Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > PlusLiga: Hit dla PGE Skry, niespodzianki w Radomiu i Zawierciu

PlusLiga: Hit dla PGE Skry, niespodzianki w Radomiu i Zawierciu

fot. Klaudia Piwowarczyk

Za nami 19. kolejka PlusLigi, w której nie brakowało ani emocji, ani zaskakujących wyników. W jednym z ciekawszych meczów PGE Skra Bełchatów pokonała w tie-breaku Grupę Azoty ZAKSĘ Kędzierzyn-Koźle. Do niespodzianek doszło w Radomiu. Tam miejscowi Cerrad Enea Czarni wywalczyli komplet punktów w starciu z liderami z Warszawy. Punkty stracili również jastrzębianie, którzy w Zawierciu prowadzili już 2:0, ale w tie-breaku ze zwycięstwa wreszcie mogli cieszyć się gracze Aluronu Virtu CMC Zawiercie. Z kryzysu nadal nie wyszli za to siatkarze z Olsztyna i Rzeszowa. 

 



19. runda PlusLigi rozpoczęła się w Gdańsku, gdzie miejscowy Trefl podejmował Cuprum Lubin. Goście walczyli jedynie w premierowej odsłonie, ale przegrali ją na przewagi. W dwóch kolejnych setach warunki na boisku dyktowali podopieczni Michała Winiarskiego, którzy przy wsparciu prawie 10 000 kibiców wygrali 3:0. Na przestrzeni trzech partii gdańszczanie postawili aż 11 bloków, a autorem 7 z nich był Bartłomiej Mordyl, wybrany MVP starcia w Ergo Arenie. – Teraz najważniejsza część sezonu, w tabeli jest bardzo ciasno, także takie zwycięstwa – szczególnie za trzy punkty – są nam bardzo potrzebne. Nie ukrywamy, że bijemy się o play-off, o to, żeby w tym sezonie sprawić jeszcze jakieś niespodzianki i mamy nadzieję, że to się uda – mówił po wygranej rozgrywający Trefla Gdańsk, Marcin Janusz. 

W drugim piątkowym meczu Indykpol AZS Olsztyn podejmował Ślepska Malow Suwałki. Nie obyło się bez walki, a na boisku od pierwszych minut pojawił się powracający po kontuzji Jan Hadrava. W dwóch pierwszych odsłonach lepsi okazali się goście z Suwałk, ale w trzecim secie akademicy z Olsztyna przedłużyli losy meczu. W czwartej partii dominowali już podopieczni Andrzeja Kowala, co pozwoliło im zdobyć ważny komplet punktów. W szeregach beniaminka dobrze radzili sobie skrzydłowi, a także środkowi. To właśnie jeden z nich – Cezary Sapiński odebrał statuetkę MVP.  – Drużyna jest teraz w ciężkim momencie. Składa się na to wiele czynników – porażki, kontuzje czy zmiana trenera. W piątkowym spotkaniu, zawodnicy pokazali na boisku walkę, grając na dobrym poziomie – powiedział w Radio UWM FM  trener Indykpolu AZS Olsztyn, Daniel Castellani. Jego drużyna spadła jednak w tabeli – i to aż na 13. miejsce.

Sobota z PlusLigą rozpoczęła się od starcia Cerrad Enei Czarnych Radom z Vervą Warszawa. Od początku spotkania stało się jasne, że gospodarze zamierzają sprawić niespodziankę i ani myślą ułatwiać sprawy liderom tabeli. Siatkarze Andrei Anastasiego byli blisko doprowadzenia do tie-breaka, jednak rewelacyjnie końcówkę czwartego seta zagrali radomianie, zdobywając tym samym komplet punktów. W pełni zasłużenie statuetkę MVP odebrał Karol Butryn, zdobywając 24 oczka i notując wysoką, 60% skuteczność ataku. – Nie byliśmy faworytem, ale sport ma to do siebie, że jest nieprzewidywalny. Pokonaliśmy drużynę, w której jest wielu utytułowanych zawodników, tak naprawdę grając dużo, dużo lepiej. To nie był mecz wygrany szczęśliwie, tylko mecz, w którym mieliśmy ogromną przewagę w bloku, co jest bardzo dziwne, bo Verva jest jedną z najlepiej blokujących drużyn w PlusLidze w tej chwili. Byliśmy też skuteczniejsi w ataku i wytrzymaliśmy niewątpliwie na przyjęciu ich bardzo agresywną zagrywkę. Jestem pełen podziwu dla chłopaków – pochwalił swoich podopiecznych Robert Prygiel. 

W drugim sobotnim pojedynku doszło do tie-breaka. Asseco Resovia nadal nie wyszła ze swojego kryzysu i musiała uznać wyższość MKS-u Będzin. Goście przegrywali już 1:2, ale doprowadzili do piątego seta, a następnie od samego początku tie-breaka dyktowali warunki na boisku. Dobrą zmianę dał Jan Fornal, uspokajając przyjęcie przyjezdnych. – Chcę patrzeć na to, że w tym roku kalendarzowym gramy niezłą siatkówkę. Oczywiście, zdarzały nam się takie momenty, jak w meczu z Asseco Resovią, ale prezentujemy fajny poziom. Mocno zbiła nas tylko PGE Skra, a tak to się bijemy ze wszystkimi – przyznał po spotkaniu trener MKS-u, Jakub Bednaruk. Szkoleniowiec nie chce jednak patrzeć w tabelę, choć jego zespół wreszcie awansował z 13. miejsca.

W niedzielę kibice mogli oglądać hit PlusLigi. W nim PGE Skra Bełchatów podejmowała Grupę Azoty ZAKSY Kędzierzyn-Koźle. Gospodarze dość łatwo wygrali pierwsze dwie partie, ale w trzecim secie to mistrzowie Polski doszli do głosu, między innymi za sprawą przestawionego na atak Aleksandra Śliwki. Podopieczni Nikoli Grbicia doprowadzili do remisu, ale w tie-breaku musieli już uznać wyższość bełchatowian. Świetne zawody rozegrał Jakub Kochanowski, który był najlepiej punktującym graczem w szeregach PGE Skry. Zapisał na swoim koncie 19 oczek, do 15 w ataku dołożył 3 bloki oraz asa serwisowego. – Najważniejsze jest zwycięstwo. Pokazaliśmy, że potrafimy grać z przeciwnikiem z najwyższej półki. Myślę, że to mocno podbuduje nas mentalnie przed meczem, który czeka nas w Warszawie – mówił środkowy PGE Skry.

Do niespodzianki doszło w Zawierciu, gdzie pierwsze dwa sety przebiegały pod dyktando gości z Jastrzębia-Zdroju. W trzeciej odsłonie Dominik Kwapisiewicz wreszcie znalazł świetnie funkcjonującą szóstkę, która nie tylko doprowadziła do tie-breaka, ale i w nim triumfowała nad wyżej notowanymi rywalami. Tym samym gospodarze przerwali swoją fatalną serię, w której nie mogli wygrać przed własną publicznością. – Ten mecz był odpowiedzią na to, co działo się ostatnio u nas w drużynie. Dwa pierwsze sety były takie, jak nasza dotychczasowa gra. W trzeciej partii zaczęliśmy grać jak za naszych „dawnych, dobrych czasów”. W końcu weszliśmy w odpowiedni rytm gry w elemencie blok-obrona, zaczęliśmy się cieszyć przede wszystkim z tego, że jesteśmy na boisku. Według mnie to zaważyło, że wygraliśmy ten mecz. Oprócz radości z gry, zaczęliśmy również cieszyć się z tego, że jesteśmy razem na boisku, do tego dobrze nam idzie i to nas tylko nakręcało – mówił MVP niedzielnego pojedynku, Marcin Waliński. Aluron Virtu CMC Zawiercie jest aktualnie na 9. miejscu w tabeli, jastrzębianie utrzymali swoją pewną 4. lokatę

Ta runda PlusLigi zakończyła się w Katowicach, gdzie GKS podejmował outsidera tabeli – Visłę Bydgoszcz. O wyniku premierowej odsłony decydowała co prawda długa gra na przewagi, w której lepsi okazali się gracze znad Brdy, jednak w kolejnych setach na boisku dominowali już katowiczanie. Do zwycięstwa za komplet punktów poprowadził ich Rafał Szymura, który zgromadził na swoim koncie 17 oczek, 15 dołożył Kamil Kwasowski. Do gry po urazie wrócił również atakujący Jakub Jarosz, który dał bardzo dobrą zmianę. GKS Katowice utrzymał więc swoją 5. pozycję w tabeli. – Stanowimy monolit. To naprawdę fantastyczny zespół, w którym każdy pojawiając się na boisku, daje pozytywną zmianę. Potrafimy się spiąć, im większe drużyna ma problemy, tym pozostali dają większą jakość na parkiecie. To też bardzo ważne. Obawiałem się tego poniedziałkowego spotkania, ponieważ zespół z Bydgoszczy gra naprawdę dobrą siatkówkę – mówił trener GKS-u, Dariusz Daszkiewicz.

Zobacz również:
Wyniki i tabela PlusLigi

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved