Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > PL: Zacięty mecz w Olsztynie na korzyść ZAKSY

PL: Zacięty mecz w Olsztynie na korzyść ZAKSY

fot. Aleksandra Twardowska

W pierwszym półfinałowym meczu Indykpol AZS Olsztyn nie sprostał ZAKSIE Kędzierzyn-Koźle i uległ tej drużynie we własnej hali 2:3. Mecz był niezwykle zacięty i emocjonujący po trzech partiach prowadziła ZAKSA 2:1, gospodarze zdołali wyrównać straty i wygrali seta numer cztery. W tie-breaku górą byli przyjezdni i potrzebują już tylko jednego zwycięstwa, aby zagrać w  finale PlusLigi.

Od mocnego uderzenia to spotkanie rozpoczęli gospodarze, którzy byli bardzo głośno wspierani przez swoich kibiców (5:1). Kędzierzynianie szybko złapali kontakt po świetnym ataku Maurice’a Torresa (4:5). Chwilę później mocna zagrywka Jana Hadravy wymusiła błąd w szeregach gości i gospodarze ponownie uzyskali trzypunktową przewagę (10:7). Olsztynianie dość niespodziewanie dyktowali warunki gry i po kolejnym skutecznym uderzeniu Czecha o czas poprosił Andrea Gardini (13:9). Po przerwie asem serwisowym popisał się Łukasz Wiśniewski i ZAKSA znów zbliżyła się do AZS-u (14:16). Goście po raz pierwszy w tym spotkaniu zrównali się punktami z olsztynianami dzięki Rafałowi Buszkowi, który zdobył punkt w polu zagrywki (18:18). W końcówce żaden z zespołów nie chciał się pomylić. Była to fenomenalna wymiana ciosów z obu stron, a to oznaczało, że nieunikniona była gra na przewagi (24:24). Z niej obronną ręką wyszli faworyci i po kiwce Benjamina Toniuttiego zakończyli tego seta (27:25).



Druga partia od początku była bardzo wyrównana (4:4). Jakub Kochanowski odrzucał rywali od siatki swoimi piorunującymi serwisami, a to pozwalało jego kolegom dobrze ustawiać blok (7:5). Olsztynianie łapali wiatr w żagle, a w Uranii robiło się coraz głośniej. Po jednym z ataków Robberta Andringi odskoczyli oni rywalom aż na pięć punktów (14:9). Jednak tak jak w pierwszej partii, czym bliżej zakończenia, tym przewaga AZS-u była mniejsza (15:13). Gospodarze się tym nie przejmowali i wyglądali, jakby cieszyli się z każdej akcji w tym półfinale. Przez to mecz ten stał na wysokim poziomie, w którym mieliśmy zwroty akcji, wiele świetnych obron i widzowie nie mogli być zawiedzeni poziomem gry po dwóch setach (20:15). Napędzony Indykpol AZS nie roztrwonił tej przewagi i ze spokojem doprowadził do remisu w tym meczu (25:20).

Po dziesięciu minutach przerwy niewiele zmieniło się w poczynaniach obu ekip. Ciągle na boisku widzieliśmy bardzo wyrównane spotkanie (3:3). Wskazywały na to również statystyki, ponieważ AZS i ZAKSA miały identyczny procent w przyjęciu i ataku. Olsztynianie jednak znów poderwali się do walki. Kiwka Pawła Woickiego dała im czteropunktową zaliczkę (9:5). Kędzierzynianie zmniejszali stratę dzięki skutecznym atakom Torresa, ale po chwili tym samym odwdzięczał się jego vis a vis Hadrava (15:12). Chwilę później mylić zaczęli się miejscowi. Po autowym ataku Miłosza Zniszczoła znów mieliśmy remis (17:17). Błąd w przyjęciu na palce Sama Deroo wzbudził nieco kontrowersji, ale sędziowie byli nieugięci i przyznali punkt gospodarzom (21:18). Gdy wydawało się, że zespół z Olsztyna zmierza po zwycięstwo w tej partii, to presji w końcówce nie wytrzymał atakujący Indykpolu, który popełnił dwa błędy, a na koniec został zablokowany i to ZAKSA prowadziła 2:1 (25:23).

Czwarty set po raz kolejny był bardzo wyrównany w początkowej fazie (4:4). We wcześniejszych odsłonach olsztynianie w pewnym momencie odskakiwali rywalom, lecz tym razem ciągle żaden z zespołów nie mógł przełamać rywala (8:8). Atmosfera trochę ostygła, pojawiło się kilka błędów w polu zagrywki, ale zawodnicy prezentowali się przede wszystkim fenomenalnie w ataku (11:11). As serwisowy Tomasa Rousseaux pozwolił po raz pierwszy w tym secie zdobyć choćby dwa „oczka” przewagi którejś z ekip (13:11). Jednak tak jak w trzeciej partii Hadrava zaczął się mylić i tym razem to ZAKSA miała punkt przewagi (19:18). Od tej pory gra toczyła się praktycznie punkt za punkt i po raz drugi w tym meczu obserwowaliśmy grę na przewagi (24:24). Tym razem to AZS przechylił szalę zwycięstwa na swoją stronę, a bohaterem ostatniej akcji został Andringa (27:25).

Bardzo mocne wejście w ostatniego seta zaprezentowali mistrzowie Polski. ZAKSA po bloku Buszka i ataku Torresa prowadziła już trzema punktami (5:2). Olsztynianie poderwali się do walki po pewnym wybiciu o blok przez Daniela Plińskiego. Dorobek gospodarzy powiększył asem serwisowym Hadrava, a po pomyłce Torresa o czas poprosił szkoleniowiec gości (6:7). Chwilę później AZS był przed szansą na objęcie prowadzenia, ale blokiem popisał się Mateusz Bieniek (9:8). Piąty set był prawdziwą wisienką na pięknym siatkarskim torcie, który zafundowali nam dziś gracze obu ekip. Po ataku Rousseaux hala w Olsztynie odleciała (12:11), ale chwilę później było zdecydowanie ciszej. Dwa błędy popełnił Kochanowski i kędzierzynianie mieli piłkę meczową (14:13). Emocje sięgnęły zenitu, gdy Hadrava posłał asa serwisowego i to AZS był o krok od zwycięstwa w tym spotkaniu (15:14). Gospodarze wypuścili jednak wielką szansę z rąk i mecz zakończył się po bloku Toniuttiego na Andrindze (19:17).

MVP: Benjamin Toniutti

Indykpol AZS Olsztyn – ZAKSA Kędzierzyn-Koźle 2:3
(25:27, 25:20, 23:25, 27:25, 17:19)

Składy zespołów:
AZS: Hadrava (28), Zniszczoł (9), Andringa (16), Kochanowski (11), Woicki (3), Rousseaux (16),  Żurek (libero) oraz Kańczok i Pliński (2)
ZAKSA: Toniutti (2), Buszek (9), Wiśniewski (10), Bieniek (16), Torres (22), Deroo (23), Zatorski (libero) oraz Jungiewicz

Stan rywalizacji w play off: 1:0 dla ZAKSY

Zobacz również:
Wyniki fazy play-off w PlusLidze

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2018-04-25

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved