Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > PlusLiga: Najciekawiej będzie w Olsztynie i Gdańsku

PlusLiga: Najciekawiej będzie w Olsztynie i Gdańsku

fot. archiwum

W najbliższej 18. kolejce PlusLigi próżno szukać wielkich hitów, jednak obecnie każdy mecz jest niezwykle ważny – zwłaszcza dla czołówki, a rozgrywane w ten weekend pojedynki z pewnością przyniosą dużo emocji. Tak naprawdę walka w tej rundzie wystartuje już w środę w Warszawie.

W pierwszym starciu 18. kolejki dziesiąty AZS Politechnika Warszawska podejmować będzie ostatni w tabeli MKS Będzin. Dla siatkarzy trenera DeRocco to niezwykle ważny mecz, bowiem na tę chwilę mają tylko jedną wygraną na koncie, co przy wymogach ligi może okazać się podstawą do opuszczenia rozgrywek PlusLigi w przyszłym sezonie. Oprócz innych warunków do spełnienia głównym dla pozostania w lidze jest bowiem wymóg pięciu wygranych w rundzie zasadniczej. Jak na razie będzinianie są bardzo daleko od jego wypełnienia, dlatego jeśli myślą o pozostaniu w ekstraklasie, muszą szukać wygranych z drużynami ze swojej części tabeli. W ostatniej kolejce zarówno akademicy, jak i MKS stoczyli pięciosetowe pojedynki, z tym że ekipa Jakuba Bednaruka swój wygrała, a będzińscy siatkarze przegrali. Faworytem spotkania jest stołeczny AZS, który nadal ma szanse na „ósemkę” i o to będzie walczyć, jednak w pamięci będzie miał z pewnością pierwszy mecz. Jedyną wygraną w tym sezonie MKS odniósł bowiem właśnie w pojedynku z warszawską drużyną. Jak będzie tym razem?



Ciekawie zapowiada się mecz w Gdańsku, gdzie miejscowy Lotos Trefl podejmie Jastrzębski Węgiel. Gracze ze Śląska są ostatnio w dołku, z którego chcą jak najszybciej się wydostać. Tym bardziej, że ostatnia porażka kosztowała ich spadek o dwa miejsca w tabeli. Jastrzębianie nie oddadzą meczu bez walki, ale czy są w stanie podjąć ją na tyle, by mocno zagrozić przeciwnikom? – O zmęczeniu nie może być większej mowy, tym bardziej że nie jesteśmy drużyną, która gra w pucharach, a więc która jest mocno wyeksploatowana. Paradoksalnie wydaje mi się, że potrzebujemy tygodnia spokoju, treningu, tak aby to wyglądało zdecydowanie lepiej. Chociaż jak pokazał ostatni mecz Trefla Gdańsk, łatwo nie będzie, o czym w tej kolejce przekonali się siatkarze Skry Bełchatów – powiedział Strefie Siatkówki Piotr Hain. O ile jastrzębscy siatkarze mieli cały tydzień, by przygotować się do tego spotkania, o tyle Trefl w międzyczasie rozgrywał ciężki pod względem gatunkowym mecz Ligi Mistrzów z Zenitem Kazań. Obrońcy złota w tych rozgrywkach pozwolili sobie urwać tylko seta. Dlatego dla gdańszczan ważne będzie, by w kolejnym meczu „odbić sobie” tę porażkę.

W Olsztynie natomiast spotkają się do niedawna sąsiedzi z tabeli – akademicy podejmą Cerrad Czarnych Radom. Jeszcze niedawno obie drużyny dzieliły trzy punkty na korzyść podopiecznych Raula Lozano. Są to zespoły plasujące się w środkowej części tabeli i obecnie spisujące się mniej więcej na tym samym poziomie. Wydaje się, że za Indykpolem AZS jest już mały kryzys, który nastąpił niedługo po rozpoczęciu nowego roku, radomianie z kolei po świetnym początku sezonu także obniżyli loty. Delikatnym faworytem tego spotkania wydają się być gracze z Radomia, oni bowiem w ostatniej kolejce zdobyli komplet punktów, natomiast olsztyński zespół urwał jedynie punkt stołecznemu AZS-owi. Dlatego też wspomniana różnica punktowa w tabeli między AZS-em a Czarnymi wzrosła do pięciu oczek. Dla obu teamów będzie to mecz o tzw. „sześć punktów”, bo albo drużyny zbliżą się do siebie i olsztynianie zachowają szansę na szybkie gonienie wyprzedzających ich rywali z trzech-czterech następnych miejsc, albo stracą z nimi kontakt punktowy zupełnie.

Teoretycznie łatwe zadanie czeka mistrzów Polski, którzy we własnej hali podejmować będą Łuczniczkę Bydgoszcz. Obie drużyny dzieli wiele – cele na ten sezon, składy drużyn czy też 14 punktów w tabeli. Rzeszowianie po gorszym okresie w ostatnim czasie prezentują się dużo lepiej i choć w dwóch starciach z PGE Skrą zanotowali spore wahania w swojej grze i dwie porażki, to nadal są na fali wznoszącej i walczą o kolejne punkty. Tych odrobili już naprawdę sporo i teraz plasują się już na 3. miejscu w tabeli. Dlatego też jeśli podopieczni Andrzeja Kowala myślą o awansie do finału – nie mogą pozwolić sobie na stratę punktów z takimi zespołami jak Łuczniczka. Dla bydgoszczan pojedynek z mistrzami Polski jest z serii tych, w których mogą coś wywalczyć, ale wcale nie muszą. Pewne jest też to, że wyniosą z niego dużo nauki na przyszłe pojedynki, gdyż jak wiadomo bydgoski zespół mierzy wyżej niż obecne dziewiąte miejsce.

Podobne spotkanie rozegrają siatkarze PGE Skry w Częstochowie. Siatkarze z Bełchatowa pod Jasną Górę udadzą się po rozegraniu starcia w Lidze Mistrzów i jadą tam po komplet punktów. Drużyna Miguela Falaski musi już bardzo uważać, bo nadal zajmuje drugie miejsce w PlusLidze, ale coraz mocniej czuje na sobie oddech Resovii oraz Lotosu Trefla. Trzeba zaznaczyć, że gdańszczanie mają obecnie dwa punkty straty do graczy Skry, ale jeden mecz rozegrany mniej. Pozycja bełchatowian tuż za ZAKSĄ jest więc poważnie zagrożona, dlatego też w każdym meczu brązowi medaliści ostatniego sezonu muszą w pełni skupić się i walczyć o całą pulę punktową. Sytuację skomplikowała im ostatnia porażka w Gdańsku, a mecz ten należy chyba uznać za typowy „wypadek przy pracy”, bowiem tak złej postawy po bełchatowianach nikt się nie spodziewał. Akademicy z Częstochowy plasują się obecnie na przedostatnim miejscu w tabeli i muszą liczyć zapewne na potknięcia rywali, sami bowiem borykają się nadal z problemami kadrowymi. Czy uda się im wywalczyć coś w meczu ze Skrą? O to będzie naprawdę bardzo ciężko.

Wydaje się, że większych problemów z wywalczeniem kolejnych punktów nie powinni mieć liderzy tabeli z Kędzierzyna-Koźla. ZAKSA zawita do bielskiej hali i zmierzy się z tamtejszym BBTS-em. Podopieczni trenera de Giorgiego bardzo pewnie przewodzą stawce zespołów w PlusLidze i nad drugą Skrą i trzecią Resovią mają 10 punktów nadwyżki. Kędzierzynie w tym sezonie grają równo, solidnie i efektownie, co odzwierciedla właśnie tabela. To oni w czasie sezonu wyrośli na głównego pretendenta do złotego medalu mistrzostw Polski i jak na razie ciężko jest im zagrozić. Przed bielszczanami więc bardzo trudne zadanie. Jeśli myślą o jakiejś zdobyczy w tym spotkaniu, muszą wyłożyć wszystkie swoje argumenty, ale też przede wszystkim muszą ustabilizować swoją grę. – Mamy momenty dobrej gry, ale przeplatamy je prostymi błędami i dlatego nasza gra tak faluje – ocenił Marcin Wika po ostatniej przegranej w Bydgoszczy. Już w niedawnym starciu z Jastrzębskim Węglem BBTS pokazał, że potrafi zagrać równo, jednak czy to wystarczy na ZAKSĘ?

Coraz mocniej od czwórki oddala się ekipa Cuprum Lubin, dlatego też tak ważne dla niej będą punkty w meczu z niżej notowanym Effectorem Kielce. Zespół prowadzony przez trenera Cretu zbiera ostatnio punkty z dużą trudnością. Z Olsztyna drużyna z Dolnego Śląska wróciła bez zdobyczy punktowej, a w ostatniej kolejce pozwoliła ostatniemu w tabeli MKS-owi urwać sobie jedno „oczko”. Kielczanie z kolei jak na razie w 2016 roku jeszcze nie wygrali i na koncie mają serię sześciu porażek z rzędu. Dlatego też w kolejnym spotkaniu będą chcieli ją przerwać. Tak jak Cuprum ma momenty bardzo słabej gry, tak Effector z kolei ma przebłyski dobrej postawy (punkt urwany Skrze). W tym spotkaniu wszystko będzie zależało więc od dyspozycji obu ekip w danym dniu. Dla kieleckiej drużyny sporym osłabieniem jest brak Mateusza Bieńka, którego uraz wyeliminował z gry na kilka tygodni. Środkowy niebawem powinien wrócić do zespołu, jednak w starciu z lubinianami Effector musi poradzić sobie bez niego.

Zobacz również:
Wyniki oraz tabela PlusLigi

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:

Więcej artykułów z dnia :
2016-02-17

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved