Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > PL: W Radomiu tie-break dla PGE Skry

PL: W Radomiu tie-break dla PGE Skry

fot. Aleksandra Twardowska

Spotkanie inaugurujące 7. kolejkę PlusLigi pomiędzy Cerradem Czarnymi Radom a PGE Skrą Bełchatów na pewno mogło przysporzyć kibicom sporo emocji. Faworytem byli bełchatowianie, ale w pierwszych dwóch setach to gospodarze grali jak natchnieni i zasłużenie prowadzili w meczu 2:0. PGE Skra jednak wykorzystała swoje doświadczenie i doprowadziła do tie-breaka, którego następnie wygrała.

Spotkanie otworzyła długa wymiana, zakończona przez Milada Ebadipoura, jednak gra toczyła się punkt za punkt, a obaj rozgrywający śmiało korzystali ze swoich środkowych (4:4). Potem na dwupunktowe prowadzenie wyszli radomianie dzięki blokowi na Irańczyku (9:7). To właśnie on chwilę później dał swojej drużynie minimalną przewagę, popisując się asem (11:10), ale bełchatowianie nie byli w stanie jej utrzymać, bo w zespole z Radomia świetnie w ataku z VI strefy radził sobie Wojciech Żaliński, a swoje dokładał blokiem cały zespół (14:12). Kiedy prowadzenie miejscowych wzrosło do trzech oczek, o przerwę poprosił Roberto Piazza (15:18), ale jego zespół cały czas nie był w stanie dogonić rywali, natomiast siatkarzom z Mazowsza wychodziły nawet niezbyt dokładne kiwki (21:17). Punktowy serwis dołożył Michał Filip (23:18), a atak po prostej bombardiera radomian zakończył premierową odsłonę (25:21).



Ponownie pierwsze momenty stały pod znakiem wyrównanej gry po obu stronach siatki (4:4), ale kiedy w polu zagrywki pojawił się Tomasz Fornal, kontrataki pozwoliły podopiecznym Roberta Prygla zbudować trzypunktowe prowadzenie (8:5), które chwilę potem powiększyli po zagraniu z drugiej piłki Kamila Droszyńskiego (10:6). Czarnym znów wychodziło praktycznie wszystko, szczęścia brakowało natomiast bełchatowianom, co widać było między innymi w pechowym obiciu piłki o łydkę Ebadipoura (8:13). Droszyński wykorzystywał praktycznie wszystkie strefy ataku, a postrach na prawym skrzydle nieprzerwanie siał Filip, który bezlitośnie obijał blok przyjezdnych (18:11). Kolejną serią punktów gospodarze popisali się przy serwisie Michała Ostrowskiego, z którego zagrywką nie byli w stanie poradzić sobie gracze PGE Skry (12:22). Goście odrobili część strat, dzięki dobrym serwisom Karola Kłosa, ale cały czas losy tej partii wydawały się rozstrzygnięte (17:23). W końcu gospodarze zrobili przejście, a popsuty serwis bełchatowian zakończył tę partię (18:25).

Po kolejnym momencie wyrównanej gry, w którym nikt nie szczędził ręki (4:4), sygnał do walki dał swojej drużynie Bartosz Bednorz, a udany blok dał PGE Skrze dwupunktową przewagę (7:5). „Czapą” błyskawicznie odwdzięczyli się gospodarze, powstrzymując Nikołaja Penczewa, a chwilę potem Mariusza Wlazłego (8:8). Walka znów się wyrównała, a ani jedna, ani druga strona nie była w stanie zaznaczyć swojego stylu. Nie po raz pierwszy w tym meczu atomowym atakiem popisał się Srećko Lisinac, jednak prowadzenie zmieniało się praktycznie co chwilę (17:17) i dopiero dwie potężne zagrywki Wlazłego sprawiły, że trzy oczka więcej na swoim koncie mieli gracze z Bełchatowa (21:18). Nie wypuścili oni swojego prowadzenia (24:20) i po autowym zbiciu Żalińskiego przedłużyli losy tego spotkania.

Siatkarze radomskiej drużyny na początku czwartego seta nie potrafili odnaleźć swojej dyspozycji z dwóch pierwszych odsłon i po błędach oddali rywalom już dwa oczka (1:3). Sygnał swoim kolegom dał Michał Filip, dwukrotnie popisując się mocnymi i skutecznymi atakami (3:3), ale po chwili znów na prowadzeniu znaleźli się podopieczni Roberto Piazzy, głównie dzięki dobrej dyspozycji w bloku (10:7). Bełchatowianie pewnie wykorzystywali swoje kontrataki, a problemy z akcją własną nadal mieli gospodarze (11:16). Nie byli oni w stanie odrobić strat, a skuteczność stracił Filip. Jego miejsce zajął Jakub Ziobrowski, ale to Fornal i jego atak z drugiej linii zmniejszył dystans do trzech punktów (17:20). Nadal jednak bliżej zwycięstwa w tym secie byli goście, oddając przeciwnikom sporo punktów po zepsutych zagrywkach (23:30). W tym elemencie nie radzili sobie również radomianie i właśnie ich błąd w polu zagrywki był ostatnim akcentem tej partii.

Udany atak Filipa otworzył wynik decydującej partii, a chwilę potem tym samym odwdzięczył się najlepiej punktujący po czterech setach siatkarz PGE Skry, Srećko Lisinac. Mariusz Wlazły nie zwalniał ręki w polu zagrywki, ustrzelił najpierw Fornala, potem Żalińskiego (6:3). Przy zmianie stron nadal przewaga leżała po stronie przyjezdnych, którzy blokiem zatrzymali Kamila Kwasowskiego (9:5) i wszystko wskazywało na to, że już nie zatrzyma bełchatowian w tym krótkim secie. Michał Ostrowski zmniejszył co prawda straty do dwóch oczek (9:11), ale skuteczny atak Karola Kłosa dał Skrze piłkę meczową (14:11). Chwilę potem zbiciem po skosie popisał się Bednorz, kończąc tym samym pięciosetowy pojedynek.

MVP: Mariusz Wlazły

Cerrad Czarni Radom – PGE Skra Bełchatów 2:3
(25:21, 25:18, 20:25, 19:22, 12:15)

Składy zespołów:
Cerrad Czarni: Tieriomienko (8), Ostrowski (8), Żaliński (10), Filip (24), Droszyński (6), Fornal (12), Watten (libero) oraz Kwasowski (1), Ziobrowski (1) i Huber
PGE Skra: Lisinac (18), Wlazły (17), Kłos (10), Katić (3), Ebadipour (5), Łomacz (1), Piechocki (libero) oraz Janusz, Bednorz (11), Romać (3), Penczew (7) i Milczarek (libero)

Zobacz również: 
Wyniki i tabela PlusLigi

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2017-10-27

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved