Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > PlusLiga: Czarna seria Effectora trwa

PlusLiga: Czarna seria Effectora trwa

fot. Katarzyna Antczak

Trwa czarna seria Effectora Kielce. Podopieczni Sinana Tanika w sobotę walczyli dzielnie, byli blisko doprowadzenia do tie-breaka. Ostatecznie to jednak GKS Katowice wywieźli z  hali Legionów trzy punkty, potwierdzając tym samym swoją dobrą dyspozycję, a tej opinii nie zmienia nawet słabszy mecz z AZS-em Częstochowa. Podopieczni Sinana Tanika są w coraz trudniejszej sytuacji, a w przełamaniu trwającej już kilkanaście meczów serii nie pomógł nowy nabytek, Aleksiej Nalobin, który zadebiutował w PlusLidze.

Spotkanie początkowo miało wyrównany przebieg, po zbiciu Wohlfahrtstättera było 2:2 i walka punkt za punkt trwała nadal. Niezbyt dobrze w mecz wszedł Kapelus, który miał kłopoty w ataku i po jego błędzie w tym elemencie Effector miał dwa punkty przewagi (5:3). Katowiczanie popełniali w tej części meczów sporo błędów serwisowych, a dodatkowo na blok z prawej strony siatki nadział się Karol Butryn, skuteczny był także Andrić i gospodarze przeważali 8:4. O czas poprosił Piotr Gruszka, ale nic to nie dało, jego podopieczni dalej popełniali sporo błędów, jak np. autowy atak Sobańskiego (5:10). Błędy Andricia oraz atak Butryna pozwoliły GKS-owi odrobić trzy punkty, ale w dalszym ciągu katowiczanie dość sporo mylili się w polu zagrywki, a dodatkowo skutecznie atakowali Wachnik i Andrić (14:10). Błąd kielczan i punktowa zagrywka Rafała Sobańskiego pozwoliły przyjezdnym zbliżyć się na jeden punkt. Effector jednak za sprawą czujnej gry na siatce Nalobina znów odbudował przewagę (19:15), o czas w tej sytuacji natychmiast poprosił Piotr Gruszka. GKS raz jeszcze zaczął odrabiać straty, wykorzystał także błędy rywali i po udanej kontrze Sobańskiego przegrywał już tylko 20:21. Effector jednak cały czas utrzymywał prowadzenie i po ataku Wohlfahrtstattera były już piłki setowe dla gospodarzy (24:22), a po chwili Karol Butryn uderzył w siatkę i w meczu było 1:0 dla podopiecznych Sinana Tanika.



Ataki Butryna i Sobańskiego dały katowiczanom prowadzenie 2:1 w secie drugim, a kilka minut później źle w ataku spisał się Wohlfahrtstätter i ekipa Piotra Gruszki odskoczyła na 4:2. Effector w tej części seta miał spore problemy w ataku, pomylił się Andrić, a Wachnik dwukrotnie został zablokowany, prosty błąd popełnił także libero Damian Sobczak (10:4). Siergiej Kapelus jednak dalej pozostał w polu zagrywki, bowiem udanie atakował Butryn, a sam serwujący popisał się asem (12:4). Sinan Tanik poprosił o przerwę, a serię zakończył Michał Superlak. GKS mając tak ogromną przewagę, mógł spokojnie kontrolować boiskowe wydarzenia. Wohlfahrtstätter i Bućko udanymi atakami odrobili wprawdzie niewielką część strat, a dodatkowo w aut uderzył Butryn (9:14). Po czasie na życzenie Piotra Gruszki zatrzymany został jednak austriacki środkowy, a kiedy kilka chwil później w ataku z pipe’a pomylił się Bućko, było już 18:10. Katowiczanie w pełni dominowali na boisku, rywale nie mogli poradzić sobie z przyjęciem zagrywki Butryna, nadziali się na blok, popełniali także błędy dotknięcia siatki i przegrywali 12:23. Kolejne nieudane przyjęcie Effectora Kielce zakończyło tego seta i w meczu było 1:1.

Po kiwce Marcina Komendy i ataku Pawlińskiego Effector prowadził w secie trzecim 2:0, ale po ataku Kapelusa i Butryna było już 3:2 dla gości. Problemy ze swoją grą miał Wachnik, a dodatkowo w aut uderzył także Pawliński i katowiczanie mieli już trzy punkty przewagi (7:4). O czas poprosił trener Tanik i po nim od razu jego podopieczni po ataku Leo Andricia zrobili przejście. Andrić był bardzo skuteczny, ale ciężkie chwile przeżywał Wachnik, którego szybko zmienił Konrad Formela (5:9). Katowiczanie w tej części meczu, podobnie jak w drugiej partii, byli zespołem lepszym, w pełni kontrolowali boiskowe wydarzenia i po nieudanym ataku Andricia i kontrze Butryna prowadzili już 13:7. Sprawy w swoje ręce wziął kapitan Effectora, Maciej Pawliński, ale po drugiej stronie skuteczni byli Butryn i Sobański (16:9). Effector nie był w stanie zaleźć argumentów na zdecydowanie lepiej dysponowanego rywala, miał problemy głównie w ataku, popełniał masę własnych błędów np. w polu serwisowym i kiedy zapunktowali Butryn i Kapelus, GKS prowadził już 19:13. Przy zagrywce Andricia kielczanom udało się zniwelować straty do czterech oczek (15:19), ale chociażby skuteczne ataki Krulickiego pozwoliły przyjezdnym utrzymywać prowadzenie. Katowiczanie pewnie zmierzali po zwycięstwo w tej części meczu i po zepsutej zagrywce rywali przy stanie 14:19 mieli już piłki setowe, a w kolejnej akcji zablokowany został Leo Andrić.

Po atakach Nalobina i Pawlińskiego w czwartym secie było 3:1 dla Effectora, ale szybko do remisu doprowadził punktową zagrywką Rafał Sobański. Wynik oscylował wokół remisu, a po bloku na Pawlińskim to GKS wyszedł na prowadzenie 6:5. Na parkiecie rozgorzała prawdziwa siatkarska wojna, Effector po błędzie Butryna odskoczył na 10:8. Chwilę później jednak błędy własne gospodarzy i atak Butryna pozwoliły katowiczanom prowadzić 11:10. Ponownie rozgorzała walka punkt za punkt, a prowadzenie zmieniało się jak w kalejdoskopie, ale kiedy kontrę wykorzystał Kapelus, GKS odskoczył na 16:14. Wydawało się wtedy, że rozpoczął się wtedy zabójczy dla Effectora finisz katowiczan, a kielczanie z kolei znów wpadli w spiralę błędów, a jedyną jasną postacią po stronie gospodarzy wydawał się być Formela (16:20). Nieudany atak Superlaka oraz zbicie Butryna dały wynik 22:17. Nic takiego się nie stało, GKS wydaje się, mając takie prowadzenie, nieco się rozluźnił i kiedy proste błędy w ataku popełnili Butryn i Sobański, Piotr Gruszka przy stanie 22:20 poprosił o czas. Nic to jednak nie dało, ataki Pawlińskiego i Superlaka dały wynik 23:23 i zrobiło się nerwowo. Piotr Gruszka wpuścił jednak na boisko Pawła Pietraszko za Tomasza Kalembkę i to był strzał w dziesiątkę, atak i zagrywka tego zawodnika zakończyły mecz.

MVP: Marco Falaschi

Effector Kielce – GKS Katowice 1:3
(25:22, 13:25, 19:25, 23:25)

Składy zespołów:
Effector: Komenda (1), Wohlfahrtstätter (4), Wachnik (3), Nalobin (5), Pawliński (15), Andrić (10), Biniek (libero) oraz Sobczak (libero), Bućko (1), Antosik, Superlak (2), Formela (7) i Maćkowiak
GKS: Krulicki (10), Butryn (21), Falaschi (1), Kapelus (10), Kalembka (6), Sobański (11), Mariański (libero) oraz Pietraszko (2), Fijałek, Van Walle (1) i Stelmach

Zobacz również:
Wyniki i tabela PlusLigi

Kto będzie mistrzem Polski w 2017 roku?

zobacz wyniki

Loading ... Loading ...

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2017-02-04

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved