Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > PlusLiga: Porażka ZAKSY, inni faworyci zgodnie z planem

PlusLiga: Porażka ZAKSY, inni faworyci zgodnie z planem

fot. Katarzyna Antczak

15. kolejka rozgrywek PlusLigi to zarazem ostatnia kolejka rozgrywana przed świętami. Ta runda spotkań stała pod znakiem meczu w Kędzierzynie-Koźlu, gdzie miejscowi podejmowali Asseco Resovię Rzeszów. Rzeszowianie dzielnie walczyli w tym spotkaniu i doprowadzili do szczęśliwego dla nich zakończenia. Ostatecznie obie drużyny podzieliły się punktami, a dla kędzierzynian była to dopiero druga porażka w tym sezonie.

Jako pierwsi w tej kolejce zagrali bydgoszczanie z jastrzębianami. Faworytem tego pojedynku byli bez wątpienia podopieczni trenera Lebedewa, ponieważ wciąż utrzymują się w czołówce tabeli. Łuczniczka natomiast okupuje raczej dolne rejony. Zatem jak się można było spodziewać, było to raczej jednostronne widowisko. Jastrzębski wygrał w trzech setach, tylko w jednym dając rywalowi osiągnąć magiczną barierę dwudziestu punktów. Bydgoszczanie w tym meczu popełnili za dużo błędów, by móc nawiązać wyrównaną walkę z przeciwnikiem. Oddali jastrzębianom dwadzieścia pięć oczek, a przyjezdni tylko czternaście. Trzeba także zauważyć, że z seta na set skuteczność bydgoszczan w ataku spadała, w dwóch pierwszych partiach tym elementem zdobyli po dwanaście punktów, a w trzecim tylko sześć. Na boisku znów najlepszy okazał się Hidalgo Salvador Oliva, który zdobył czternaście oczek.

Sobotnią rywalizację otworzył hit kolejki w Kędzierzynie-Koźlu, gdzie miejscowi podjęli Asseco Resovię Rzeszów. Kibice mogli spodziewać się zaciętego widowiska i nie zawiedli się. Fani obu ekip zobaczyli aż pięć setów walki, ale ostatecznie to przyjezdni zgarnęli dwa punkty. – W tym tie-breaku towarzyszyły nam na szczęście te pozytywne emocje, chociaż szczerze mówiąc, nie do końca wiem, o co chodziło w sytuacji na linii sędzia – trener Kowal, ale na szczęście nie ma to już większego znaczenia. Jesteśmy zadowoleni ze zwycięstwa, bo to spotkanie było dla nas ważne – tak tę rywalizację skomentował jeden z bohaterów Resovii Marko Ivović. To właśnie ten zawodnik obok Gavina Schmitta i Johna Gordona Perrin był jednym z najskuteczniejszych siatkarzy na boisku w rzeszowskiej ekipie. Zdobył on bowiem czternaście punktów, choć na boisku pojawił się dopiero w trzeciej partii. Po drugiej stronie siatki natomiast szalał Sam Deroo, który zapunktował dwadzieścia dwa razy. Walka w poszczególnych elementach siatkarskiego rzemiosła była wyrównana. Rzeszowianie oddali o dziesięć punktów więcej rywalowi, jednak nie przeszkodziło im to w końcowym triumfie.



Kolejną sobotnią rywalizacją była walka GKS-u Katowice z AZS-em Politechniką Warszawską. Obie ekipy przed rozpoczęciem tej kolejki dzieliło zaledwie trzy punkty i dwa miejsca w tabeli. Wyżej plasowali się katowiczanie, którzy bardzo dobrze jak na beniaminka radzą sobie w najwyższej klasie rozgrywkowej. Można się było zatem spodziewać zaciętego pojedynku. W szczególności pierwszy set był bardzo wyrównany i zakończył się dopiero grą na przewagi. Dwie następne odsłony padły zaś łupem gospodarzy, ale warszawianie zdołali się podnieść i zakończyć szczęśliwie ten pojedynek. Napędem przyjezdnych bez wątpienia w tym spotkaniu był Michał Filip, który zdobył trzydzieści trzy punkty. Gra katowiczan była natomiast momentami zbyt bojaźliwa, ich forma falowała przez cały mecz, o czym wspominał trener GKS-u. – Widoczny był strach, chociaż nie wiem przed czym. Ten mecz był ogólnie bardzo słabym widowiskiem. Czasami spotkania mogą się nie układać, czasami coś może nie wychodzić, ale są takie zachowania, które albo człowiek ma w sobie, albo ich nie ma. Nie da się ich pobudzić – ocenił Piotr Gruszka.

W sobotni wieczór rywalizowali także gdańszczanie z BBTS-em Bielsko-Biała, który póki co nie może zaliczyć tego sezonu do udanych. Bielszczanie bowiem zajmują trzynastą pozycję, mając na swoim koncie aż dwanaście porażek. Można było się zatem spodziewać, że ten mecz także nie będzie należeć do najłatwiejszych dla przyjezdnych. Niespodziewanie BBTS-owi udało się wygrać pierwszą partię, ale kolejne trzy padły już łupem gospodarzy, którzy w swoich szeregach mieli Damiana Schulza. To właśnie ten zawodnik zdobył dwadzieścia pięć oczek i był najskuteczniejszym siatkarzem na boisku. Gdańszczanie wyraźnie przeważali w zagrywce, którą zdobyli siedem oczek, ich rywal natomiast nie posłał asa serwisowego. Również blok był elementem, który pomógł im w wygranej. Podopieczni trenera Andrei Anastasiego zdobyli nim jedenaście punktów przy pięciu rywala.

Więcej wysiłku w tej kolejce musieli włożyć natomiast lubinianie, którzy rywalizowali z AZS-em Częstochowa. Zajmujący ostatnie miejsce w tabeli częstochowianie postawili trudne warunki przyjezdnym. Każdy z setów rozstrzygał się dopiero w końcówce, choć ostatecznie to lubinianie cieszyli się z trzech punktów. Jednak to gospodarze okazali się minimalnie lepsi w bloku i zagrywce. Lubinianie natomiast zdobyli więcej punktów w ataku. Jak powiedział szkoleniowiec AZS-u, jego podopiecznym zabrakło trochę więcej spokoju w grze. – Byliśmy po prostu słabsi dzisiaj. Twierdzę, że walczyliśmy z całych sił i graliśmy na naprawdę dobrym poziomie, ale zespół z Lubina pokazał jednak, że ma naprawdę większy potencjał i w tych najważniejszych momentach wykorzystał nasze słabości. Oczywiście mieliśmy szansę w czwartym secie, żeby go rozstrzygnąć na swoją korzyść, ale zabrakło nam tej chłodnej głowy i zasłużenie zespół z Lubina dzisiaj wyjeżdża z Częstochowy z trzema punktami – skomentował spotkanie Michał Bąkiewicz.

Ostatnim sobotnim spotkaniem była rywalizacja Effectora Kielce z PGE Skrą Bełchatów. Bełchatowianie nie mieli większych problemów, by pokonać kielczan. Dzięki tej wygranej przyjezdni zbliżyli się na dwa punkty do ZAKSY. Od początku do końca Skra zagrała w tym samym składzie, Philippe Blain nie dokonał w tym meczu żadnej zmiany. Najlepiej punktującym zawodnikiem okazał się Mariusz Wlazły, który zdobył trzynaście punktów. Należy jednak zauważyć jeszcze, że motorem napędowym gości był także Srećko Lisinac, który zanotował 89-procentową skuteczność w ataku. Bełchatowianie wyraźnie przeważali w bloku, którym zdobyli cztery oczka.

Jedyną niedzielną rywalizacją był pojedynek olsztynian z radomianami, którzy powoli pną się w górę tabeli. Po nieudanym początku sezonu teraz Czarni plasują się na siódmej pozycji w tabeli PlusLigi. Olsztynianie natomiast wciąż walczą w górnej części tabeli, trzymając dystans do czołowych drużyn tego sezonu. Choć pierwszy set tego meczu padł łupem przyjezdnych, to trzy kolejne zapisała na swoim koncie już tylko drużyna z Olsztyna. Najwięcej punktów zdobył Aleksander Śliwka. – Wiadomo, że pierwszy set nam nie wyszedł, zbyt długo wchodziliśmy w mecz, ale od drugiej partii nasza gra wyglądała już o wiele lepiej. Wszyscy jesteśmy zadowoleni z tego, jak ten mecz wyglądał, że udało nam się dopisać na nasze konto kolejne trzy punkty. Zwycięzców się nie rozlicza, chociaż oczywiście wyciągniemy wnioski z tego, co było źle i będziemy się starali wyeliminować te błędy w kolejnych spotkaniach – tak spotkanie skomentował bohater tego meczu Aleksander Śliwka. Olsztynianie zdobyli aż dwanaście oczek blokiem, co okazało się ich najważniejszą bronią w starciu z radomianami. Rywale oddali im także aż trzydzieści oczek, przy tym oni sami oddali tylko osiemnaście.

Ostatnim meczem w tej kolejce było starcie MKS-u Będzin z Espadonem Szczecin. Szczecinianie okupują dolne rejony tabeli, natomiast będzinianie póki co plasują się na dziesiątej pozycji. Jak się okazało, dla Espadonu MKS był zbyt wymagającym przeciwnikiem. Gospodarze pewnie wygrali 3:0. Najwięcej punktów zdobył Marcin Waliński (17 punktów). Poza zagrywką będzinianie przeważali w każdym elemencie siatkarskiego rzemiosła. W polu serwisowym jednak błyszczeli szczecinianie, którzy posłali siedem asów serwisowych.

Zobacz również:
Wyniki i tabela PlusLigi

Kto będzie mistrzem Polski w 2017 roku?

zobacz wyniki

Loading ... Loading ...

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:

Więcej artykułów z dnia :
2016-12-24

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved