Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > PL: ZAKSA nadal gromi, klasyk dla Asseco Resovii

PL: ZAKSA nadal gromi, klasyk dla Asseco Resovii

fot. Katarzyna Antczak

W 19. kolejce PlusLigi nie brakowało ciekawych spotkań, choć zapowiadało się, że część z nich będzie bardziej wyrównana. Po raz kolejny jednak siatkarze Jastrzębskiego Węgla musieli uznać wyższość ZAKSY Kędzierzyn-Koźle. W trzech setach zakończył się również pojedynek w dole tabeli, w którym Cuprum Lubin pokonało MKS Będzin. W siatkarskim klasyku rzeszowianie pokonali PGE Skrę Bełchatów, a do jedynego podziału punktów doszło w Olsztynie, gdzie 3:2 triumfowali gdańszczanie.

Od hitowego starcia Jastrzębskiego Węgla z ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźla rozpoczęła się 19. runda PlusLigi. Jastrzębianie mieli nadzieje na rewanż za przegraną w finale Pucharu Polski. Mecz miał podobny przebieg do tego we Wrocławiu. Podopieczni Roberto Santillego prowadzili w premierowym secie, ale ZAKSA odrobiła straty i nie pozwoliła już rywalom na przejęcie inicjatywy, wygrywając bez straty seta. W szeregach kędzierzynian wysoką skuteczność utrzymywał Łukasz Kaczmarek, który skończył 16 z 26 ataków. To właśnie ofensywa była jednym z powodów wysokiego zwycięstwa ZAKSY, dodatkowo podopieczni Andrei Gardiniego nie zawodzili w polu zagrywki, myląc się 7 razy, ale aż 5 razy punktując bezpośrednio zza linii 9. metra. – Bardzo dobrze zagrywaliśmy i dobrze funkcjonował u nas blok oraz obrona. Tym właśnie charakteryzuje się nasza siatkówka, że nie popełniamy zbyt dużo błędów, gramy cierpliwie – mówił w rozmowie z serwisem klubowym jastrzębskiego klubu Łukasz Kaczmarek.



W starciu na Dolnym Śląsku nie doszło do niespodzianki. Siatkarze Cuprum Lubin odprawili z kwitkiem MKS Będzin. Choć było to spotkanie dwóch ostatnich drużyn przed 19. kolejką PlusLigi, to skończyło się w trzech setach. Za każdym razem lepsi byli gospodarze, choć ekipa z Będzina miała swoje szanse. Błędy własne sprawiły, że MKS-owi nie udało się przedłużyć losów pojedynku w Lubinie. – W drugiej partii popsuliśmy trzy zagrywki z rzędu, a w trzeciej w końcówce mieliśmy problemy na lewym skrzydle. Nie powiem, że przegraliśmy na własne życzenie, ale szkoda przegranych końcówek. Gdybyśmy wygrali drugiego lub trzeciego seta, to mecz trwałby dalej i różnie mógłby się zakończyć – skomentował przyjmujący MKS-u, Jan Fornal. Zwycięstwo pozwoliło lubinianom odskoczyć z przedostatniego miejsca w tabeli, tę nadal zamykają gracze MKS-u z zaledwie jednym zwycięstwem.

Nie zawiódł również klasyk PlusLigi, w którym Asseco Resovia Rzeszów podejmowała zdziesiątkowaną PGE Skrę Bełchatów. Siatkarze Roberto Piazzy triumfowali w premierowej odsłonie, ale potem lepiej na parkiecie radzili sobie rzeszowianie, wygrywając ostatecznie 3:1. Spora w tym zasługa Thibaulta Rossarda, który zapisał na swoim koncie 29 punktów. Francuski przyjmujący skończył 77% swoich ataków, a do tego raz po raz straszył rywali mocnymi serwisami.  Ekipie z Bełchatowa z pewnością nie pomagają kontuzje, do meczu w Rzeszowie przystąpili w zaledwie 10-osobowym składzie. –  W tym momencie musimy skupić się na tym, żeby awansować do play-off. Mamy bardzo dużo pecha, ale musimy to jakoś przetrwać. Musimy połapać punkty, bo robi się naprawdę nieciekawie – powiedział po porażce w Rzeszowie środkowy PGE Skry Jakub Kochanowski w rozmowie z Polsatem Sport. Jego zespół utrzymał co prawda 6. miejsce w tabeli, ale cały czas musi patrzeć za siebie.

Klasycznie już tie-breakiem zakończył się pojedynek Indykpolu AZS-u Olsztyn z Treflem Gdańsk. W premierowej partii to gracze z Warmii i Mazur spisali się lepiej, ale dwa kolejne sety to koncertowa gra gdańszczan. Nie byli oni jednak w stanie wywieźć z Olsztyna kompletu punktów i swoje zwycięstwo przypieczętowali dopiero w piątej odsłonie. W całym meczu dobrze radzili sobie Maciej Muzaj oraz Piotr Nowakowski i to właśnie środkowy został wyróżniony statuetką MVP. – W pierwszym secie po prostu robiliśmy swoje. Naszą grę zaburzyła zmiana Miłosza Hebdy w drugiej partii. Dobrze, że udało nam się pociągnąć czwartego seta zagrywką. W tie-breaku gdańszczanie przetrwali kilka trudnych akcji. Muzaj skończył piłki po niedokładnych przyjęciach. Dzięki temu wygrali. Gdybyśmy my te piłki obronili i zagrali skutecznie na kontrze, to pewnie my byśmy zwyciężyli  – podsumował na antenie radia UWM FM rozgrywający olsztynian, Paweł Woicki. Jego zespół plasuje się na 8. miejscu w tabeli i choć gdańszczanie są o oczko niżej, to mają rozegrane trzy spotkania mniej.

19. kolejkę PlusLigi zakończył pojedynek Cerrad Czarnych Radom z Chemikiem Bydgoszcz. Radomianie byli murowanym faworytem tego pojedynku i co prawda wywiązali się ze swojej roli, ale nie obeszło się bez emocji. W premierowej odsłonie lepsi bowiem byli podopieczni Jakuba Bednaruka, którzy swoje szanse mieli także w drugim i czwartym secie. W ostatniej partii meczu zabójczą końcówkę rozegrali jednak radomianie i to na ich konto powędrował komplet punktów. Z dobrej strony pokazał się Michał Filip, który w trakcie meczu zmienił Maksima Żygałowa, a gracze Roberta Prygla byli bardziej skuteczni od gości, co pozwoliło im na wywalczenie kompletu punktów. – Chwała im za to, że radzili sobie w ważnych momentach i pomimo tego, że przegraliśmy tego pierwszego seta, wygrali trzy następne. Można by było przyczepić się do wielu rzeczy, ale też zareagowali bardzo pozytywnie na grę przeciwnika, bo zmienialiśmy w trakcie kilka rzeczy taktycznych – podsumował w rozmowie z klubowym serwisem szkoleniowiec Cerrad Czarnych Radom. Jego zespół zamyka pierwszą czwórkę tabeli, natomiast porażka Chemika Bydgoszcz sprawiła, że spadł on na 12. miejsce w ligowej klasyfikacji.

*Mecz GKS-u Katowice z Aluronem Virtu Wartą Zawiercie rozegrano awansem 16 stycznia, 3:0 triumfowali w nim podopieczni Piotra Gruszki.

Zobacz również:
Wyniki oraz tabela PlusLigi

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:

Więcej artykułów z dnia :
2019-02-12

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved