Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > PlusLiga: Najciekawiej w Lubinie i Radomiu

PlusLiga: Najciekawiej w Lubinie i Radomiu

Powoli zbliżamy się do półmetku rywalizacji w rozgrywkach PlusLigi. Przed nami już 12. seria spotkań, w której najciekawiej zapowiadają się pojedynki w Lubinie oraz Radomiu. Na dole tabeli dojdzie do arcyważnego starcia pomiędzy Espadonem Szczecin i AZS-em Częstochowa. Swoje jedenaste zwycięstwo w lidze powinien odnieść mistrz Polski, ZAKSA Kędzierzyn-Koźle.

Jako pierwsi na parkiet wybiegną siatkarze Cerradu Czarnych Radom oraz Jastrzębskiego Węgla, którzy w piątkowy wieczór powalczą o ligowe punkty. Dla radomian to już drugi mecz z rzędu przed własną publicznością. W poprzedniej kolejce ekipa Roberta Prygla po bardzo zaciętym meczu wygrała z AZS-em Politechniką Warszawa 3:1. W tym samym czasie jastrzębianie niespodziewanie po tie-breaku ulegli we własnej hali Cuprum Lubin. W tabeli to nadal podopieczni Marka Lebedewa z fenomenalnym Salvadorem Hidalgo Olivą są na wyższej lokacie, ale to nie oznacza, że gospodarze znajdują się na straconej pozycji. Bardzo ciekawie zapowiada się rywalizacja kubańskiego atakującego z Bartłomiejem Bołądziem, który także jest w bardzo dobrej dyspozycji.



ONICO AZS Politechnika Warszawska podejmie przed własną publicznością MKS Będzin. Tutaj także ciężko wskazać faworyta, ponieważ będzinianie od jakiegoś czasu grają naprawdę dobrze i przede wszystkim skutecznie. Ekipa ze stolicy gra na ten moment przeciętnie i nierówno, o czym mogliśmy przekonać się w Radomiu. Gdyby jednak warszawianom nie udało się wygrać tego pojedynku, wówczas ich sytuacja w tabeli byłaby nie najlepsza, tak samo jak atmosfera w zespole, którego potencjał jest z pewnością wyższy niż ich aktualna pozycja w PlusLidze. Wydaje się, że podopieczni Stelio DeRocco powinni zagrać bez presji, a to może pomóc im w osiągnięciu dobrego rezultatu.

Mecz do jednej bramki powinien odbyć się w Rzeszowie, gdzie Asseco Resovia zmierzy się z BBTS-em Bielsko-Biała. Chyba nikt w obozie wicemistrzów Polski nie wyobraża sobie innego wyniku niż 3:0 dla ekipy z Podkarpacia. Podopieczni Andrzeja Kowala doskonale pamiętają swoje domowe starcie z GKS-em Katowice i tym razem nie pozwolą sobie na zlekceważenie rywala. – Na pewno ja o tym myślę, mam nadzieję, że zawodnicy już mniej. Staramy się patrzeć w przyszłość, na to, co jest dzisiaj i co będzie jutro. To, co było, to już naprawdę nie ma znaczenia – mówi trener Asseco. BBTS ostatnimi czasy jest rozbity, rozstał się z trenerem Miroslavem Palgutem i jest czerwoną latarnią rozgrywek. Bielszczanie nie mieli ostatnio nic do powiedzenia w rywalizacji z mistrzami Polski i podobnie może wyglądać sytuacja z wicemistrzem kraju.

Lider tabeli, ZAKSA Kędzierzyn-Koźle, zagra u siebie z Effectorem Kielce. Zawodnicy dowodzeni przez Dariusza Daszkiewicza są pozytywnym zaskoczeniem tegorocznego sezonu w PlusLidze, ale to może nie wystarczyć, aby zapunktować na parkiecie mistrza Polski, który nie przywykł do notowania wpadek, zwłaszcza na własnym boisku. Kędzierzynianie robią wszystko, aby powtórzyć scenariusz z ubiegłego sezonu i bardzo szybko zapewnić sobie walkę o medale. Triumf nad kielczanami ma pomóc im w realizacji tego planu. Effector w takim meczu nic nie musi i postara się nieco napsuć krwi gospodarzom. – Musimy zagrać bardzo dobry mecz, by myśleć nawet o jednym punkcie. To nie przypadek, że ZAKSA jest liderem. To zespół, który zawsze jest maksymalnie skoncentrowany na każdym przeciwniku, dlatego słabsze momenty przytrafiają mu się niezwykle rzadko. Ale oczywiście będziemy walczyć i na pewno nie wyjdziemy na boisko ze spuszczoną głową – zapowiedział trener Effectora.

Na bardziej wyrównany pojedynek liczą postronni kibice w rywalizacji PGE Skry Bełchatów z Indykpolem AZS Olsztyn. Faworytem są rzecz jasna bełchatowianie, ale siatkarze Andrei Gardiniego są na pewno w stanie pokusić się o niespodziankę. Do tej pory olsztynianie niezbyt dobrze radzili sobie z rywalami z czuba tabeli, bowiem przegrali swoje mecze z ZAKSĄ oraz Resovią. – ZAKSA pokazała nam swoją siłę i obnażyła nasze błędy. Jeśli chodzi o drużynę z Rzeszowa, to graliśmy z nimi jak równy z równym. Takie pojedyncze, indywidualne czasami pomyłki techniczne czy taktyczne spowodowały, że nie zagraliśmy tam tie-breaka – przekonuje Paweł Woicki. Być może na tle PGE Skry wypadną lepiej. Drużyna z Warmii i Mazur ma tylko cztery punkty mniej i jedno zwycięstwo mniej od ekipy Philippe’a Blaina, toteż można spodziewać się ciekawego spotkania.

Wielu obserwatorów zastanawia się, co w najbliższym meczu pokaże Lotos Trefl Gdańsk, o którym śmiało można powiedzieć, że jest jednym z największych rozczarowań pierwszej części sezonu. Podopieczni Andrei Anastasiego przegrali ostatnio z kretesem z beniaminkiem, GKS-em Katowice. Ich niedzielny rywal to Łuczniczka Bydgoszcz, która nie zachwyca, ale wobec słabej postawy gdańszczan może pokusić się nawet o zwycięstwo, tym bardziej że w poprzedniej serii gier bydgoszczanie dzielnie postawili się Skrze Bełchatów, przegrywając dwa sety dopiero w samych końcówkach. Innego zdania jest zawodnik Lotosu, Szymon Romać. – Sądzę, że faktycznie zespół Łuczniczki, przyjeżdżając tu, nie będzie faworytem. To nie znaczy, że bydgoszczanie są słabą drużyną i że nie potrafią grać w siatkówkę. Ich sytuacja ligowa nie wygląda za dobrze, więc przybędą tutaj głodni gry i punktów. To samo będzie z naszej strony. Musimy wyjść maksymalnie skoncentrowani i głodni siatkówki. Należy zrobić wszystko, by te trzy punkty zostały w Gdańsku – twierdzi.

Mecz za „sześć punktów” odbędzie się w Szczecinie. Miejscowy Espadon skrzyżuje rękawice z AZS-em Częstochowa. Szczecinianie są na przedostatniej lokacie z dorobkiem pięciu punktów, natomiast biało-zieloni znajdują się pozycję wyżej z ośmioma oczkami. Ewentualne zwycięstwo Espadonu za trzy punkty doprowadziłoby do ścisku w dolnych rejonach tabeli. Na zupełnie inny scenariusz liczą częstochowianie, którzy mogą odskoczyć od zespołu z północno-zachodniej części Polski. Espadon spisuje się ostatnio nieco lepiej, potrafił pokonać u siebie Łuczniczkę Bydgoszcz, a także dzielnie postawić się na wyjeździe Indykpolowi AZS Olsztyn, co podkreśla opiekun akademików, Michał Bąkiewicz. – Dla nas nie ma łatwych rywali. Espadon Szczecin przedostatnie spotkanie wygrał, w tej kolejce bił się bardzo mocno w Olsztynie. Przed nami bardzo trudne spotkanie i od czwartku przede wszystkim będziemy się na nim skupiać. Nie ulega wątpliwości, że dla obu drużyn to kolejny mecz o życie.

Na zakończenie tej kolejki dojdzie być może do najciekawszego starcia. Cuprum Lubin ugości GKS Katowice. Jedni i drudzy byli autorami dużych niespodzianek w poprzedniej kolejce. Ekipa Gheorghe Cretu wygrała w Jastrzębiu, a zespół Piotra Gruszki triumfował w Gdańsku. Lubinianie to obecnie szósta siła PlusLigi, ale niewiele gorzej spisuje się beniaminek tej klasy rozgrywkowej. Katowiczanie są na siódmym miejscu i mają trzy punkty straty do Cuprum. – Cuprum Lubin oczywiście będzie faworytem. Szanujemy każdego przeciwnika, w kolejnym meczu nie może być inaczej, tym bardziej że lubinianie na razie prezentowali się bardzo dobrze w PlusLidze. Obecnie nic nie mogę powiedzieć na ten temat, czekamy aż trenerzy rozpracują rywala i na ich instrukcje. Mogę jedynie obiecać, że na pewno będziemy walczyć, nie oddamy tego meczu za darmo – zapowiada siatkarz GKS-u, Rafał Sobański. Oba zespoły zagrają o to, aby podtrzymać dobrą passę.

Zobacz również:
Wyniki i tabela PlusLigi 

Kto będzie mistrzem Polski w 2017 roku?

zobacz wyniki

Loading ... Loading ...

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:

Więcej artykułów z dnia :
2016-12-02

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved