Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > PlusLiga: Dwa hity w ten weekend

PlusLiga: Dwa hity w ten weekend

Trwa zażarta walka o udział w strefie medalowej. Przed nami już 22. kolejka PlusLigi. Każdy mecz jest w tym momencie na wagę udziału w fazie play-off, a także uniknięcia baraży. W tym pierwszym przypadku aż sześć ekip jest uwikłanych w walkę o jak najlepszą pozycję. W najbliższy weekend dojdzie do dwóch bezpośrednich konfrontacji drużyn marzących o udziale w półfinałach rozgrywek. PGE Skra Bełchatów zmierzy się z Cuprum Lubin, a Asseco Resovia Rzeszów zagra z Jastrzębskim Węglem. Bacznie tym zespołom będzie przyglądał się Indykpol AZS Olsztyn oraz ZAKSA Kędzierzyn-Koźle. Na dole tabeli też będzie ciekawie. Czternasty BBTS podejmie rozbity AZS Częstochowa.

Trzy mecze zaplanowane są na piątek. Jedno ze spotkań ostatniej szansy czeka siatkarzy AZS-u Częstochowa, którzy przegrywają mecz za meczem, są rozbici psychicznie, a dodatkowo zmagają się z kontuzjami. Doświadczył tego Michał Szalacha, który w poprzedniej kolejce w starciu z AZS-em Politechniką Warszawską zerwał ścięgno Achillesa i nie pojawi się już w tym sezonie na parkiecie. To spory problem dla Michała Bąkiewicza, ponieważ wcześniej z zespołem rozstał się inny atakujący – Paweł Adamajtis. Jeżeli do tego dodamy fakt, że częstochowianie mają na koncie czternaście porażek z rzędu i są na ostatnim miejscu w tabeli, wówczas otrzymamy mizerny obraz ekipy spod Jasnej Góry. – Ciężko jest mi cokolwiek powiedzieć, bo ja nie wiem co zrobić, nie wiem co powiedzieć. Już się będę powtarzał, ale jedziemy na kolejny mecz powalczyć o trzy punkty i mam nadzieję, że teraz się uda i przywieziemy komplet oczek. Później już mamy taki kalendarz, że passa mogłaby potrwać trochę dłużej niż dwa, trzy mecze i zobaczymy, jak to będzie – twierdzi Rafał Szymura. Ich najbliższym rywalem będzie czternasty BBTS Bielsko-Biała, który ma sześć punktów przewagi nad biało-zielonymi. Gdyby bielszczanom udało się zrewanżować za porażkę w pierwszym meczu obu drużyn, wówczas mogliby znacznie odskoczyć od swoich rywali. Goście muszą zdawać sobie sprawę z rangi tego meczu, bowiem kolejna porażka z bezpośrednim przeciwnikiem w walce o uniknięcie baraży może definitywnie pozbawić ich szans na wydostanie się z ogona PlusLigi.



Z ciężką sytuacją boryka się także Espadon Szczecin, który plasuje się na przedostatniej lokacie, a w tej kolejce znowu zagra przed własną publicznością. Na północny zachód kraju zawita Cerrad Czarni Radom. Beniaminek PlusLigi ma tylko trzy oczka więcej niż AZS Częstochowa, a więc w każdej chwili szczecinianie mogą wrócić na ostatnie miejsce w tabeli. Iskierką nadziei dla Espadonu jest niedawne zwycięstwo u siebie z Lotosem Treflem Gdańsk. Jednak w poprzedniej kolejce zostali oni sprowadzeni na ziemię przez Cuprum Lubin. – Teraz będzie czas na odpoczynek i trening i w piątek gramy z Cerradem Czarnymi, musimy wyjść na ten mecz tak samo nastawieni jak na ten z Lotosem Treflem Gdańsk – mówi Michał Sladecek. W piątek przekonamy się, jakie oblicze pokażą Michał Ruciak i spółka, tym bardziej że radomianie prezentują zbliżony poziom do lubinian i gdańszczan. Podopieczni Roberta Prygla grają w tym sezonie bardzo dobrze i są na siódmym miejscu w tabeli.

MKS Będzin, który w poprzedniej serii gier pokonał na wyjeździe GKS Katowice bez straty seta, teraz postara się pójść za ciosem i wygrać we własnej hali z trzynastą Łuczniczką Bydgoszcz – już bez Piotra Makowskiego, który rozwiązał kontrakt z klubem za porozumieniem stron i zastąpi go jego dotychczasowy asystent, Marian Kardas. Bydgoszczanie cały czas muszą trzymać rękę na pulsie. W pierwszym starciu obu drużyn Łuczniczka wygrała 3:0 i powtórzenie takiego rezultatu byłoby zbawienne. To jednak MKS jest faworytem. Ewentualny triumf ekipy Stelio De Rocco przybliżyłby ten zespół do środka tabeli.

Sobota stanie pod znakiem dwóch meczów szlagierowych. Ten największy odbędzie się w Rzeszowie, gdzie Asseco Resovia podejmie Jastrzębski Węgiel. Dwóm zainteresowanym ekipom nie trzeba mówić, jak ważne jest to spotkanie, biorąc pod uwagę olbrzymi ścisk panujący w czołówce tabeli. W lepszej pozycji są rzeszowianie, którzy są na drugim miejscu i mają 50 punktów. Podopieczni Marka Lebedewa po ostatniej porażce z ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle osunęli się na piąte miejsce. Team z woj. śląskiego ma 46 oczek. Dla gości to zatem kolejny szlagier, ale tym razem mają nadzieję, że zakończony zwycięstwem. Wicemistrzowie Polski w przypadku triumfu zrobią znaczący krok w stronę play-off. – Oczywiście miejsce po rundzie zasadniczej ma dla nas znaczenie, ale nie jest to najważniejsze. Teraz najistotniejsza jest nasza gra. Nie musimy być pierwsi na koniec sezonu zasadniczego, tylko w fazie play-off – zaznacza Marko Ivović. Gdyby jednak przyjezdnym udało się wywieźć z Podkarpacia punkty, wówczas walka o medale zaczęłaby się od nowa. W takim pojedynku będą decydować niuanse. Jastrzębianie grali ostatnio z bardziej wymagającym rywalem, ale rzeszowianie w tygodniu musieli rywalizować w Lidze Mistrzów, gdzie przegrali w Berlinie 2:3. Kto zatem zrehabilituje się po ostatnich niepowodzeniach?

Bardzo ciekawie zapowiada się także walka PGE Skry Bełchatów z Cuprum Lubin. Bełchatowianie w poprzedniej kolejce zanotowali zwycięstwo, ale stracili jedno oczko w rywalizacji z Lotosem Treflem Gdańsk. Ekipa Philippe’a Blaina jest na czwartym miejscu, lecz ma tyle samo punktów co piąty Jastrzębski Węgiel. Na szóstej pozycji znajduje się zespół Gheorghe’a Cretu, który może jeszcze zaatakować pierwszą czwórkę z tylnego fotela. Lubinianie mają tylko cztery punkty straty do strefy medalowej i w przypadku ewentualnego zwycięstwa w Bełchatowie dołączyliby do gry o fazę play-off. – Fajnie byłoby odnieść zwycięstwo, aczkolwiek do każdego meczu podchodzimy z chłodną głową. Na pewno musimy zagrać na sto procent swoich możliwości, żeby osiągnąć korzystny wynik – uważa Paweł Rusek. Ten sezon nie jest najlepszy w wykonaniu brązowych medalistów mistrzostw Polski, co można było zauważyć w niedawnym pojedynku Ligi Mistrzów, w którym Skra przegrała w Modenie 1:3. Czy chwiejną formę gospodarzy wykorzystają przyjezdni?

W ten sam dzień odbędą się mecze pozostałych drużyn z czuba tabeli. Lider, ZAKSA Kędzierzyn-Koźle, zagra u siebie z GKS-em Katowice. Mistrzowie Polski idą jak burza, pokonali w poprzedniej serii gier Jastrzębski Węgiel 3:2, a w tygodniu nie dali większych szans Noliko Maaseik w Lidze Mistrzów. Przewaga kędzierzynian w tabeli PlusLigi nie jest jednak zbyt wysoka, bowiem wynosi zaledwie trzy punkty nad drugą Asseco Resovią Rzeszów, a więc siatkarze Ferdinando de Giorgiego muszą wciąż zachować czujność. Katowiczanie chcieliby pójść w ślady Czarnych Radom, którzy o mało nie wywieźli z „jaskini lwa” zwycięstwa. Zawodnicy Piotra Gruszki zanotowali wpadkę w poprzedniej kolejce, przegrywając u siebie 0:3 z MKS-em Będzin. O rehabilitację będzie teraz trudno, ale beniaminka rozgrywek stać z pewnością na nawiązanie walki z ZAKSĄ.

Największym wygranym w tej kolejce może być Indykpol AZS Olsztyn, który wybierze się na spotkanie do Kielc, gdzie zmierzy się z Effectorem. Drużyna Andrei Gardiniego będzie zdecydowanym faworytem tej konfrontacji. Olsztynianie mają o co grać, ponieważ są na trzecim miejscu i do samego końca powinni walczyć o udział w play-off. Do tego potrzebne są zwycięstwa w meczach ze słabszymi rywalami. Kielczanie wygrali tydzień temu w Bydgoszczy, ale nadal nie mogą być pewni utrzymania się w lidze. Jakakolwiek zdobycz punktowa z akademikami z Olsztyna byłaby sporą niespodzianką. Goście mogą po tej kolejce umocnić się w czołówce ligi, gdyż Resovia i Jastrzębski, a także Skra i Cuprum grają między sobą.

Dokończenie 22. kolejki nastąpi w niedzielę. ONICO AZS Politechnika Warszawska zmierzy się z Lotosem Treflem Gdańsk. Oba zespoły grają w tym sezonie bardzo nierówno, potrafią pozytywnie zaskoczyć, a także kompletnie rozczarować. Tym bardziej ciężko jest wytypować zwycięzcę w bezpośredniej konfrontacji. Jedni i drudzy dobrze ostatnio zaprezentowali się na tle PGE Skry Bełchatów. – Mam nadzieję, że z Lotosem Treflem Gdańsk zagramy przynajmniej tak jak ze Skrą Bełchatów. Tego życzę sobie i drużynie. Myślę, że wtedy powalczymy o kolejne trzy punkty – podkreśla Jan Firlej. Warszawianie potrafili wygrać u siebie 3:1, natomiast podopieczni Andrei Anastasiego ulegli bełchatowianom dopiero po tie-breaku. Ponadto będzie to pojedynek dwóch drużyn środka tabeli. Ekipa ze stolicy jest na dziesiątym miejscu, a zawodnicy z Trójmiasta na ósmej lokacie. Zapowiada się bardzo wyrównana rywalizacja.

Zobacz również:
Wyniki i tabela PlusLigi

Kto będzie mistrzem Polski w 2017 roku?

zobacz wyniki

Loading ... Loading ...

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:

Więcej artykułów z dnia :
2017-02-16

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2018 Strefa Siatkówki All rights reserved