Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > PlusLiga: W Częstochowie tie-break dla będzinian

PlusLiga: W Częstochowie tie-break dla będzinian

W sobotę w Częstochowie kibice byli świadkami niezwykle zaciętego meczu 9. kolejki PlusLigi. AZS Częstochowa walczył do końca z MKS-em Będzin, jednak ostatecznie w tie-breaku lepsi okazali się przyjezdni. Dla będzinian było to trzecie ligowe zwycięstwo w tym sezonie.

Lepiej to spotkanie zainaugurowali miejscowi, którzy objęli prowadzenie 4:2 po autowym serwisie Araujo. Będzinianie szybko jednak zniwelowali straty, a po ataku Brazylijczyka jego zespół mógł cieszyć się z dwupunktowej przewagi (8:6). Chwilę później zablokowany został Paweł Adamajtis i wydawało się, że będzinianie przejmują inicjatywę w tym pierwszym secie (9:6). Ich przewaga utrzymała się jedynie do stanu 13:12. Od tamtej pory to siatkarze AZS-u przejęli kontrolę nad meczem. Asem serwisowym popisał się Rafał Szymura, a w następnej akcji Moroz wykorzystał kontratak (20:16). Jak się później okazało, był to przełomowy moment w tej odsłonie, ponieważ częstochowianie nie pozwolili już swoim rywalom na dogonienie się. W samej końcówce wrzucili wyższy bieg. Bartosz Buniak zdobył punkt ze środka, a chwilę później skuteczny blok dał akademikom prowadzenie w meczu (25:19). Druga odsłona zaczęła się podobnie, ale z korzyścią dla będzinian (6:4). Skuteczny w ataku Szymura dał punkt kontaktowy swojej drużynie (12:11), ale był to ostatni dobry fragment w wykonaniu AZS-u, który w środkowej fazie rywalizacji nagle stanął. Zawodnicy spod Jasnej Góry posyłali piłki w aut lub byli zatrzymywani na siatce (18:13). Po ataku ze środka Buniaka przewaga MKS-u stopniała do trzech oczek (19:16), ale częstochowianie nie poszli za ciosem. Przechodzącą piłkę wykorzystał Ratajczak, natomiast Grebeniuk został zablokowany (23:16). Było wówczas jasne, że goście doprowadzą w drugim secie do wyrównania, a formalności dopełni Waliński, który sprytnie kiwnął za blok (25:18).



Trzeci set rozpoczął się bardzo dobrze dla gospodarzy, którzy przy zagrywce Tomasza Kowalskiego objęli trzypunktowe prowadzenie (3:0). Będzinianie bardzo szybko doprowadzili do wyrównania po wykorzystaniu przechodzącej piłki przez Mateusza Przybyłę (4:4). Niedługo później to MKS miał więcej punktów na swoim koncie, gdyż dwa razy kapitalnym blokiem popisał się Araujo (7:5). Szybko musiał zareagować szkoleniowiec AZS-u, Michał Bąkiewicz, który poprosił o czas dla swojego zespołu. Przyjezdni nadal kontynuowali dobrą grę, a konkretnie Araujo, który tym razem skończył kontrę na prawym skrzydle (8:5). Po ataku z lewego skrzydła Marcina Walińskiego w aut akademicy wyrównali stan rywalizacji i nie pomogła nawet weryfikacja challenge (11:11). Gra punkt za punkt trwała do momentu, kiedy ze środka pomylił się Michał Szalacha (15:13). Kilka chwil później przechodzącą piłkę wykorzystał Ratajczak i drugi raz o przerwę poprosił opiekun biało-zielonych, ponieważ przewaga gości wzrosła do trzech oczek (18:15). Częstochowianie walczyli jednak do końca. Najpierw kontrę wykorzystał Adamajtis, a w następnej akcji Jakub Peszko przekroczył linię trzeciego metra i tym razem to Stelio DeRocco musiał zareagować (21:20). Mimo wszystko rozpędzony AZS zdołał doprowadzić do remisu po skutecznym ataku Adamajtisa (21:21). To oznaczało, że pierwszy raz w tym meczu o losach seta miała zadecydować nerwowa końcówka. Przy stanie 22:22 zablokowany został Araujo i kanadyjski trener MKS-u drugi raz zażądał przerwy. Skuteczny Paweł Adamajtis dał częstochowskiemu zespołowi piłkę setową (24:23). Następnie w aut zaatakował Araujo po decyzji sędziego, ale wideoweryfikacja wykazała dotknięcie piłki przez blok i obie ekipy musiały grać na przewagi (24:24). Tym razem to atakujący AZS-u posłał piłkę w aut, ale challenge nie wykazał dotknięcia piłki przez blok i to będzinianie mieli swoją okazję na wygranie tej odsłony (25:24). Gra cios za cios wciąż trwała (26:26). Festiwal wideoweryfikacji nadal miał miejsce po autowym ataku Walińskiego, ale decyzja arbitrów została podtrzymana (27:26). Sytuacja zmieniała się jak w kalejdoskopie, ponieważ znowu to MKS miał piłkę setową (28:27). Akcję na wagę skończenia tej pasjonującej końcówki seta miał Waliński, ale został zablokowany (28:28). Błąd podwójnego odbicia popełnił Łukasz Kozub, który za dyskusję z sędzią dostał jeszcze dodatkowo żółtą kartkę (30:29). Dla odmiany to AZS miał piłkę w górze na wagę końca seta, ale Szymura zaatakował bez bloku w aut (31:31). Asem serwisowym popisał się Mateusz Przybyła (33:32). W następnej sytuacji doszło do poważnej kontuzji z udziałem byłego środkowego AZS-u, który przy wyskoku do serwisu niefortunnie upadł i musiał opuścić parkiet. To jednak nie wybiło z rytmu gości, którzy wykorzystali autowy atak rywali i po niesamowitych emocjach objęli prowadzenie w meczu (34:32).

Początek czwartego seta był niemal kopią tego poprzedniego, ponieważ AZS przy zagrywkach Tomasza Kowalskiego objął prowadzenie 3:0. Po kilku rozegranych akcjach nadal utrzymywała się niewielka zaliczka gospodarzy (7:4). Po błędzie w ataku Araujo przewaga akademików wzrosła o kolejne oczko i o czas poprosił Stelio DeRocco (10:6). W szeregach MKS-u szerzyły się błędy, co skrzętnie wykorzystywali biało-zieloni, którzy konsekwentnie powiększali różnicę punktową na swoją korzyść (14:8). Po skutecznej akcji ze środka Bartosza Buniaka i szczęśliwym asie serwisowym Tomasza Kowalskiego wynik brzmiał już 21:13 dla gospodarzy. Wszyscy zgromadzeni w hali zaczęli już być myślami przy tie-breaku, bowiem przewaga AZS-u była już bardzo wysoka (23:16). Punkt na wagę piłki setowej zdobył Paweł Adamajtis (24:17), a kropkę nad i postawił ten sam siatkarz atakiem z prawego skrzydła (25:18). Dobrze tie-breaka zainaugurowali będzinianie, którzy najpierw wykorzystali autową zagrywkę Tomasza Kowalskiego, a w następnej akcji postawili szczelny blok. Jakby tego mało, na lewym skrzydle pomylił się Rafał Szymura i MKS już na samym początku miał solidną zaliczkę (3:0). To nie był koniec dobrej gry będzinian, którzy lada moment powiększyli przewagę nad przeciwnikami (6:1). Po zmianie stron boiska wynik brzmiał 8:3 dla przyjezdnych. Podopieczni Stelio De Rocco grali bardzo swobodnie i niezagrożenie zbliżali się do upragnionego triumfu. Po ataku z lewego skrzydła Marcina Walińskiego ekipa gości była już o krok od zwycięstwa (12:5). Oczko dające meczbola sprezentował przyjezdnym Tomasz Kowalski, którego zagrywka wylądowała na aucie (14:10). Po ataku Araujo MKS Będzin mógł z kolei cieszyć się ze zwycięstwa w całym spotkaniu (15:10).

MVP: Marcin Waliński

AZS Częstochowa – MKS Będzin 2:3
(25:19, 17:25, 32:34, 25:18, 10:15)

Składy zespołów:
AZS: Szymura (18), Adamajtis (19), Buniak (11), Moroz (8), T. Kowalski (5), Szalacha (7), A. Kowalski (libero) oraz Polański, Grebeniuk (4), Janus, Buczek i Wawrzyńczyk (5)
MKS: Roberts (10), Kozub (1), Ratajczak (9), Waliński (17), Araujo (20), Rejno (4), Potera (libero) oraz Peszko (5), Przybyła (5), Seif (5), Piotrowski (1) i Woch (2)

Zobacz również:
Wyniki i tabela PlusLigi

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2016-11-19

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved