Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > PlusLiga: Bez zaskoczeń na zakończenie roku

PlusLiga: Bez zaskoczeń na zakończenie roku

fot. Klaudia Piwowarczyk

W 11. kolejce PlusLigi obyło się bez niespodzianek, chociaż w meczu PGE Skry Bełchatów ze Ślepskiem Malow Suwałki niewiele brakowało, by goście urwali punkt gospodarzom. Wszyscy faworyci wywiązali się ze swojej roli i zgarnęli 3 „oczka” do ligowej tabeli. Jedyne pięciosetowe spotkanie odbyło się w Bydgoszczy, gdzie BKS Visła przegrała z MKS-em Będzin.

Na otwarcie kolejki Asseco Resovia Rzeszów podejmowała Cerrad Eneę Czarnych Radom. Goście lepiej rozpoczęli spotkanie i pewnie wygrali pierwszego seta, jednak w trzech kolejnych zdecydowaną przewagę mieli rzeszowianie, którzy wygrali 3:1. Nagrodę MVP otrzymał środkowy Resovii, Bartłomiej Lemański (12), a najlepiej punktującym siatkarzem był atakujący Zbigniew Bartman (18). W zespole z Radomia najwięcej „oczek” również zdobył atakujący, Michał Filip (14). Podopieczni trenera Piotra Gruszki dopisali ważne 3 punkty do ligowej tabeli i zrównali się tym samym właśnie z radomianami, chociaż nadal pozostają na 9. miejscu. Czarni, dla których jest to 3 porażka z rzędu, zajmują aktualnie 8. pozycję. – Pewnie, ze trzy porażki z rzędu się odkładają. W ogóle tego nie zakładaliśmy i nie myśleliśmy, że tak może się zdarzyć. Przegraliśmy z zespołem plasującym się niżej od nas w tabeli. Resovia była jednak lepsza. Myślę, że zagrali jedno ze swoich lepszych spotkań. Na pewno ich postawa wyglądała dużo lepiej niż nasza, więc zwycięstwo dla nich zasłużone – podsumował po spotkaniu rozgrywający zespołu z Radomia, Michał Kędzierski.



W Bydgoszczy doszło do starcia drużyn zajmujących dwa ostatnie miejsca w tabeli. W pierwszym, niezwykle wyrównanym secie o wyniku decydowała gra na przewagi, podczas której lepiej zaprezentowali się gospodarze. Dwie kolejne partie padły łupem będzinian, jednak siatkarze Visły nie poddali się i doprowadzili do tie-breaka. Po zaciętej walce górą był MKS, który zapisał na swoim koncie kolejne 2 punkty i awansował w tabeli na 13. miejsce. Dla bydgoszczan jest to 7. przegrany tie-break i pozostają oni bez zwycięstwa w tym sezonie. Spadli także na ostatnią pozycję w ligowym zestawieniu. Nagrodę MVP otrzymał atakujący Rafał Faryna, który zdobył najwięcej „oczek” (23). W zespole Visły najlepiej punktującym zawodnikiem był występujący na tej samej pozycji Toncek Stern (28). – Bardzo ważne dwa punkty. Mogliśmy wygrać to 3:1, ale przy zagrywce Lipińskiego mecz trochę nam uciekł. Mieliśmy trochę przestojów. Mamy momenty, kiedy fajnie gramy, dzięki czemu zdobywamy kilka punktów z rzędu. Później przytrafiają się nam jednak głupie błędy, niepotrzebnie tracąc przewagę. To był dla nas jeden z ważniejszych meczów w lidze. Dobrze, że udało nam się zgarnąć dwa punkty. Szkoda tego jednego „oczka”, ale zwycięstwo jest najważniejsze. W Bydgoszczy nie jest łatwo grać, toteż taka wygrana jest bezcenna  – mówił po spotkaniu przyjmujący drużyny z Będzina, Jan Fornal.

W meczu GKS-u Katowice z Aluronem Virtu CMC Zawiercie górą byli gospodarze, którzy zwyciężyli 3:1. Na przestrzeni całego spotkania widocznie lepsi byli katowiczanie, a przyjezdnych było stać jedynie na zwycięstwo w trzeciej partii. Nagroda MVP powędrowała do atakującego GKS-u, Jakuba Jarosza (20). Najlepszym zawodnikiem po stronie Aluronu był przyjmujący Alexandre Ferreira (21). Dla podopiecznych trenera Marka Lebedewa jest to 5 porażka z rzędu, przez co spadli oni na 7. miejsce w tabeli. Siatkarze z Katowic natomiast znajdują się aktualnie na 10. pozycji, ale mają tyle samo punktów co wyprzedzający ich rzeszowianie oraz radomianie, są więc blisko czołowej ósemki. – Cieszymy się bardzo z tego zwycięstwa w Spodku, a tym bardziej z tego, że udało nam się go zamknąć w czterech setach, nie w pięciu. Myślę, że w głowach już nic nie będzie się działo i damy radę wygrywać spotkania za komplet punktów. To jest dla nas ważna wygrana, bo cały czas mamy kontakt z czołową ósemką, nie daliśmy się doścignąć, bo ta dolna część tabeli też nas mocno naciska. Liga jest bardzo równa i w każdym meczu trzeba być mocno skoncentrowanym od pierwszej do ostatniej piłki – podsumował trener GKS-u, Dariusz Daszkiewicz.

Szybkie, trzysetowe zwycięstwo odniósł zespół Grupy Azoty ZAKSY Kędzierzyn-Koźle przeciwko Cuprum Lubin. Przewaga kędzierzynian była widoczna od samego początku spotkania, a gospodarzom brakowało argumentów, by ugrać przynajmniej seta z aktualnym mistrzem Polski. Lubinianie dzielnie walczyli, w meczu było kilka długich, efektownych wymian, to jednak było za mało, by zagrozić przyjezdnym. Nagrodę MVP otrzymał środkowy ZAKSY, David Smith (9), a najlepiej punktującym zawodnikiem był przyjmujący Kamil Semeniuk. W zespole Cuprum najczęściej „oczka” zdobywał atakujący Jakub Ziobrowski. Podopieczni trenera Marcelo Fronckowiaka pozostają na 12. miejscu w tabeli, kędzierzynianie natomiast są aktualnie na 2. pozycji. – Gdybyśmy trochę lepiej zagrywali i kończyli ataki grane na wysokiej piłce, to ten mecz mógłby się inaczej potoczyć. Z drugiej strony rywale bardzo dobrze serwowali, grali mądrze i nie popełniali błędów. To było kluczem do ich zwycięstwa. My zdecydowanie przegraliśmy też w bloku, ZAKSA miała ich 10, a my 1, więc w liczbach niestety byliśmy gorsi i na boisku też – podsumował mecz przyjmujący Cuprum, Bartłomiej Lipiński.

Bez niespodzianki zakończyło się również spotkanie Indykpolu AZS-u Olsztyn z Vervą Warszawa Orlen Paliwa. Przyjezdni zwyciężyli 3:1, chociaż w czwartej partii zdecydowanie lepsi byli gospodarze. To było jednak wszystko, na co było ich stać w tym spotkaniu. Nagrodę MVP otrzymał atakujący zespołu ze stolicy, Artur Udrys (19). Najlepszym zawodnikiem drużyny z Olsztyna był Wojciech Żaliński, który w tym spotkaniu wystąpił zarówno na pozycji przyjmującego, jak i atakującego (22). Olsztynianie zajmują obecnie 6. miejsce w tabeli i tracą tylko 1 punkt do wyprzedzających ich gdańszczan. Verva natomiast, po zwycięstwie z Indykpolem AZS-em oraz po wygranej 3:0 z Cuprum Lubin w meczu 12. kolejki rozegranym awansem 23 grudnia,  zakończy rok jako lider tabeli. Mają oni jednak tyle samo punktów co ZAKSA znajdująca się o pozycję niżej. – Zostawiliśmy dużo energii na boisku, byliśmy w pełni skoncentrowany. Bez wyrzutów sumienia mogę powiedzieć, że od pewnego momentu zrobiliśmy wszystko co w naszej mocy, aby wygrać. Przeciwnik okazał się jednak lepszy. Chciałbym, abyśmy grali tak w każdym meczu, nie zważając na to, kto będzie po drugiej stronie siatki. Wtedy zdobędziemy więcej punktów niż w pierwszej rundzie – powiedział po spotkaniu w Olsztynie przyjmujący miejscowego zespołu, Mateusz Mika.

W Gdańsku Trefl podejmował Jastrzębski Węgiel. Poza trzecim setem, w którym przyjezdni stracili koncentrację w końcówce i przegrali, w tym meczu to właśnie oni byli zdecydowanie lepsi. Nagrodę MVP otrzymał rozgrywający jastrzębskiego zespołu, Lukas Kampa (8), a najwięcej punktów zdobył atakujący Dawid Konarski (20). Najlepszym zawodnikiem Trefla również był atakujący, Bartosz Filipiak (16). Podopieczni trenera Slobodana Kovaca zakończą rok na 4. miejscu w tabeli, gdańszczanie natomiast zajmują obecnie 5. pozycję, tracą jednak aż 10 punktów do czołowej czwórki. – W trzecim secie powiedzieliśmy sobie, że nie mamy już nic do stracenia. Zespół z Jastrzębia grał świetną siatkówkę i w pierwszych dwóch setach nie mieliśmy nic do powiedzenia. Ustawili sobie grę zagrywką, a my nie potrafiliśmy się temu przeciwstawić. W trzeciej partii zaryzykowaliśmy, zagraliśmy trochę mądrzej i udało się wygrać, ale przeciwko tak grającemu przeciwnikowi to było nasze maksimum. Popełniliśmy kilka błędów, ale ciężko było o punkty z tak dysponowanym Jastrzębskim Węglem – powiedział po meczu rozgrywający Trefla, Marcin Janusz.

Na zakończenie kolejki kibice byli świadkami zaciętego spotkania w Bełchatowie, gdzie PGE Skra podejmowała Ślepsk Malow Suwałki. Dwa pierwsze sety kończyły się grą na przewagi, raz górą byli gospodarze, a raz przyjezdni. Suwałczanie mieli szansę wygrać również trzecią partię, ostatecznie większą koncentrację zachowali jednak bełchatowianie, którzy w czwartej odsłonie meczu byli już zdecydowanie lepsi od gości. Nagrodę MVP otrzymał rozgrywający PGE Skry, Grzegorz Łomacz (1), natomiast najlepiej punktującym zawodnikiem był atakujący Mariusz Wlazły (22). W zespole z Suwałk najczęściej „oczka” zdobywał przyjmujący Kevin Klinkenberg (18). Bełchatowianie zajmują aktualnie 3. miejsce w tabeli i tracą 2 punkty do lidera i wicelidera. Suwałczanie natomiast są na 11.pozycji, a ich strata do GKS-u Katowice wynosi 4 „oczka”. – Spodziewałem się takiego oporu ze strony Ślepska, bo ten zespół dobrze zagrywa i nawet na odprawie mieliśmy przedstawioną wypowiedź przedmeczową Andrzeja Kowala, że postawią na mocny serwis. Rzeczywiście bardzo dobrze zagrywali i nie robili błędów, więc ciężko ich było złamać. To był dziwny mecz, bo w pierwszym secie my prowadziliśmy, a oni nas doszli. W drugim secie oni prowadzili cały czas, a my w ostatniej chwili załapaliśmy się na pociąg z trzema punktami. Bardzo cieszy, że wytrzymaliśmy jako drużyna i w odpowiednich momentach różne elementy siatkarskiego rzemiosła zdecydowały na naszą korzyść – powiedział po meczu środkowy zespołu z Bełchatowa, Karol Kłos.

źródło: inf. własna, polsatsport.pl, skra.tv

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:

Więcej artykułów z dnia :
2019-12-24

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved