Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > PlusLiga: Emocje w Jastrzębiu-Zdroju, małe niespodzianki w Suwałkach i Zawierciu

PlusLiga: Emocje w Jastrzębiu-Zdroju, małe niespodzianki w Suwałkach i Zawierciu

fot. Klaudia Piwowarczyk

W 8. kolejce PlusLigi nie brakowało chyba niczego. Były emocje, czerwone kartki i nie do końca spodziewane wyniki. Tym razem hit kolejki nie zawiódł, w nim Jastrzębski Węgiel podzielił się punktami z PGE Skrą Bełchatów. Do małych zaskoczeń doszło w Suwałkach, gdzie 3:0 triumfowali gracze Cuprum Lubin, a także w Zawierciu. Tam niżej notowani na tym etapie sezonu radomianie zgarnęli komplet punktów. Liderem tabeli pozostaje Grupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle, a nieprzerwanie ligową klasyfikację zamyka MKS Będzin, nadal nie mający w swoim dorobku ani jednego punktu.

Już pierwszy mecz 8. kolejki PlusLigi przyniósł całe morze emocji. Po dwóch stronach siatki stanęli gracze Jastrzębskiego Węgla i PGE Skry Bełchatów. Premierową odsłonę wygrali gospodarze, by jednak w dwóch kolejnych gość gładko ulec ekipie Michała Mieszko Gogola. Najwięcej nerwowości było w czwartej i piątej partii, w czwartej goście mieli okazję zakończyć spotkanie, ale ostatecznie w tie-breaku triumfowali jastrzębianie, zdobywając dwa ważne punkty do tabeli. – Nie chcę być teraz zbytnio szczęśliwy ani zbytnio usatysfakcjonowany, to dwa punkty, których potrzebujemy. Wcześniej nie byłem zbyt zasmucony, a teraz też nie jestem w niebie. Robimy po prostu małe kroczki, na pewno pomogło nam to, że wygraliśmy ze Skrą, wróciliśmy na właściwie tory, ale moim zdaniem nie jesteśmy jeszcze tam, gdzie chcielibyśmy być – mówił po spotkaniu Lukas Kampa. O ilości emocji w tym pojedynku może świadczyć fakt, że sędzia musiał pokazać aż dwie czerwone kartki. Był to jednocześnie ostatni mecz pod wodzą  Luke’a Reynoldsa, bowiem nowym trenerem jastrzębian został Slobodan Kovac.



W sobotę na boisko wybiegli również siatkarze Grupy Azoty ZAKSY Kędzierzyn-Koźle i GKS-u Katowice. W dwóch pierwszych setach trwała wyrównana walka, a po nich stan rywalizacji był remisowy. Potem jednak z gości zeszło powietrze i to mistrzowie Polski przejęli inicjatywę na boisku, zapisując na swoim koncie komplet punktów. W składzie zabrakło Łukasza Kaczmarka, a pod jego nieobecność ciężar zdobywania punktów wziął na siebie Kamil Semeniuk, notując na swoim koncie 25 oczek. – Mieliśmy problemy w drugim secie, ale nie dlatego, że to my zagraliśmy gorzej, tylko dlatego, że to GKS Katowice zaprezentował się świetnie. Potem w trzeciej i czwartej partii graliśmy tak, jak powinniśmy: skoncentrowani i agresywni – mówił po meczu trener kędzierzynian, Nikola Grbić. Jego podopieczni nadal więc są liderami ligowej klasyfikacji.

Sobotę z PlusLigą zakończył mecz Ślepska Malow Suwałki z Cuprum Lubin i doszło w nim do małej niespodzianki. Już w pierwszym secie goście całkowicie zdominowali wydarzenia na parkiecie, wygrywając aż 25:12 i choć w kolejnych partiach gospodarze zaprezentowali się lepiej, to nie byli w stanie wygrać przed własną publicznością ani jednego seta. Znów świetnie zagrał Jakub Ziobrowski i to on otrzymał statuetkę MVP. – Bardzo potrzebne było nam takie przełamanie za trzy punkty. Spodziewaliśmy się ciężkiego meczu i na pewno jesteśmy bardzo zadowoleni, bo teraz przed nami jeszcze dwa rywale z naszej półki: Visła Bydgoszcz i MKS Będzin i takie spotkanie było nam bardzo potrzebne – podkreślał libero lubinian, Jędrzej Gruszczyński. 

Kolejną niespodziankę w tej rundzie sprawili siatkarze Cerrad Enei Czarnych Radom, którzy z trudnego terenu w Zawierciu wywieźli komplet punktów. Aluron Virtu CMC Zawiercie na swoją korzyść rozstrzygnęło bowiem jedynie trzecią część meczu, w pozostałych lepsi byli gracze Roberta Prygla, których do zwycięstwa poprowadził Karol Butryn. Goście o wiele lepiej zagrali w ofensywie, a oprócz tego straszyli swoich rywali mocnymi i trudnymi serwisami. – Wiedzieliśmy, że jeżeli drużyna z Zawiercia przyjmuje dobrze, jest bardzo skuteczna w ataku na szybkiej piłce. Musieliśmy podjąć ryzyko na zagrywce i ten element bardzo dobrze funkcjonował, przez co skuteczność w ataku gospodarzy już była zupełnie inna. Dzięki temu mieliśmy bardzo dużo wybloków, obron – ocenił na łamach portalu cozadzien.pl trener Robert Prygiel. Jego zespół plasuje się aktualnie na 8. miejscu w tabeli, a gracze Marka Lebedewa są 5.

W niedzielę kibice mogli oglądać jeszcze jeden mecz. W nim Verva Warszawa Orlen Paliwa podejmowała Asseco Resovię Rzeszów. W premierowej odsłonie goście z Podkarpacia pokazali się z bardzo dobrej strony, byli skuteczni i agresywni. Wraz z rozwojem spotkania spadała ich skuteczność w ofensywie, a z piłki na piłkę rozkręcali się gracze stołecznej drużyny. Świetnie w defensywie prezentował się Kevin Tillie, który nie odstawał również w ataku i w pełni zasłużenie został wybrany MVP wygranego 3:1 starcia. – Mecz w Bełchatowie kosztował nas sporo sił, dlatego trochę żałowaliśmy, że nie udało nam się przywieźć stamtąd nawet punktu. Chociaż widowisko mogło się wszystkim podobać. Tym razem wyszliśmy zatankowani do pełna. Może na początku trochę rzeszowianie zaskoczyli nas swoją dobrą grą. Dobrze zaczęli spotkanie, skutecznie zagrywali, a my popełnialiśmy sporo błędów. Musimy ich unikać w przyszłości – podkreślił na antenie Polsatu Sport Piotr Nowakowski, środkowy stołecznej ekipy. Wicemistrzowie Polski są wiceliderami tabeli i mają na swoim koncie 22 oczka, a Asseco Resovia wyprzedza jedynie trzy drużyny i plasuje się na 11. lokacie.

Do podziału punktów doszło w Bydgoszczy, gdzie miejscowa Visła podejmowała Indykpol AZS Olsztyn. Goście mogą pluć sobie w brodę, ponieważ mieli spore szanse, aby zgarnąć w tym pojedynku komplet punktów. W premierowej odsłonie dali jednak dogonić się rywalom, podobnie z resztą jak i w czwartej i swoje zwycięstwo przypieczętowali dopiero w tie-breaku. Liderem ekipy z Warmii i Mazur był Jan Hadrava, zdobywca 26 oczek, ale najlepszym graczem spotkania wybrany został środkowy – Seyed Mousavi, do dobrej skuteczności w ataku dołożył aż 6 punktowych bloków. – Zdecydowanie przegraliśmy punkt. 11:5 w pierwszym secie, duża przewaga w czwartym. Mieliśmy mecz pod kontrolą, mnóstwo błędów w czwartym secie na zagrywce, przestoje w dwóch ustawieniach. Długo mógłbym wymieniać, czemu tak sądzę. Mecz spokojnie był do wygrania za trzy punkty Przy takim układzie, jak to wyglądało, dziewięć na dziesięć meczów skończyłoby się w czwartym secie – mówił po spotkaniu Michał Żurek, libero akademików . Olsztynianie utrzymali się w czołówce tabeli i zajmują 5. miejsce, wyprzedzając Aluron Virtu CMC Zawiercie.

Zacięte spotkanie na koniec 8. kolejki stoczyli gracze MKS-u Będzin i Trefla Gdańsk. O ogromnej, niewykorzystanej szanse mogą mówić podopieczni Jakuba Bednaruka, którzy w premierowej partii prowadzili już nawet 17:10, by ostatecznie przegrać 28:30. Również kolejne sety były zacięte, jednak będzinianom tylko w drugim udało się przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść, co oznacza, że MKS nadal jest punktów w ligowym zestawieniu. W szeregach Trefla liderami byli Bartosz Filipiak oraz Paweł Halaba, którzy zapisali na swoim koncie odpowiednio 19 i 20 punktów.

Zobacz również: 
Wyniki i tabela PlusLigi 

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved