Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > PlusLiga: Premierowa kolejka bez większych niespodzianek

PlusLiga: Premierowa kolejka bez większych niespodzianek

Już 1. kolejka nowego sezonu PlusLigi dostarczyła kibicom wielu emocji i udowodniła, jak wyrównany poziom prezentują nasze rodzime rozgrywki. O wyniku czterech spośród siedmiu spotkań musiał decydować tie-break. Planowe zwycięstwa odnieśli faworyci – Resovia Rzeszów i Skra Bełchatów. Nieco wymęczone wygrane wyszarpali Trefl Gdańsk i ZAKSA Kędzierzyn-Koźle, natomiast z bardzo dobrej strony pokazali się akademicy z Warszawy i Olsztyna.

Sezon 2015/2016 bardzo udanie zainaugurowali siatkarze PGE Skry Bełchatów. Brązowi medaliści poprzednich rozgrywek w 1. kolejce pokonali na wyjeździe 3:1 Effectora Kielce. Podopieczni Miguela Falaski dominowali we wszystkich aspektach siatkarskiego rzemiosła, ale nie byli wolni od błędów własnych, zwłaszcza w elemencie zagrywki. Kielczanom udało się przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę jedynie w trzeciej odsłonie, gdy nieźle spisywali się na środku siatki i w polu serwisowym. Wśród bełchatowian znakomite zawody rozegrał Mariusz Wlazły. Zdobywca 17 punktów został nagrodzony statuetką MVP, lecz parokrotnie w trakcie trwania spotkania był zmieniany, a uzupełniający pozycję atakującego Marcel Gromadowski również pokazał się z dobrej strony. Dla Effectora najwięcej oczek – 13 – uzyskał Sławomir Jungiewicz.  – Skra pokazała nam, że będzie grać o zupełnie inne cele. Jestem optymistycznie nastawiony, bo nie zagraliśmy złego spotkania. Tanio skóry nie sprzedaliśmy. Mamy jeszcze młody zespół i nie ma wyraźnego lidera. Szkoda, że nie udało się zdobyć choćby punktu, bo była na to szansa – stwierdził Mateusz Bieniek. Reprezentant Polski punktował w tym starciu dziewięć razy, uzyskując 53% skuteczności w ataku.

Effector Kielce – PGE Skra Bełchatów
(22:25, 16:25, 25:22, 18:25)



Chociaż Asseco Resovia Rzeszów wygrała pojedynek z częstochowskimi akademikami za komplet punktów, to gospodarze postawili rywalom bardzo wysoko poprzeczkę. Otworzyli mecz wygranym setem, a później prowadzili z rzeszowianami zaciętą i wyrównaną walkę, obfitującą w efektowne wymiany. – Zagraliśmy dobre spotkanie i mimo tej porażki sądzę, że możemy być zadowoleni ze swojej postawy, chociaż oczywiście czujemy niedosyt, bo mogliśmy w tym spotkaniu ugrać więcej. Jednak mamy nowy zespół, który już w pierwszym meczu i to z tak mocnym rywalem rozegrał dobre spotkanie, więc jesteśmy pełni nadziei na przyszłość  – powiedział przyjmujący AZS-u, Rafał Szymura. Podopieczni Michała Bąkiewicza dotrzymywali kroku rywalom, jeśli chodzi o atak i blok, natomiast wyraźna różnica na korzyść przyjezdnych widnieje w statystykach zagrywki (7 asów Resovii przy 1 AZS-u). Zawodnicy Andrzeja Kowala, jak przystało na doświadczony zespół, wykorzystywali niedociągnięcia w grze przeciwników. Zespół z Podkarpacia do wygranej poprowadził duet Bartosz Kurek/Aleksander Śliwka – każdy z nich zdobył po 14 punktów, natomiast w ekipie spod Jasnej Góry wyróżnił się brazylijski atakujący Felipe Bandero, uzyskując 17 oczek.

AZS Częstochowa – Asseco Resovia Rzeszów 1:3
(27:25, 22:25, 21:25, 19:25)

Siatkarze MKS-u Będzin i Jastrzębskiego Węgla potrzebowali pięciu setów, aby rozstrzygnąć pojedynek między sobą. Ostatecznie padł on łupem gości, którzy zapisali na swoim koncie dwa oczka. Podopieczni Marka Lebedewa prowadzili w spotkaniu już 2:0, a w trzeciej partii nawet 16:10, ale będzinianom udało się ich przełamać i doprowadzić do tie-breaka. W nim obie ekipy szły łeb w łeb, a o ostatecznym rezultacie decydowała gra na przewagi, w której górą byli „pomarańczowi”. – Powinniśmy zakończyć ten mecz w trzech setach, jednak przy wysokim prowadzeniu w trzecim secie zabrakło nam koncentracji i przegraliśmy na własne życzenie. Martwi stracony punkt, ale najistotniejsze jest to, że wyszliśmy z tego spotkania zwycięsko. To był bardzo długi i trudny mecz  – mówił Michal Masny. Jastrzębianie przeważali nad rywalami w bloku, notując 11 punktowych „czap” przy 4 przeciwników. W szeregach ekipy ze Śląska świetnie zaprezentował się Maciej Muzaj, który zapisał na swoim koncie 28 punktów.

MKS Będzin – Jastrzębski Węgiel 2:3
(22:25, 19:25, 29:27, 25:21, 15:17)

Sporo wysiłku wymagało od graczy Lotosu Trefla Gdańsk zwycięstwo nad teoretycznie słabszą ekipą BBTS-u Bielsko-Biała. Gdańszczanie wygrali dopiero w tie-breaku, przegrywając nawet 1:2 w setach.  – Na pewno wiele irytacji pojawiło się po tym, jak nie wygraliśmy czwartego seta, którego początek był dobry w naszym wykonaniu. Przegrana jest nie tylko owocem naszej słabszej gry, ale również tego, że Andrea Anastasi rotował składem, zmiennikom udało się wstrzelić zagrywką i wyłapać nasze niedociągnięcia w defensywie – ocenił pojedynek Bartosz Janeczek, gracz BBTS-u. Bielszczanie zanotowali więcej asów serwisowych i prezentowali nieco dokładniejsze przyjęcie, natomiast gdańszczanie byli bardziej czujni w bloku i skuteczni w ataku. Siatkarzem, który zrobił różnicę w ekipie Andrei Anastasiego, był Mateusz Mika, który zapisał na swoim koncie 26 punktów. Z kolei w drużynie prowadzonej przez Krzysztofa Stelmacha bardzo dobre zawody rozegrał Bartosz Janeczek i Serhij Kapelus. Gracze ci zdobyli odpowiednio 23 i 21 oczek.

BBTS Bielsko-Biała – Lotos Trefl Gdańsk 2:3
(18:25, 25:17, 25:20, 18:25, 10:15)

Bardzo dobrze rozgrywki klubowe rozpoczęli siatkarze AZS-u Olsztyn, którzy we własnej hali pokonali 3:1 Łuczniczkę Bydgoszcz. Bydgoszczanom udało się wygrać jedynie drugą partię, w której z dobrej strony w polu serwisowym pokazał się Bartosz Krzysiek. Natomiast trzecia i czwarta odsłona należała do olsztynian, którzy zapisali na swoim koncie 15 bloków, 4 asy serwisowe oraz wynoszącą po 56% skuteczność w ataku i dokładność w przyjęciu.  – My jesteśmy młodym zespołem, który gra bardzo mocno. Natomiast przyjechała do nas drużyna, która potrafi kiwnąć piłkę i zmusić nas do obrony. Łuczniczka pokazała wielki kunszt na parkiecie i według mnie będzie ona bardzo groźna w dalszej części sezonu. Ja cieszę ze zdobytych trzech punktów. Jesteśmy zupełnie nową drużyną, a takie mecze pomagają nam uwierzyć, że wszystko, co robimy, ma sens – powiedział Paweł Woicki, rozgrywający AZS-u. Podczas spotkania groźnej kontuzji nabawił się Wojciech Ferens, co stanowi duże osłabienie dla bydgoskiego zespołu. Świetne zawody w barwach akademików rozegrali Bram van den Dries i Bartosz Bednorz, którzy zdobyli odpowiednio 24 i 25 punktów.

Indykpol AZS Olsztyn – Łuczniczka Bydgoszcz 3:1
(25:23, 23:25, 25:17, 25:21)

W niezwykle ciekawym pojedynku AZS Politechnika Warszawska zwyciężyła 3:2 z Cuprum Lubin. Akademicy spotkanie rozpoczęli nieco uśpieni, szybko oddali rywalom inicjatywę i przegrywali już 0:2 w setach. Wtedy w ich szeregach nastąpiło ożywienie, głównie za sprawą wejścia na parkiet Pawła Mikołajczaka i Pawła Halaby. Podopieczni Jakuba Bednaruka pewnie wygrali kolejne odsłony, by w tie-breaku ostatecznie zwyciężyć 15:13. Stołeczna ekipa była lepsza od swoich rywali w ataku (53% skuteczności przy 43% Cuprum), a także przyjęciu (54% dokładnego dogrania piłki wobec 47% lubinian). Swoje niebanalne umiejętności pokazała dwójka doświadczonych graczy – Paweł Zagumny i Guillaume Samica. Francuz zdobył dla swojego zespołu 23 oczka i w pełni zasłużenie zgarnął statuetkę MVP. Dla przyjezdnej drużyny najwięcej razy, bo siedemnaście, punktował Wojciech Włodarczyk.

AZS Politechnika Warszawska – Cuprum Lubin 3:2
(23:25, 21:25, 25:20, 25:17, 15:13)

Dużo emocji kibicom dostarczył także pojedynek ZAKSY Kędzierzyn-Koźle z Cerrad Czarnymi Radom. Na parkiecie miała miejsce zażarta walka. Gdy jednej drużynie udało się zbudować przewagę, druga zaraz odrabiała straty. Radomianie prowadzili w meczu już 2:1, ale naszpikowana gwiazdami kędzierzyńska ekipa pokazała swoją moc. Czwarta partia stanowiła popis gry w zagrywce najpierw Rafała Buszka, ale przede wszystkim wracającego do gry po chorobie Grzegorza Boćka. Swoimi piorunującymi serwisami atakujący wyprowadził swój zespół od wyniku 16:17 do 24:17. – Szczerze mówiąc, to właśnie w takim stylu chciałem wrócić. Marzyłem, że wejdę na boisko i pociągnę drużynę do zwycięstwa. Cieszę się, że dodałem chłopakom wiary i zdołaliśmy wygrać, bo łatwo nie było – powiedział po pojedynku Bociek. To właśnie postawa w polu serwisowym podopiecznych Ferdinando di Giorgiego okazała się kluczowa, bowiem drużyna z Opolszczyzny zanotowała 13 asów serwisowych przy 5 rywali. Wyróżniającym się graczem na boisku był Bartłomiej Bołądź, zdobywca 21 punktów.

Cerrad Czarni Radom – ZAKSA Kędzierzyn-Koźle 2:3
(22:25, 25:23, 25:21, 18:25, 8:15)

Zobacz również:
Wyniki i tabela PlusLigi

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:

Więcej artykułów z dnia :
2015-11-03

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved