Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > PlusLiga: Pięciosetowy mecz w Bielsku-Białej

PlusLiga: Pięciosetowy mecz w Bielsku-Białej

Pięć setów obejrzeli kibice w ostatnim meczu PlusLigi w tym sezonie w Bielsku-Białej. Miejscowy BBTS podejmował Effectora Kielce w pierwszym meczu walki o 13. miejsce. Mecz był wyrównany. Chociaż 2:1 prowadzili gospodarze, kielczanie zdołali doprowadzić do tie-breaka, którego wygrali do 12. Rewanż już w najbliższy czwartek, 13 kwietnia w Kielcach.

Mecz rozpoczął się od walki cios za cios, ale stosunkowo szybko zaczęła uwidaczniać się przewaga gospodarzy. Dobrze na środku prezentował się Mariusz Gaca, asa serwisowego dołożył Paweł Gryc, a po udanej kontrze Kamila Kwasowskiego bielszczanie odskoczyli od przeciwników na trzy oczka. Siatkarze Effectora straty próbowali odrabiać blokiem, ale brakowało im skuteczności w ataku, przez co nie mogli wrócić do gry. Na dodatek popełniali sporo błędów w polu serwisowym, a po drugiej stronie siatki punktową zagrywką poczęstował ich Milos Vemić, dzięki czemu podopieczni Rastislava Chudika kontrolowali boiskowe wydarzenia. Pojedyncze udane zagrania kieleckich skrzydłowych nie były w stanie poderwać Effectora do walki. Na niewiele zdał mu się też as serwisowy Marcina Komendy, bowiem BBTS nie roztrwonił już wcześniej wypracowanej przewagi. W końcówce bielszczanie nie popełniali błędów w przyjęciu, skutecznie zaprezentował się w ofensywie, a zbicie Gryca przypieczętowało ich sukces w premierowej odsłonie (25:19).



Na początku drugiej partii obie drużyny grały łeb w łeb, ale tym razem widać było, że goście poczynają sobie coraz lepiej. Nie dali zepchnąć się do defensywy, a coraz lepiej na siatce zaczęli radzić sobie Maciej Pawliński i Leo Andrić. Ich koledzy dołożyli szczelny blok, a punktową zagrywkę – Komenda, dzięki czemu to Effector zaczął przejmować inicjatywę na boisku. Dysponował lepszym przyjęciem, co od razu przekładało się na wyższą skuteczność w pierwszej akcji. Z kolei gospodarze nie ułatwiali sobie życia zagrywką, a sami zaczęli też mylić się w ataku. Po błędzie Gryca ich strata do rywali wzrosła już do pięciu oczek. Wydawało się, że podopieczni Sinana Tanika bezpiecznie dowiozą takie prowadzenie do końca seta, ale im bliżej decydujących akcji, tym wynik zaczął się wyrównywać. W szeregi gości wkradła się pewna nerwowość, a po udanej kontrze Bartosza Janeczka bielszczanom udało się odrobić straty. Nie poszli jednak za ciosem i po błędzie w ofensywie Gryca ta część spotkania padła łupem świętokrzyskiej ekipy, która doprowadziła do remisu w całym meczu (25:23).

Po dziesięciominutowej przerwie walka rozpoczęła się na dobre. Żadna z drużyn nie zamierzała odpuszczać, a wynik oscylował wokół remisu. W szeregach BBTS-u w ofensywie wyróżniał się Kwasowski, zaś po drugiej stronie siatki na punktowego lidera wyrastał Andrić. Mimo że oba zespoły udane zagrania przeplatały błędami (między innymi Gryca i Formeli), to żaden z nich nie potrafił odskoczyć od drugiego na znaczącą odległość punktową. W środkowej fazie tego seta prowadzenie zmieniało się jak w kalejdoskopie. Na uwagę zasługuje punktowa zagrywka Pawlińskiego i blok Gacy, ale wciąż wynik oscylował wokół remisu. Przy stanie 19:19 zanosiło się na zaciętą końcówkę, ale wówczas bielszczanie zdominowali boiskowe poczynania. W głównych rolach wystąpili Kwasowski i Janeczek, którzy niemal niezawodni byli w ataku, a ten drugi dołożył jeszcze asa serwisowego. W szeregach Effectora zabrakło zawodnika, który poderwałby kolegów do walki, w efekcie przegrał tę część spotkania 21:25.

W pierwszej fazie czwartej odsłony obie ekipy walczyły cios za cios, ale obu też przytrafiało się sporo błędów w ataku. Po pomyłce Adama Bartosa kielczanie odskoczyli od rywali na dwa oczka, ale chwilę później nie popisał się również Formela, przez co na świetlnej tablicy pojawił się remis. Jednak z biegiem czasu w grze gospodarzy zaczęło pojawiać się coraz więcej błędów, za to goście przypomnieli sobie o dobrej grze blokiem, a swoje trzy grosze do wyniku dorzucił Jakub Wachnik, przez co błyskawicznie dystans dzielący oba zespoły wzrósł do pięciu punktów. Ale to nie był koniec emocji. W środkowej części seta bielszczanie oddali rywalom pięknym za nadobne w bloku, atak na środku skończył Wojciech Siek, a na świetlnej tablicy pojawił się remis. Co więcej – BBTS miał nawet jednopunktowe prowadzenie, ale nie potrafił postawić kropki nad i. W końcówce kluczowe okazały się błędy Janeczka oraz as serwisowy Andricia, które doprowadziły do tie-breaka (25:22).

Piąty set rozpoczął się od walki cios za cios. Wśród gospodarzy punktowali Kwasowski i Janeczek, zaś pierwsze skrzypce wśród gości grali Andrić i Pawliński. Po zbiciu tego drugiego zawodnika Effector miał dwupunktowe prowadzenie przy zmianie stron, ale bardzo szybko je stracił. Po asie serwisowym Bartosa bielszczanie wrócili do gry. W kolejnych minutach popełnili jednak za dużo błędów w polu serwisowym, dwukrotnie nadziali się też na kielecki blok, co okazało się być decydującym momentem spotkania. W końcówce przyjezdni kontrolowali boiskowe wydarzenia, a zbicie Wachnika dało im zwycięstwo (15:12), dzięki czemu są bliżej zajęcia trzynastej lokaty na koniec sezonu.

MVP: Maciej Pawliński

BBTS Bielsko-Biała – Effector Kielce 2:3
(25:19, 23:25, 25:23, 22:25, 12:15)

Składy zespołów:
BBTS: Gaca (11), Siek (12), Gryc (8), Bieńkowski (3), Vemić (5), Kwasowski (22), Czauderna (libero) oraz Grzechnik, Janeczek (14) i Bartos (4)
Effector: Komenda (4), Wohlfahrstätter (10), Wachnik (7), Formela (7), Andrić (18), Maćkowiak (3), Sobczak (libero) oraz Nalobin (4), Pawliński (17) Biniek (libero), Bućko, Antosik i Superlak (1)

Zobacz również:
Wyniki fazy play-off PlusLigi

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2017-04-11

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved