Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > PlusLiga: Jednostronny pojedynek w Sosnowcu

PlusLiga: Jednostronny pojedynek w Sosnowcu

fot. Katarzyna Antczak

Po pierwszym, wyrównanym secie spotkania pomiędzy MKS-em Będzin a PGE Skrą Bełchatów goście przejęli kontrolę nad pojedynkiem. Chociaż głównie na początku kolejnych odsłon meczu siatkarze Stelio DeRocco starali się prowadzić wyrównaną walkę z przeciwnikami, bełchatowianie bez większych problemów wygrali, nie tracąc nawet seta. Najlepszym zawodnikiem uznano Nicolasa Uriarte.

Już na samym starcie spotkania zagrywka Harrisona Peacocka była gwarantem pozytywnego wyniku dla będzinian, lecz na ich dobre rezultaty wpłynęły także pomyłki Mariusza Wlazłego w ataku oraz pewne próby Sebastiana Wardy (4:2). Dopiero potrójny blok dał bełchatowianom prowadzenie przy stanie 5:4, co jednak nie uspokoiło wciąż pełnej błędów gry przyjezdnych (7:8). Zrobił to dopiero Nicolas Marechal, który swoimi zbiciami z lewego skrzydła szybko uzewnętrznił niedociągnięcia przyjęcia MKS-u (10:7). W tym momencie meczu wydawało się, że blok na Michale Kamińskim stanie się początkiem powiększania dominacji podopiecznych Miguela Falaski, bowiem w ofensywie dodatkowo uaktywnił się Facundo Conte, lecz pełni ambicji gospodarze dzięki blokom Mariusza Gacy i atakom z drugiej linii Michała Żuka wyrównali stan rywalizacji (15:15). Waleczność miejscowych zaczęła odgrywać tak znaczącą rolę, że na dalszy rozwój tej sytuacji nie mógł się zgodzić trener gości. Przerwa nie zmieniała jednak obrazu gry prezentowanej przez obie ekipy, bowiem na parkiecie miało miejsce sporo błędów przeplatanych z akcjami godnymi podziwu, takimi jak pojedynczy blok Gacy na Marechalu czy też zagranie z przechodzącej Conte (21:21). Emocjonującą końcówkę, w której losy seta ważyły się do ostatniej piłki, na korzyść bełchatowian zakończył Wlazły (25:23).

Mimo że pierwsze piłki drugiej odsłony batalii wskazywały na to, że set ten należeć będzie do przyjezdnych, to kilka późniejszych niedociągnięć oponentów pozwoliło MKS-owi na odrobienie strat pod czujnym okiem duetu Maciej Pawliński-Michał Kamiński (6:6). Po raz kolejny pauza w walce wpłynęła na korzyść będzinian, którzy korzystając z pomyłek rywali, zaczęli budować swoją przewagę punktową – błędy Conte i Marechala dały im aż cztery oczka zapasu (12:8). Tygrysy odpłaciły jednak przeciwnikom tym samym, bowiem chwilę później przez aut serwisowy i złą ocenę przy ataku Kamińskiego oddali im dwa oczka. Nie wszystko jednak dla gości było stracone. Dzięki pojawieniu się na boisku Israela Rodrigueza Skra stanęła na nogi i na drugiej przerwie technicznej prowadziła już 16:14. Interwencje Stelio DeRocco nie dały pożądanych efektów – rozpędzeni goście robili na boisku co chcieli, a pogubionym gospodarzom nie pomogła nawet obecność Tijmena Laane na boisku (19:14). Ukoronowaniem świetnego momentu Skry było wygranie długiej wymiany, które pokazało, że miejscowi raczej nie będą mieć już nic do powiedzenia w tym rozdaniu (22:14). Mimo tego, że słowa te nie stały się faktem, bowiem będzinianie zaczęli odrabiać straty, to seta chwilę później zakończył Karol Kłos (25:19).



Niezależnie od tego, że od dwóch setów Skra Bełchatów finalnie okazywała więcej umiejętności i zimnej krwi w boju, to nie można było wskazać momentu, w którym będzinianie tracili wolę walki. Tak też było na początku ostatniej odsłony batalii, kiedy to pomimo początkowej dominacji  Rodrigueza na siatce gospodarze ponownie potrafili pokrzyżować plany miejscowym i wyjść na prowadzenie na pierwszej przerwie technicznej (8:7). Po pauzie z chwilowej stagnacji swój team wyrwał Kłos, precyzją zagrań na siatce mocno oddziałując na pewność siebie w ofensywie oponentów (11:10). W połowie tego rozdania z dobrej strony pokazał się jednak Marcel Gromadowski, który przejął pałeczkę lidera od środkowego swojego zespołu, co ułatwiły mu błędy w ataku Pawlińskiego (15:12). MKS-owi przytrafiały się kuriozalne pomyłki, a taktyczny blok przyjezdnych i asy atakującego Skry całkowicie wybiły miejscowych z rytmu (13:18). W samej końcówce widowiska siatkarze z województwa nie musieli kłaść na szalę całego wachlarza siatkarskich możliwości, bowiem postawienie kropki nad i znacząco ułatwili im przeciwnicy. Piłki posłane w aut zza dziewiątego metra, niedokładne odbicia i brak taktyki na siatce dały pierwszą piłkę meczową gościom (24:16). Asem spotkanie zakończył Nicolas Uriarte (25:16).

MKS Będzin – PGE Skra Bełchatów 0:3
(23:25, 19:25, 16:25)

Składy zespołów:

MKS: Pawliński (5), Gaca (2), Warda (2), Peacock (1), Żuk (12), Kamiński (7), Kaczmarek (libero) oraz Stysiał (libero), Schamlewski, Laane, Batchkala (4), Oczko (2), Piotrowski (2) i Peszko
PGE Skra: Wlazły (7), Kłos (5), Conte (9), Wrona (10), Uriarte (5), Marechal (6), Milczarek (libero) oraz Piechocki (libero), Lisinac (1), Stanković, Gromadowski (6) i Rodriguez (8)

Zobacz również:
Wyniki i tabela PlusLigi

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2016-01-30

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved