Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > PlusLiga: Faworyci tracą punkty, coraz ciekawiej na górze tabeli

PlusLiga: Faworyci tracą punkty, coraz ciekawiej na górze tabeli

8. kolejka rozgrywek PlusLigi upłynęła pod kątem straty punktów przez faworytów, którzy byli typowani do zdobycia tytułu mistrza Polski przed rozpoczęciem sezonu. Największą sensacją okazała się porażka Resovii z akademikami z Warszawy na Podpromiu.

8. runda zmagań siatkarzy rozpoczęła się w piątek od starcia dwóch drużyn z dołu tabeli, czyli AZS-u Częstochowa i MKS-u Będzin. Mecz zakończył się zwycięstwem częstochowian w czterech partiach. Najbardziej wyrównany okazał się drugi set, którego doskonale rozpoczęli gospodarze. Po zagrywkach Rafaela Redwitza prowadzili już trzema punktami, ale w dalszej fazie gościom udało się odrobić straty i następnie grać punkt za punkt aż do samego końca. W końcówce będzinianie popisali się znakomitym blokiem, co dało im piłkę setową. Partię atakiem zakończył Maciej Pawliński i to MKS cieszył się z triumfu. Pozostałe sety nie były już tak zacięte, w nich wyraźną przewagę mieli podopieczni trenera Michała Bąkiewicza. Była to zatem pierwsza wygrana częstochowian w tym sezonie, dzięki czemu mają oni teraz na swoim koncie cztery punkty, tyle samo co Effector i MKS. W następnej kolejce AZS czeka starcie z Łuczniczką Bydgoszcz, która również znajduje się w dolnej części tabeli. Będzinianie natomiast zagrają z „sąsiadami”, Effectorem Kielce, którzy w tej kolejce zaliczyli pierwsze zwycięstwo i są na fali wznoszącej. To spotkanie będzie ważne dla obu drużyn, ponieważ dzięki wygranej i przy korzystnych wynikach pozostałych spotkań mogą liczyć na awans w tabeli na 11. pozycję.

Sobotnie zmagania rozpoczął mecz lidera tabeli Czarnych Radom z BBTS-em Bielsko-Biała, który do tej pory tylko dwukrotnie zaznał smaku zwycięstwa. Wydawało się zatem, że przed podopiecznymi Raula Lozano łatwe zadanie. Nic jednak bardziej mylnego. Bielszczanie postawili bardzo trudne warunki, w szczególności w czwartym secie. Dwie pierwsze partie padły łupem radomian, którzy wygrali je do 22. W trzeciej odsłonie spotkania goście trochę się rozluźnili i popełnili więcej błędów. Wykorzystali je gospodarze, którzy zwyciężyli pewnie 25:18. Najwięcej emocji dostarczył czwarty set, którego doskonale rozpoczęli przyjezdni, którzy po atakach Bartłomieja Bołądzia prowadzili 6:4. Później gra bardzo się wyrównała, toczyła się punkt za punkt aż do samego końca. W końcówce pomyłki rywala wykorzystali bielszczanie, dzięki czemu doprowadzili do tie-breaka. W nim początek znów należał do gości, ale gospodarze nie składali broni i walczyli do końca. Ostatecznie jednak mecz zakończył atakiem z lewego skrzydła Artur Szalpuk, czym przypieczętował wygraną Czarnych 3:2. W następnej kolejce radomianie zmierzą się z podrażnioną ostatnimi porażkami Resovią. Z pewnością będzie to bardzo wyrównany i zacięty mecz, tak ważny dla układu tabeli. Rzeszowianie bowiem tracą już sześć punktów do lidera, którym są Czarni i bez wątpienia będą chcieli zmniejszyć stratę do tylko trzech oczek. Podopieczni trenera Raula Lozano to jednak rewelacja rozgrywek, dlatego kibice mogą liczyć na pewno na wiele spektakularnych akcji. BBTS natomiast zagra z AZS-em Olsztyn, który poniósł bolesną porażkę z drużyną z dołu tabeli, Effectorem Kielce.



Największą sensacją w 8. kolejce okazała się porażka mistrzów Polski z AZS-em Politechniką Warszawską na Podpromiu. Do tej pory hala w Rzeszowie uchodziła za twierdzę nie do zdobycia. Wszystko zmieniło się jednak w sobotę. Akademicy niespodziewanie wygrali dwa pierwsze sety, czym postawili rzeszowian pod ścianą. Stało się jasne, że Resovia straci w tej rywalizacji punkty. Jednak siatkarze z Rzeszowa nie poddali się, doprowadzili do tie-breaka, w którym mieli nawet piłkę meczową. Nie wykorzystali jej, a błędy rywala pomogły warszawianom, którzy przechylili szalę zwycięstwa na swoją korzyść. Dla rzeszowskiej ekipy była to trzecia porażka z rzędu w rozgrywkach PlusLigi, co spowodowało, że obecnie zajmuje 6. miejsce w tabeli, tracąc sześć punktów do lidera. AZS natomiast bogacąc się o dwa oczka, zdołał odskoczyć BBTS-owi na trzy punkty. W następnej kolejce akademicy zmierzą się z Treflem Gdańsk, który w siódmej rundzie spotkań także zanotował wygraną dopiero po tie-breakach.

Kolejnym sobotnim starciem była rywalizacja w Jastrzębiu-Zdroju, gdzie przyjechała Łuczniczka Bydgoszcz. Skazywani raczej na pożarcie bydgoszczanie dzielnie stawili czoło w dwóch pierwszych partiach, które jednak minimalnie wygrali jastrzębianie. W trzecim i jak się później okazało ostatnim secie Łuczniczce zabrakło sił, dzięki czemu Jastrzębski zwyciężył pewnie 25:17. W 9. rundzie zmagań Jastrzębski Węgiel zagra przeciwko faworyzowanej ZAKSIE, która po triumfie w Bełchatowie ma coraz większy apetyt na fotel lidera.

Hitem 8. kolejki okazało się starcie w Bełchatowie, w którym nie zabrakło spektakularnych obron, bloków, ataków. Bełchatowianie przystępowali do spotkania z problemami kadrowymi, ponieważ od jakiegoś czasu Miguel Falasca nie może korzystać z usług Srećko Lisinaca i Israela Rodrigueza. Do dyspozycji trenera nie byli także Andrzej Wrona i przeziębiony Mariusz Wlazły, choć ten pojawił się na boisku, ale nie był w stanie grać na najwyższym poziomie. Słabości przeciwnika wykorzystała w pierwszym secie ZAKSA, która pewnie wygrała do 17. Kolejne partie to natomiast wygrane na zmianę raz gospodarzy, a raz gości. W związku z tym ostatecznie triumfowali kędzierzynianie, którzy dzięki temu tracą już tylko punkt do lidera rozgrywek. Skra natomiast plasuje się na 3. pozycji, mając dwa oczka straty. Bełchatowska ekipa w następnej kolejce pojedzie do Lubina, by zmierzyć się z piątą drużyną tegorocznego sezonu. Jeśli lubinianie wygrają za trzy punkty, zbliżą się do Skry na jedno oczko.

Niedzielne starcie Trefla Gdańsk z Cuprum Lubin zamykało tę fazę rozgrywek. Kibiców zgromadzonych w hali znów czekało pięciosetowe, zacięte spotkanie. Zespoły wygrywały na zmianę sety. W tie-breaku wydawało się, że gdańszczanie pewnie zmierzają do wygranej, mając już sześć punktów przewagi. Jednak lubinianie zdołali wyrównać, a partię rozstrzygnął dopiero asem serwisowym Damian Schulz. Dzięki tej wygranej Trefl zdołał odskoczyć Cuprum na dwa punkty. Martwić może natomiast fakt, że była to kolejna wygrana dopiero po tie-breaku podopiecznych trenera Andrei Anastasiego. W kontekście walki o najwyższe cele gdańszczanie nie mogą gubić już punktów.

Zobacz również:
Wyniki i tabela PlusLigi

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:

Więcej artykułów z dnia :
2015-12-07

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved