Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > PlusLiga bez przerwy, grali w sobotę, zagrają we wtorek i środę

PlusLiga bez przerwy, grali w sobotę, zagrają we wtorek i środę

18. kolejka siatkarskiej PlusLigi przyniosła kibicom wiele emocji, ponieważ aż 4 z 7 spotkań kończone były dopiero po tie-breaku. Zwycięstwa odniosły m.in. lider tabeli ZAKSA Kędzierzyn-Koźle oraz obrońca tytułu Asseco Resovia Rzeszów. Nie obyło się jednak bez niespodzianek, do których można zaliczyć porażkę Cuprum Lubin z Effectorem Kielce i Lotosu Trefla Gdańsk u siebie z Jastrzębskim Węglem.

18. kolejkę siatkarskiej PlusLigi zainaugurował pojedynek w Warszawie, gdzie tutejsza Politechnika podejmowała MKS Będzin. Gospodarze musieli uznać w tym spotkaniu wyższość gości, którzy zwyciężyli w tym meczu 3:2. Wart odnotowania jest udział w tym starciu nowego rozgrywającego MKS-u Będzin Tylera Sandersa, który rozpoczął w wyjściowym składzie. Oba zespoły zaprezentowały dobre widowisko, o czym mogą świadczyć wyniki poszczególnych partii. Oprócz tie-breaka, w którym znacznie lepsi okazali się będzinianie, reszta setów kończona była nieznacznym, dwupunktowym zwycięstwem jednej z drużyn. Nagroda MVP powędrowała do zawodnika MKS-u Będzin, Jakuba Peszki, zdobywcy 15 punktów. Dzięki temu zwycięstwu goście przerwali fatalną serię 12 porażek z rzędu.



O niedosycie po spotkaniu z AZS-em Olsztyn mogą na pewno mówić siatkarze Czarnych Radom. Podopieczni Raula Lozano rozgromili w pierwszej partii gospodarzy do 12, ale po przegraniu dwóch kolejnych setów do 22 to oni musieli drżeć, czy w tym pojedynku uda im się wywieźć jakąś zdobycz punktową. Ostatecznie udało im się wyrównać stan meczu, ale w tie-breaku lepsi ponownie okazali się olsztynianie, wygrywając do 13 i całe spotkanie 3:2. – Pierwszy set nie wyszedł nam dlatego, że przeciwnik chodził jak zegarek – wszystko było zgrane i wychodziło mu idealnie. Później tak naprawdę to nasi środkowi pomogli nam utrzymać i wygrać ten mecz – powiedział po spotkaniu rozgrywający Indykpolu AZS-u Olsztyn, Paweł Woicki. MVP otrzymał Bartosz Bednorz, który zdobył 20 punktów, będąc najlepszym punktującym w swoim zespole i kończąc spotkanie z 55-procentową skutecznością w ataku. Dzięki temu zwycięstwu olsztynianie zmniejszyli stratę do siódmego w tabeli zespołu z Radomia.

O niespodziance możemy powiedzieć w przypadku konfrontacji Lotosu Trefla Gdańsk i Jastrzębskiego Węgla. Gospodarze, którzy przed tym spotkaniem byli w najlepszej sytuacji ze wszystkich drużyn walczących o drugie miejsce, premiowane grą o mistrzostwo Polski, ulegli niżej notowanemu zespołowi, jakim są podopieczni Marka Lebedewa. O ile wynik meczu mógł być dla niektórych osób nie aż tak wielkim zaskoczeniem, o tyle zdobycze punktowe Trefla w poszczególnych partiach były dość dużą niespodzianką. Gospodarze w żadnym z przegranych setów nie potrafili zdobyć więcej niż 20 punktów, przegrywając je do 15, 19 i 17. Nadzieję na lepszy wynik dała jeszcze dobra gra w drugiej odsłonie, ale na zdobycie dziś punktów w tej konfrontacji było to niestety za mało. – Zagraliśmy bardzo dobrze w każdym elemencie. Myślę, że szczególnie system blok-obrona funkcjonował u nas świetnie – podsumował spotkanie kapitan Jastrzębskiego Węgla, Michal Masny. MVP spotkania powędrowało do Alexandra Shafranovicha, zdobywcy 17 punktów.

Gładkie zwycięstwo zanotowali liderzy tabeli PlusLigi, ZAKSA Kędzierzyn-Koźle, którzy nie dali szans dużo słabszemu zespołowi z Bielska- Białej, wygrywając pewnie 3:0. Goście od początku narzucili swój styl gry i wygrali premierową odsłonę do 15. Dwie kolejne, w których bielszczanie próbowali nawiązać walkę, wygrane zostały do 21 i to kędzierzynianie mogli cieszyć się ze zwycięstwa i kolejnych trzech punktów. MVP spotkania powędrowało po raz dziewiąty w sezonie do niesamowitego francuskiego rozgrywającego Benjamina Toniuttiego. Dzięki temu zwycięstwu ZAKSA umocniła się na prowadzeniu i z przewagą 10 punktów, jeśli nie przydarzy jej się spadek formy, może myśleć o finale mistrzostw Polski.

Kto nie wygrywa 3:0, prowadząc 2:0, ten przegrywa 3:2. Znów siatkarskie powiedzenie dało o sobie znać, tym razem w Kielcach, gdzie miejscowy Effector podejmował drużynę Cuprum Lubin. Goście, którzy w kadrze posiadają lepszych zawodników, przystąpili do konfrontacji z niżej notowanym rywalem w najmocniejszym składzie. W dwóch pierwszych partiach lubinianie okazali się lepsi od kielczan, wygrywając odpowiednio do 20 i 25. Kiedy wydawało się, iż goście wygrają to spotkanie 3:0, do gry włączyli się siatkarze gospodarzy, a mianowicie Sławomir Jungiewicz, zdobywca 36 punktów, który w dużej mierze przyczynił się do zwycięstwa swojej drużyny w trzech następnych setach i w całym meczu 3:2. – Bardzo się cieszymy z tego zwycięstwa. Udało nam się wygrać mimo dużych problemów kadrowych. Po raz kolejny zawodnicy pokazali, że mają mocny charakter. Mimo że większość po dwóch setach spisywała nas na straty, to udało nam się wyjść z opresji i odwrócić losy tego pojedynku. Wszyscy dołożyli cegiełkę do tego sukcesu – powiedział po spotkaniu szczęśliwy trener Effectora Kielce, Dariusz Daszkiewicz. Gospodarze przełamali fatalną passę, a MVP spotkania powędrowało do rozgrywającego kielczan, Marcina Komendy.

Przy problemach zdrowotnych, z jakimi w ostatnim czasie borykają się siatkarze bełchatowskiej Skry, zwycięstwo dopiero po tie-breaku z przedostatnim zespołem w tabeli AZS-em Częstochowa mogą uznać za mały sukces. Bełchatowianie przystępowali do tego spotkania bez dwóch atakujących, Gromadowskiego i Wlazłego. W tej roli na boisku po stronie bełchatowian zobaczyliśmy Srećko Lisinaca. Po pewnie wygranym pierwszym secie przez gości do 16 druga partia padła łupem AZS-u Częstochowa, który wygrał ją na przewagi do 25. Trzecią odsłonę meczu wygrała Skra, a czwartą częstochowianie i o wszystkim musiał decydować tie-break. Tutaj już bez większych problemów do 9 wygrali goście i zainkasowali w tym spotkaniu dwa punkty. MVP powędrowało do Karola Kłosa, który mimo straty punktu był zadowolony ze zwycięstwa.

Ostatni mecz 18. kolejki PlusLigi rozegrany został w Rzeszowie, gdzie tutejsza Resovia podejmowała Łuczniczkę Bydgoszcz. Gospodarze pewnie wygrali spotkanie w trzech setach, odpowiednio do 22, 18 i 21. Pierwsze skrzypce, tak jak od początku sezonu, tak i w tym pojedynku, grał atakujący Asseco Resovii Rzeszów i reprezentacji Polski, Bartosz Kurek, który zdobył 14/27 punktów w ataku (52% skuteczności), 2 punkty zagrywką i 3 blokiem. MVP spotkania powędrowało jednak do libero rzeszowskiego zespołu Krzysztofa Ignaczaka, który przyjmował zagrywki na poziomie 92% dokładnego i 46% perfekcyjnego. Dzięki temu rzeszowianie awansowali na pozycję wicelidera rozgrywek, ale nad trzecią Skrą Bełchatów mają tylko jeden punkt przewagi.

PlusLiga nabiera tempa. W sobotę, 20 lutego, zakończyliśmy 18. kolejkę, a już we wtorek, 23 lutego, rozpocznie się 19. kolejka. Zespołów marzących o grze w finale tych rozgrywek wciąż jest jeszcze kilka. 19. kolejkę zainauguruje rywalizacja w Olsztynie, gdzie miejscowy Indykpol podejmie przedostatni zespół ligi, AZS Częstochowa. Dzień później, w środę 24 lutego, zostanie rozegrana reszta spotkań. Do Radomia przyjadą siatkarze Będzina, w Lubinie dojdzie do konfrontacji miejscowego Cuprum z BBTS-em Bielsko-Biała, a Lotos Trefl Gdańsk, który zapewne będzie chciał zatrzeć złe wrażenie po ostatniej porażce u siebie z Jastrzębskim Węglem, rozegra mecz na wyjeździe z Łuczniczką Bydgoszcz. Najciekawiej zapowiadające się starcia tej kolejki odbędą się w Jastrzębiu-Zdroju i Kędzierzynie-Koźlu. Jastrzębski Węgiel, opromieniony ostatnim zwycięstwem nad wicemistrzem Polski, gościł będzie zespół mający aspiracje do gry o złoto w tegorocznych rozgrywkach, PGE Skrę Bełchatów. Skład bełchatowian ze względu na problemy kadrowe stoi jednak pod znakiem zapytania, ponieważ w ostatnim spotkaniu brązowi medaliści musieli sobie radzić bez dwóch podstawowych atakujących. Natomiast hit kolejki odbędzie się w Kędzierzynie, gdzie lider ZAKSA Kędzierzyn-Koźle podejmie obrońcę tytułu i wicelidera rozgrywek, Asseco Resovię Rzeszów. Oba zespoły w poprzedniej kolejce spędziły na parkiecie najmniej czasu ze wszystkich drużyn. Nie brały również udziału w europejskich rozgrywkach (ZAKSA nie dostała się, a Resovia jest organizatorem Final Four i awans ma zapewniony), zatem zawodnicy na pewno nie będą narzekać na brak sił. Pojedynek ten jest hitem na papierze i oby na boisku zawodnicy udowodnili swoją grą, iż na to miano zasługuje.

Zobacz również:
Wyniki i tabela PlusLigi

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:

Więcej artykułów z dnia :
2016-02-22

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved