Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > PlusLiga: Po raz kolejny w środku tygodnia

PlusLiga: Po raz kolejny w środku tygodnia

Już od pewnego czasu co dwa tygodnie plusligowcy rozgrywają mecze w systemie środa – sobota. Przed nami więc kolejna środa z polską ekstraklasą siatkarską, w której robi się coraz ciekawiej. Choć w większości najbliższych spotkań można wskazać faworyta, to są spotkania, które mogą zapewnić wiele emocji, m.in. mecz Cuprum – Indykpol AZS.

Najbliższą – 14. kolejkę PlusLigi otworzy starcie Espadonu Szczecin z Effectorem Kielce. Dla obu ekip będzie to niezwykle ważne spotkanie. Beniaminek rozgrywek potrzebuje punktów, by opuścić ostatnie miejsce w tabeli, natomiast kielczanie najchętniej awansowaliby choć trochę wyżej z 12. pozycji, a mają ku temu możliwość, gdyż do dziesiątego MKS-u Będzin tracą punkt, a trzy oczka do ósmego Lotosu Trefla. Przy dobrym układzie wyników w pozostałych spotkaniach oraz komplecie punktów w Szczecinie gracze Dariusza Daszkiewicza mogą zaliczyć całkiem niezły skok w górę tabeli. Szczecinianie jednak nie oddadzą meczu bez walki, a wystąpią w nim ze zmianami na ławce trenerskiej. Po ostatniej przegranej z MKS-em Będzin z klubem pożegnał się trener Simojlović, a obowiązki pierwszego szkoleniowca przejął Michał Mieszko Gogol. Beniaminkowi PlusLigi niewiele brakowało, by jednak ostatnie starcie okazało się bardziej owocne. – Wychodziło na to, że można było w sobotę powalczyć o jakieś punkty. Z dużego zapasu przeciwników wyciągnęliśmy wynik na styku, ale w końcówce kolejne piłki uciekły – ocenił je Dawid Murek.



ZAKSA jest jednym z trzech polskich klubów, które reprezentują kraj na arenie europejskiej. Zarówno kędzierzynianie, bełchatowianie, jak i ekipa z Rzeszowa nie mają zbyt dużo czasu na odpoczynek i trening, ale skupiają się tylko na swojej pracy i jak najlepszym przygotowaniu do kolejnych meczów. – Jeśli pojawia się tylko jedna chwila i moment, żeby poćwiczyć poszczególne elementy, to wykorzystujemy je w stu procentach – zdradził Patryk Czarnowski.Wychodzimy z założenia, że zawsze musimy wykonywać naszą pracę na sto procent. Jeżeli tego nie robimy, to nie ma sensu przychodzić na trening. Czy rywal jest z najwyższej półki, czy z nieco niższej, to zawsze staramy się dyktować tempo gry i decydować o liczbie pomyłek popełnianych przez przeciwnika – dodał środkowy mistrzów Polski. ZAKSA zmierzy się w środę z groźną Onico AZS Politechniką Warszawską. W ostatniej kolejce ekipa ze stolicy napsuła dużo krwi silnym jastrzębianom i była bliska dużej sensacji. We własnej hali stołeczni akademicy chcą zaprezentować się jeszcze lepiej i postawić skuteczny opór mistrzom Polski, mimo że w tabeli obie drużyny dzieli bardzo dużo.

Wydaje się, że drugą w tabeli PGE Skrę ponownie czeka „łatwiejsze” zadanie. W hali Energia bełchatowianie zmierzą się z mającym ostatnio sporo problemów BBTS-em Bielsko-Biała. – W siatkówce nigdy nikogo nie można lekceważyć, bo to się może bardzo szybko obrócić przeciwko tobie, także nie ma mowy o jakimkolwiek lekceważeniu – przestrzega jednak trener Skry, Philippe Blain. Dla drużyny gości będzie to kolejny mecz pod wodzą nowego szkoleniowca, a trenera Palguta zastąpił Rastislav Chudik. Pod wodzą Słowaka bielszczanie zdołali już odbić się odrobinę od dna – wygrywając spotkanie z Espadonem Szczecin. –  To, co dostajemy od naszego nowego szkoleniowca, to głównie zastrzyk świeżości i to właśnie ona pomogła nam się otworzyć i jak najlepiej pokazać to, co potrafimy. Skupiamy się w tej chwili wyłącznie na naszej grze, bez względu na to, kto jest po drugiej stronie. Chcemy wychodzić na parkiet i wygrywać – powiedział Strefie Siatkówki Bartłomiej Lipiński. W Bełchatowie BBTS będzie chciał zaprezentować się jak najlepiej. W ostatniej kolejce częstochowski AZS pokazał, że bełchatowianie nie są w swojej najlepszej dyspozycji, choć finalnie nie wywalczył w meczu punktów.

W środę podopieczni Michała Bąkiewicza zawitają do Gdańska, gdzie zmierzą się z Lotosem Treflem. Pewne jest, że podobnie jak w meczu ze Skrą w składzie akademików zabraknie Michała Szalachy. – Michał jest kontuzjowany. Ta jego przypadłość już się trochę ciągnie. Zdecydowaliśmy się na kroki trochę bardziej zdecydowane, także w najbliższej przyszłości nie będzie go z nami – wyjaśnił Strefie Siatkówki Michał Bąkiewicz. Jego sztab, po starciu z bełchatowskim zespołem, miał sporo materiału do analizy i od razu po nim rozpoczęła się akcja: Lotos Trefl Gdańsk. Z ekipą Andrei Anastasiego AZS zmierzy się na wyjeździe. – Musimy przygotować się tak, jak do każdego kolejnego spotkania. Myślę, że po meczu ze Skrą jest kilka pozytywów i tego nie da się ukryć, ale też są takie momenty, gdzie zdecydowanie możemy być bardziej w grze i prezentować się lepiej – powiedział trener akademików. Gdańszczanie natomiast będą chcieli się „odkuć” za ostatnią porażkę w Olsztynie. W starciu z AZS-em team Andrei Anastasiego przegrał w tie-breaku, przez co nadal plasuje się dopiero na 8. miejscu w tabeli PlusLigi. Wydaje się, że gospodarze w najbliższym starciu nie mogą sobie pozwolić na stratę jakichkolwiek punktów, nic jednak w siatkówce nie jest pewne.

Na lepszy rezultat w starciu z Czarnymi Radom liczy natomiast drużyna Łuczniczki Bydgoszcz. Podopieczni Piotra Makowskiego w ostatniej kolejce nie wywalczyli punktów w meczu z lubinianami, ale samo spotkanie miało kilka pozytywnych aspektów w ich grze. – Mecz w naszym wykonaniu nie był zły, więc nie ma co tak naprawdę spuszczać głowy, a musimy poprawić drobne elementy i nasza gra w kolejnych meczach powinna wyglądać jeszcze lepiej – podsumował środkowy bydgoszczan, Mateusz Sacharewicz. O punkty będzie im trudno, bowiem na komplet liczą radomianie. Ostatnio ekipie Roberta Prygla udało się pokonać GKS w trzech setach, a siódma lokata w tabeli nie jest dla jego podopiecznych satysfakcjonująca, dlatego celem dla Czarnych w tym meczu będzie tylko pełna zdobycz punktowa.

Bardzo ciekawie zapowiada się starcie tabelowych sąsiadów – Cuprum Lubin i Indykpolu AZS Olsztyn. To będzie mecz z serii tych o „sześć” punktów i trudno wyłonić w nim faworyta. W ubiegłym sezonie w obu spotkaniach rundy zasadniczej wygrywała ekipa będąca gospodarzem. Obecnie na korzyść lubinian przemawiają dwa oczka na koncie więcej. Po ostatniej kolejce obie drużyny są też w dobrych humorach, obie bowiem odniosły zwycięstwa. Trudniejsze zadanie mieli jednak olsztynianie, którzy mierzyli się z gdańszczanami. – Powiem szczerze, że to spotkanie, to zwycięstwo smakuje bardzo mocno, bo ten mecz nam już powoli uciekał i wydawało się, że to Gdańsk wygra 3:2, ale w tie-breaku pokazaliśmy kawał charakteru i to jest chyba największy sukces tego meczu – powiedział Strefie Siatkówki Daniel Pliński.

O wartości Salvadora Olivy dla zespołu Jastrzębskiego Węgla można było przekonać się w ostatniej kolejce. Kiedy to przy słabszej dyspozycji Kubańczyka na początku starcia stołeczny AZS o mały włos nie wywiózł kompletu punktów ze Śląska. Wszystkie oczy od początku meczu z GKS-em Katowice będą więc zwrócone na niego. Do ekipy trenera Lebedewa wraca powoli Maciej Muzaj, który jednak nie jest jeszcze w pełni formy. Beniaminek PlusLigi będzie próbował to wykorzystać. Podopieczni Piotra Gruszki w tym sezonie sprawili już niejedną niespodziankę i choć w ostatniej kolejce nie popisali się w meczu z radomianami, do spotkania w Jastrzębiu-Zdroju podchodzą z czystymi głowami i wolą zwycięstwa. – Mój zespół wie, czego od niego oczekuję, bo chcę, by chłopaki się rozwijali. Nie chcę, by grali tylko dla samej gry – stwierdził trener katowiczan, Piotr Gruszka. O niespodziankę w następnym spotkaniu jego drużynie będzie ciężko, ale niespodzianki mają to do siebie, że nikt ich przewidzieć nie może.

Na stratę punktów nie mogą pozwolić sobie wicemistrzowie Polski – Asseco Resovia Rzeszów. Podopieczni Andrzeja Kowala w środę zmierzą się z MKS-em Będzin. W tabeli obie drużyny dzieli sześć drużyn – rzeszowianie są na trzeciej pozycji, ekipa z Będzina na 10. Resovia traci punkt do Skry oraz pięć oczek do ZAKSY, musząc cały czas uważać na czający się z tyłu Jastrzębski Węgiel. W drużynie z Rzeszowa nastąpiły powrót, ale też jeden z zawodników nabawił się urazu. W ostatnim starciu Resovia musiała radzić sobie bez Frederica Wintersa, natomiast do gry powrócił Thibault Rossard.Nasza pewność siebie nie jest aktualnie na najwyższym poziomie. W tabeli nie mamy aż tak tragicznej pozycji, ale uciekło nam kilka punktów, kilka meczów, które powinniśmy wygrać pewniej, jak chociażby ostatni pojedynek w Libercu. Tej pewności w drużynie czasem nam brakuje i w takich spotkaniach musimy zwyciężać, aby być pewnymi siebie w kolejnych pojedynkach – zauważył Thibault Rossard.

Kto będzie mistrzem Polski w 2017 roku?

zobacz wyniki

Loading ... Loading ...

Zobacz również:
Wyniki oraz tabela PlusLigi

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:

Więcej artykułów z dnia :
2016-12-13

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved