Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > PlusLiga: Piąta wygrana Effectora Kielce

PlusLiga: Piąta wygrana Effectora Kielce

fot. Klaudia Piwowarczyk

W przedostatnim meczu rundy zasadniczej siatkarze Jastrzębskiego Węgla podjęli we własnej hali Effectora Kielce. O ile ekipa z Jastrzębia-Zdroju przed spotkaniem miała już zapewnione 7. miejsce w tabeli, o tyle kielczanie wciąż walczyli o ucieczkę z ostatniej pozycji i spełnienie wymogu minimum pięciu wygranych meczów potrzebnych do utrzymania w PlusLidze. I jedno, i drugie im się udało, bowiem Effector wygrał spotkanie 3:2. O jego ostatecznej pozycji zadecyduje jednak wtorkowe, zaległe starcie MKS-u Będzin z Lotosem Treflem Gdańsk.

Początki meczu to gra na styku, szybciej jednak do głosu doszli jastrzębianie. Kolejne ataki Muzaja wyprowadziły miejscowych na kilkupunktowe prowadzenie (5:2). Podopieczni Dariusza Daszkiewicza szybko jednak opanowali nerwy i po kilku potknięciach wrócili do gry. Sygnał do ataku dał swoim kolegom Jungiewicz i to po jego zagraniu kielczanie prowadzili 8:7 podczas pierwszej regulaminowej przerwy w grze. Skuteczne zagrania gości przeplatały jednak błędy popełniane w polu serwisowym. Dla jastrzębian szczęśliwe okazało się ustawienie z Masnym w polu serwisowym, przy kolejnych próbach przełamania rywali goście odbijali się od bloku Jastrzębskiego Węgla (10:8). Walczący o ucieczkę z ostatniego miejsca w tabeli kielczanie nie zamierzali niczego ułatwiać rywalom, kolejny zryw Effectora Kielce i nieskończony atak ze środka Piotra Haina doprowadziły do kolejnego remisu (14:14). Powtórzył się scenariusz z początku spotkania i także tym razem podczas regulaminowej przerwy w grze w lepszej sytuacji był zespół trenera Daszkiewicza (15:16). Niwelowanie dystansu punktowego gospodarzom utrudniały proste błędy własne w ataku i przyjęciu. Dopiero atak Muzaja doprowadził do remisu po 19. Nie był to koniec zwrotów akcji i chwilę później przy stanie 19:21 Mark Lebedew musiał reagować. Serwis Macieja Muzaja i atak Masnego z przechodzącej piłki uspokoiły sytuację (21:21), jednak serwis Mateusza Bieńka i ataki zdeterminowanych kielczan (Jungiewicz) zrobiły swoje i to Effector Kielce triumfował 25:23.



Drugi set to podobny start do partii premierowej, chociaż po ataku Mateusza Bieńka ze środka wszystko wskazywało, że to Effector Kielce złapał wiatr w żagle. Zapędy rywali w ekspresowym tempie stłumił Maciej Muzaj, poprawiając swoje noty w polu serwisowym i ataku. Do swojego atakującego dołączył Jason DeRocco i to ekipa ze Śląska prowadziła 8:5 na pierwszej przerwie technicznej. Była to dopiero próbka możliwości ekipy Marka Lebedewa, czujność w bloku i widowiskowe obrony dały jastrzębianom kolejne kontrataki. Po raz kolejny sporo szkody swoim serwisem sprawił rywalom Michal Masny, przy zagrywce swojego kapitana siatkarze Jastrzębskiego Węgla wyszli na prowadzenie 13:6. W następnych akcjach znakomicie radził sobie kanadyjski duet van Lankvelt/DeRocco i miejscowi prowadzili już 16:7. Nawet blisko dziesięciopunktowa przewaga nie okazała się wystarczająca, kolejnymi serwisami szeregi rywali rozbijał Mateusz Bieniek, a jego koledzy wykorzystywali kontrataki. I tak przy stanie 18:14 Mark Lebedew przywołał swoich podopiecznych do siebie. Po wznowieniu gry kolejną dłuższą wymianę na korzyść swojego zespołu punktowym blokiem rozstrzygnął Piotr Hain. Podopieczni trenera Daszkiewicza walczyli do końca, błąd przekroczenia linii w ataku Sławomira Jungiewicza przybliżył jednak miejscowych do triumfu. Szansę wykorzystał Muzaj, kończąc seta (25:21) i wyrównując stan rywalizacji.

W kolejnej części spotkania role się odwróciły, lepiej w ataku radzili sobie kielczanie. Miejscowi coraz częściej popełniali błędy własne (2:4). Przy celnym serwisie Jungiewicza i kolejnych kontratakach przyjezdni zwiększyli dystans do pięciu oczek (4:9). Reagując na sytuację, Mark Lebedew przywołał swoich podopiecznych do siebie, po chwili decydując się na zmianę. I tak w miejsce van Lankvelta pojawił się Shafranovich. Skrzydłowy jastrzębian nie zanotował najlepszej zmiany, w kolejnych zagraniach odbijając się od rąk blokujących rywali. Mniej skuteczny niż we wcześniejszych fragmentach spotkania był też Maciej Muzaj, co sprzyjało przyjezdnym. Po autowym zagraniu atakującego Jastrzębskiego Węgla Effector Kielce prowadził już 14:7. Kolejne zmiany nie pomagały gospodarzom, tym bardziej że jastrzębianom coraz częściej przytrafiały się błędy, po dotknięciu siatki przez Sobalę było już 12:18. W tej części meczu z wyjściowego składu gospodarzy, po kolejnych zmianach, na placu gry zostali tylko Muzaj, Masny i Popiwczak. Po chwili także główny reżyser gry ekipy ze Śląska opuścił boisko (13:22). Przy blisko dziesięciopunktowej przewadze gości niemal pewne było, że tej partii jastrzębianie już nie uratują. Kropkę nad i postawił Jungiewicz (15:25).

Niemoc jastrzębian w trzecim secie potwierdzały też meczowe statystyki, tylko w tej partii siatkarze Jastrzębskiego Węglą oddali rywalom po własnych błędach aż 14 oczek. W kolejnej odsłonie trener Lebedew wrócił do swojego wyjściowego składu i to posunięcie okazało się trafnym. Podenerwowani porażką we wcześniejszym secie jastrzębianie rozpoczęli z wysokiego C i to oni prowadzili 7:5 jeszcze przed pierwszą regulaminową przerwą w grze. Przyjezdni nie rezygnowali, podejmując ryzyko w polu serwisowym, walcząc o każdą piłkę i utrzymując kontakt punktowy (10:9). W grze gości coś jednak się zacięło, a celne serwisy Toontje van Lankvelta zagwarantowały jastrzębianom nieco spokoju, przy przewadze 15:11. Chcąc przerwać serię rywali, trener Daszkiewicz wykorzystał swoją drugą przerwę na żądanie. Niewiele to pomogło, wykorzystując lepsze przyjęcie swoich kolegów, Michal Masny uaktywnił środkowych, a kolejne szanse wykorzystywał Wojciech Sobala, przybliżając swój zespół do tie-breaka (21:14). Spokojna i cierpliwa gra Jastrzębskiego Węgla wystarczyła do zwycięstwa 25:17.

Decydującą partię pewnym atakiem ze środka otworzył, dobrze spisujący się we wcześniejszym secie, Wojciech Sobala. Chwilę później kontratak skończył van Lankvelt i to miejscowi rozpoczęli budowanie dystansu. W szeregach kielczan na skuteczności stracił Jungiewicz, nieco lepiej spisywał się Witiuk. Czujnością przy proszeniu o wideoweryfikację wykazał się trener Daszkiewicz i od stanu 3:3 gra rozpoczęła się praktycznie od nowa. Przy utrzymującej się rywalizacji na styku minimalne prowadzenie przemawiało na korzyść jastrzębian (6:5, 8:7). Sytuację kielczan próbował ratować Igor Witiuk, to właśnie zagrania ukraińskiego skrzydłowego pozwoliły gościom pozostać w grze (10:10). Cierpliwość kielczan opłaciła się i po ataku Muzaja w antenkę przyjezdni prowadzili 12:11. Jastrzębski atakujący szybko się zrehabilitował, nie podcięło to skrzydeł ekipie trenera Daszkiewicza. Zagrywki Mateusza Bieńka i kolejne kontry dały gościom pierwszą piłkę meczową (12:14). Miejscowi jeszcze się wyratowali, chwilę później rywalizację zakończył blok na Muzaju (14:16).

MVP meczu: Sławomir Jungiewicz

Jastrzębski Węgiel – Effector Kielce 2:3
(23:25, 25:21, 15:25, 25:17, 14:16)

Składy zespołów:
Jastrzębski Węgiel: Muzaj (32), Masny (3), DeRocco (8), van Lankvelt (9), Sobala (9), Hain (16), Popiwczak (libero) oraz Strzeżek, Bachmatiuk, Gil, Boruch, Formela (1), Shafranovich (1) i Mihułka (libero)
Effector Kielce: Jungiewicz (17), Kędzierski (3), Stolc (18), Takvam (10), Buchowski (4), Bieniek (7), Sobczak (libero) oraz Gontarewicz, Więckowski, Orobko, Witiuk (7), Maćkowiak i Biniek (libero)

Zobacz również:
Wyniki i tabela PlusLigi

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2016-04-11

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved