miłosz Zniszczoł. Środkowy grający w przeszłości w drużynie z Kielc rozegrał dobre spotkanie, notując 80% skuteczności w ataku. Siatkarze Indykpolu AZS umocnili się na 8. miejscu w tabeli. Drużyna Effectora spadła o jedną pozycję i co prawda ma punkt straty do BBTS-u Bielsko-Biała, ale również tylko dwa punkty przewagi nad ostatnim AZS-em Częstochowa.

Zobacz również:
Wyniki oraz tabela PlusLigi

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:

Więcej artykułów z dnia :
2016-03-07

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved