Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > PlusLiga: Cenne zwycięstwo gdańszczan

PlusLiga: Cenne zwycięstwo gdańszczan

fot. Izabela Kornas

W zaległym meczu 14. kolejki PlusLigi cenne zwycięstwo w kontekście walki o 3. miejsce w rozgrywkach odnieśli siatkarze Lotosu Trefla Gdańsk. Podopieczni Andrei Anastasiego nie najlepiej rozpoczęli spotkanie z BBTS-em Bielsko-Biała, od porażki w pierwszym secie 21:25, ale w kolejnych partiach się podnieśli i zdołali wywalczyć w starciu z bielszczanami komplet punktów.

Początek spotkania to wyrównana walka z obu stron siatki z wiodącymi rolami Bartosza Janeczka, powracającego na boisko po kontuzji Mateusza Miki oraz błędów bielszczan, które tuż przed pierwszą przerwą techniczną oddaliły ich od rywali (6:8). Gra gdańszczan nie była jednak pozbawiona niedociągnięć, szczególnie w przyjęciu i obronie, gdzie mocno w tyle zostawał Sebastian Schwarz, przez co na tablicy wyników pojawił się remis (9:9). Podopieczni Andrei Anastasiego zmobilizowali się raz jeszcze i pracą na siatce mocno nadszarpnęli pewność siebie gości. Krzysztof Stelmach poprosił o przerwę (9:12). Podczas niej trener zapewne przemówił do Bartłomieja Neroja, który finalnie uaktywnił Mateusza Sacharewicza na środku i sam zaczął ryzykować w polu serwisowym, co opłaciło się jego drużynie (12:13). Kolejne akcje to już wymiany pełne popisów Artura Ratajczaka oraz Wojciecha Grzyba, którym z drugiej piłki starał się sprostać rozgrywający BBTS-u (17:17). Jego działania przyniosły zamierzone efekty, bowiem udało mu się w końcu uruchomić punktującego na siatce Bartłomieja Krulickiego, który ponadto miał swój udział w trzech blokach na Mice w końcówce (21:17). Na linii mety gospodarzy nie uratowało ani pojawienie się na parkiecie Miłosza Hebdy, ani kilka dobrych zagrań Ratajczaka – set zmierzał ku szczęśliwemu końcowi dla przyjezdnych (23:20). Partię zakończył błąd tego pierwszego w zagrywce (21:25).



Mimo początkowej równej walki Trefl wzorem inaugurującej odsłony uzyskał kilka oczek zapasu przed przerwą, między innymi dzięki asowi Marco Falaschiego (8:5). Odrabianie strat szło bielszczanom mozolniej niż kilka chwil wcześniej, lecz nie pozwalali oni odskoczyć oponentom na większą liczbę oczek, obierając orientację siatkarskiego sprytu zamiast siły, czego najlepszym przykładem były kiwki po rękach przeciwników, w których brylował Sacharewicz (9:10). Ich kłopoty rozpoczęły się jednak wraz z uaktywnieniem się Hebdy na skrzydle i wysypie błędów własnych BBTS-u, takich jak przekroczenie linii trzeciego metra czy pomyłki serwisowe Janeczka (10:15). Lawinowo tracone oczka były oznaką paniki po stronie siatkarzy z Podbeskidzia, a nawet powrót do gry punkt za punkt przez przewagę rywali był dla nich zwiastunem rychłej porażki (12:17). Końcówka tego rozdania bezapelacyjnie należała do Ratajczaka, który świetną grą na środku stanowił poprzeczkę nie do przeskoczenia dla gości (20:13). Mimo prób blokowania gospodarzy gra podopiecznych trenera Stelmacha nadal się nie kleiła, a pomyłki w polu zagrywki przybliżały szczęśliwy koniec dla Trefla (16:23). Gwoździem do trumny przyjezdnych okazał się skuteczny na skrzydle po prostej Mateusz Mika (25:18).

Przy stanie 5:4 w trzecim secie BBTS uzyskał pierwsze prowadzenie, które równie szybko stracił, bowiem już po bloku Murphy’ego Troya na prawym skrzydle (6:7), a następnie jego ataku (7:8). Widać było, że ostatnich kilka akcji pozytywnie „nakręciło” Amerykanina, który wiódł prym w szeregach swojego zespołu, na co Krzysztof Stelmach zareagował wstrzymaniem gry (10:7). Nie za wiele to jednak zmieniło, bowiem nie zatrzymało atakującego Trefla, a chwila oddechu dodała pewności siebie Grzybowi zza linii dziewiątego metra i ten zapisał na koncie swojego teamu kolejny as (16:10). Od tego momentu mimo starań gości w ofensywie byli gdańszczanie, spokojnie utrzymując wypracowany zapas (19:15). Kiedy w aut zaatakował Kamil Kwasowski, a na środku siatki pomylił się Sacharewicz, to gdańszczanie objęli prowadzenie w meczu (25:18).

Cios za ciosem bielszczanie próbowali nawiązać walkę z rozpędzonymi gospodarzami (3:3, 4:4, 5:5). Udało im się nawet uzyskać dwa oczka zapasu na pierwszej przerwie technicznej, a stało się to w dużej mierze dzięki dominującej postawie Sergieja Kapelusa w atakach z drugiej linii i na skrzydłach. Kiedy jednak obrona i rozegranie teamu z Gdańska zaczęły się orientować na przejęciu odpowiedzialności w ofensywie przez ukraińskiego przyjmującego, wytoczył on mocne działa przeciwko niemu w postaci dobrze dysponowanego Troya (12:10). Dodatkowe problemy nastąpiły po serii bloków Trefla, w których punktował między innymi Hebda, co dało miejscowym asumpt do całkowitego przejęcia kontroli nad losami partii (18:13). Wzorem drugiej odsłony batalii końcówka należała do Ratajczaka, który nie tylko raz po raz zdobywał punkty atakiem, ale także blokował Krulickiego (21:14). Szalę zwycięstwa na korzyść miejscowych zagrywką przechylił Troy (25:18).

Lotos Trefl Gdańsk – BBTS Bielsko-Biała 3:1
(21:25, 25:18, 25:18, 25:18)

Składy zespołów:
Lotos: Grzyb (10), Falaschi (3), Schwarz (2), Troy (21), Ratajczak (12), Mika (9), Gacek (libero) oraz Stępień, Schulz, Hebda (12) i Czunkiewicz (1)
BBTS: Krulicki (5), Neroj (6), Janeczek (16), Kapelus (10), Sacharewicz (6), Kwasowski (14), Koziura (libero) oraz Pilarz i Bogdan

Zobacz również:
Wyniki i tabela PlusLigi

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2016-03-24

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved