Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > PlusLiga: BBTS lepszy od jastrzębian w tie-breaku

PlusLiga: BBTS lepszy od jastrzębian w tie-breaku

fot. plusliga.pl

Do niespodzianki doszło w Jastrzębiu-Zdroju, gdzie gospodarze podejmowali w ramach 3. kolejki PlusLigi zespół BBTS-u Bielsko-Biała. Przyjezdni od mocnych uderzeń rozpoczęli spotkanie i zasłużenie wyszli na prowadzenie w setach 2:0. Jastrzębski Węgiel jednak w porę obudził się z letargu i zdołał doprowadzić do tie-breaka. W nim bielszczanie okazali się lepsi i wygrywając 15:13, zapisali na swoim koncie pierwsze zwycięstwo w sezonie.

W porównaniu z sobotnim meczem swojego zespołu trener Mark Lebedew wprowadził jedną, zasadniczą zmianę w wyjściowym składzie. Na przyjęciu Jastrzębskiego Węgla obok de Rocco pojawił się Shafranovich, zajmując miejsce van Lankvelta. Shafranovich bardzo dobrze wprowadził się do gry, to właśnie on był najjaśniejszą postacią swojego zespołu na początku spotkania. Jastrzębianie mogli liczyć również na de Rocco. Po drugiej stronie siatki siła ataku opierała się na duecie Wika/Janeczek. Przy utrzymującej się grze na styku w tej części meczu siatkarze żadnej z ekip nie byli w stanie wypracować wyższej przewagi. Nieco lepiej zareagowali gospodarze i to oni po ataku Shafranovicha prowadzili 8:7 podczas pierwszej regulaminowej przerwy. Po wznowieniu gry skrzydłowy Jastrzębskiego Węgla zapunktował jeszcze bezpośrednio zagrywką, a przy bloku zespołu ze Śląska (10:7) Krzysztof Stelmach musiał reagować. Szkoleniowiec BBTS-u Bielsko-Biała wykorzystał swoją pierwszą przerwę na żądanie. W grze jastrzębian brakowało nieco konsekwencji, a po kolejnych kontratakach goście nie tylko zniwelowali dystans, ale wypracowali nawet dwupunktową zaliczkę (12:14). Tym razem swoich podopiecznych przywołał Mark Lebedew, po wznowieniu gry w polu rywali zameldował się Jason de Rocco, a zagrywką zapunktował Damian Boruch, doprowadzając do remisu po 15. Podczas kolejnej regulaminowej przerwy w grze minimalna przewaga przemawiała jeszcze na korzyść gości, jednak pojawienie się Michala Masnego w polu serwisowym odmieniło nieco sytuację (17:16). Nie był to jednak koniec zwrotów akcji, szczęśliwa karta odwróciła się po raz kolejny i przy dłuższej wymianie rozstrzygniętej na korzyść przyjezdnych i autowym zagraniu de Rocco to BBTS prowadził 21:19. Chwilę później od ściany bloku rywali odbił się Muzaj, nadzieję w szeregi swojego zespołu tchnął de Rocco oraz czujni na siatce Boruch z Shafranovichem (22:24). Na niewiele się to zdało, bielszczanie dopełnili formalności, wygrywając 25:22.

Początki drugiego seta były bliźniaczo podobne do partii premierowej, gdzie jastrzębianie sprawiali wrażenie zespołu kontrolującego przebieg sytuacji. Przy wymianie sił w ataku (Muzaj-Janeczek) siatkarze obu ekip utrzymywali kontakt punktowy (3:3). Wykorzystując lepsze przyjęcie swojego zespołu, Michal Masny uaktywniał swoich środkowych, nieźle w tej części meczu prezentował się Damian Boruch. Po bielskiej stronie siatki nie zawodzili jednak skrzydłowi, konsekwentna gra gości w kontrach wyprowadziła BBTS na kilkupunktowe prowadzenie (8:5) podczas pierwszej przerwy technicznej. Po wznowieniu gry noty swojego zespołu poprawiali jeszcze Shafranovich z de Rocco i dystans dzielący obie ekipy zmniejszył się do jednego oczka (9:10), aby po kolejnym widowiskowym zagraniu de Rocco był remis. Tym razem żadna z ekip nie była w stanie wypracować wyższego prowadzenia, w ekipie gości w zagraniach z drugiej linii niemal bezbłędny był Kapelus, po jastrzębskiej stronie siatki nie zawodzili Shafranovich z Muzajem. Czujność w bloku przemawiała wciąż na korzyść BBTS-u, tym samym to goście prowadzili 16:15 podczas drugiej przerwy technicznej. Sytuacja zmieniała się jak w kalejdoskopie, dobra zagrywka Bogdana i kolejne kontrataki zespołu Krzysztofa Stelmacha dały kilka oczek zaliczki przyjezdnym – 18:15. Jastrzębianie nie zamierzali jednak rezygnować, serie zagrywek Masnego i dobra gra na siatce de Rocco po raz kolejny doprowadziły do wyrównania (19:19). Bloki BBTS-u zrobiły jednak swoje i przy stanie 19:22 trener Lebedew musiał wykorzystać przerwę na żądanie. Punktowa zagrywka Wojciecha Sobali pomogła ekipie z Jastrzębia-Zdroju odzyskać kontakt punktowy z rywalami. Tej szansy miejscowi nie wykorzystali, ulegając rywalom 22:25.



Szukając zmian, Mark Lebedew w miejsce Jasona de Rocco wprowadził Toontje van  Lankvelta. Wykorzystując nieco lepsze przyjęcie, Michal Masny w tej części meczu szybko uaktywnił swoich środkowych, skutecznymi atakami kolejno popisywali się Sobala z Boruchem, na skrzydłach dobrze zameldował się van Lankvelt (4:4). Po dobrym początku jastrzębianie nie ustrzegli się błędów, przypłacając serię potknięć utratą kontaktu punktowego z rywalami. W tej części meczu bielszczanie częściej zdobywali punkty po błędach rywali niż własnych skutecznych akcjach. I tak przy stanie 4:7 Mark Lebedew wykorzystał pierwszą przerwę na żądanie, od razu po czasie desygnując do gry Patryka Strzeżka. Młody atakujący dobrze wprowadził się do gry, na skrzydłach nie mylił się też van Lankvelt, jednak wciąż utrzymywała się gra punkt za punkt i dwupunktowe prowadzenie gości – 10:8. Cierpliwa gra jastrzębian opłaciła się jednak, konsekwentna gra w ataku van Lankvelta wyprowadziła Jastrzębski Węgiel na minimalne prowadzenie (12:11). W tej części meczu jastrzębianie wyraźnie nabrali „wiatru w żagle”, ambitnie walczący gospodarze wykorzystywali kolejne kontrataki, zagrywką zapunktował van Lankvelt i podczas drugiej przerwy technicznej jastrzębianie prowadzili 16:13, po wznowieniu gry zwiększając jeszcze dystans (19:14). Tej szansy gospodarze już nie zmarnowali, po niezłym finiszu triumfując 25:17.

Podbudowani zwycięstwem jastrzębianie mocnym akcentem rozpoczęli partię kolejną. Widząc swoje szanse na zgarnięcie pełnej puli punktów, przyjezdni nie rezygnowali, po ataku Kapelusa prowadząc minimalnie – 3:2. Jastrzębianie niezmiennie mogli liczyć na skutecznego na skrzydłach Shafranovicha (4:3). Trafną zmianą w zespole z Jastrzębia-Zdroju okazało się wprowadzenie Strzeżka w miejsce Muzaja, podobnie jak w meczu z AZS-em Olsztyn nominalny zmiennik w ataku poderwał swój zespół do walki (w trzecim secie Patryk Strzeżek atakował z 57-procentową skutecznością zagrań). Pewni swego gospodarze systematycznie budowali dystans, prowadząc 8:5 podczas pierwszej przerwy technicznej. Cieniem na obrazie gry obu ekip kładły się błędy popełniane w polu serwisowym. Niezmiennie jednak podopieczni Marka Lebedewa nie tracili kontroli nad przebiegiem zmagań, w ataku nie mylili się Strzeżek z van Lankveltem, na środku siatki dobrze intencje rywali odczytywał Boruch (15:11). Tej pewności w grze jastrzębianie nie pozwolili sobie odebrać, bielszczanie mogli co prawda liczyć na Siergieja Kapelusa, jednak wciąż utrzymywał się trzy-, czteropunktowy dystans dzielący siatkarzy obu ekip (17:14, 19:15). W końcówce seta Grzegorz Pilarz uaktywnił jeszcze swoich środkowych, jednak strata punktowa była zbyt duża, tym bardziej że po drugiej stronie siatki na skrzydłach nie mylili się Alexander Shafranovich z Patrykiem Strzeżkiem (21:16). W tej części meczu bielszczanie nie byli już w stanie odwrócić losów seta, partię zakończył autowy serwis Dmytro Bogdana (25:19).

Decydującą partię lepiej rozpoczęli goście, o sile bloku rywali przekonał się van Lankvelt, swoje zrobiła skuteczność Kapelusa w kontratakach i bielszczanie w ekspresowym tempie prowadzili 4:1. Reakcja Marka Lebedewa była niemal natychmiastowa i szkoleniowiec wykorzystał pierwszą przerwę na żądanie, chwilę później wprowadzając do gry de Rocco (zmiana zadaniowa, na poprawę przyjęcia). Po jastrzębskiej stronie siatki w ataku wciąż nie do zatrzymania był Strzeżek (5:3). Dystans przemawiający na korzyść bielszczan nie zmniejszał się i tak przy zmianie stron boiska BBTS prowadził 8:5. Mimo kolejnego zrywu, widowiskowych obron i szans w kontrach siatkarze z Jastrzębia-Zdroju nie zdołali uratować tej partii (11:7). Końcówka seta to problemy jastrzębian z przyjęciem, w kontratakach nie mylili się Wika z Kapelusem. Problemy z przebiciem się przez blok rywali miał jeszcze van Lankvelt (13:7). W końcówce meczu nie brakowało nerwowości, Krzysztof Stelmach dwukrotnie przywoływał swoich podopiecznych do siebie (14:11). Dobrą zmianę dał Konrad Formela, popisując się serią trudnych zagrywek, finalnie jednak tej szansy bielszczanie nie zmarnowali, wykorzystując szóstą piłkę setową i triumfując 15:13 i w całym meczu 3:2.

MVP: Siergiej Kapelus

Jastrzębski Węgiel – BBTS Bielsko-Biała 2:3

(22:25, 22:25, 25:17, 25:19, 13:15)

Składy zespołów:

Jastrzębski Węgiel: Muzaj (9), Boruch (10), Masny (1), de Rocco (7), Sobala (3), Shafranovich (20), Popiwczak (libero) oraz Strzeżek (11), Gil, van Lankvelt (13) i Formela (1)

BBTS: Pilarz, Janeczek (11), Bogdan (9), Wika (10), Kapelus (21), Sacharewicz (13), Lewis (libero) oraz Neroj, Gryc (9) i Kwasowski

Zobacz również:

Wyniki 3. kolejki i tabela PlusLigi

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2015-11-11

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved