Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > PL: Trzy punkty GKS-u Katowice w Bielsku-Białej

PL: Trzy punkty GKS-u Katowice w Bielsku-Białej

fot. Katarzyna Antczak

GKS Katowice pokonał w Bielsku-Białej BBTS 3:1 i jest obecnie wiceliderem PlusLigi. Katowiczanie mają cztery punkty straty do prowadzącej ZAKSY i dwa przewagi nad trzecim w tabeli AZS-em Olsztyn. Dla podopiecznych trenera Piotra Gruszki była to szósta wygrana w tym sezonie. BBTS z zerowym dorobkiem punktowym zamyka tabelę PlusLigi.

Obie drużyny przystępowały do tego spotkania w zgoła odmiennych nastrojach. Gospodarze nie zdobyli w tym sezonie jeszcze punktu i kolejna porażka znacznie pogorszyłaby nie najlepsze jak dotąd morale drużyny. Z kolei katowiczanie już drugi sezon udowadniają, że w siatkówce ważna jest zespołowość i z dorobkiem pięciu zwycięstw oraz dwóch porażek przed tą kolejką spotkań zajmowali trzecie miejsce w tabeli. Trener Rastislav Chudik od początku spotkania desygnował do gry zawodników dotychczas rezerwowych. Zmiennicy toczyli wyrównaną walkę, a żadna z drużyn nie pozwoliła swojemu rywalowi odskoczyć. Gra toczyła się punkt za punkt. Dopiero błąd przełożenia rąk na drugą stronę siatki przez katowiczan, a w następnej akcji blok Mariusza Gacy dały gospodarzom dwa punkty przewagi (10:8). Bielszczanie nie zdołali jej jednak utrzymać, przegrywając dwie kolejne akcje. Kiedy przy stanie po 13 kontratak zakończył Karol Butryn, a w następnej akcji siatkarze GKS-u ustawili potrójny szczelny blok, wydawało się, że faworyt spotkania przyspieszył i zacznie wypracowywać sobie coraz większą przewagę. Jednak tak się nie stało. Skończone dwa ataki z lewego skrzydła przez Piotra Łukasika, a także przekroczenie linii przez Gonzalo Quirogę zmusiło trenera Piotra Gruszkę do wzięcia czasu (20:18). Tak jak przy poprzedniej przewadze bielszczanie szybko ją stracili. As serwisowy Karola Butryna doprowadził do remisu po 21. W końcówce seta więcej zimnej krwi zachowali przyjezdni i po ataku w aut Mariusza Gacy wygrali pierwszą partię (24:26).



W drugim secie goście szybko wypracowali sobie trzypunktowe prowadzenie szczególnie za sprawą Karola Butryna, który do skończonych ataków dołożył jeszcze asa serwisowego. Kiedy pojedynczy blok Gonzalo Quirogi zatrzymał Jakuba Buckiego, trener miejscowych zaprosił swoich zawodników do siebie (6:10). Gra siatkarzy BBTS-u szczególnie w ataku się załamała i mieli oni problemy z kończeniem swoich akcji. Przejezdni potrafili to wykorzystać i w połowie seta mieli już siedmiopunktowe prowadzenie (8:15). Kiedy wydawało się, że losy seta są rozstrzygnięte, na zagrywce pojawił się Wiaczesław Tarasow. To głównie za sprawą jego trudnego serwisu oraz skutecznego z lewego skrzydła Piotra Łukasika gospodarze doprowadzili do remisu (24:24). Ostatecznie po wykorzystaniu kontrataku na lewym skrzydle zwycięscy w tej partii podobnie jak w pierwszej okazali się siatkarze GKS-u (28:30).

10-minutowa przerwa przydała się obu drużynom. Piotr Gruszka pomimo wygrania dwóch partii przez jego podopiecznych z pewnością nie był zadowolony z przestoju, jaki przytrafił się jego zawodnikom. Bielszczanie z kolei mimo zaciętych końcówek nie potrafili zwyciężyć w żadnej z nich i nadal pozostawali bez punktu w tym sezonie. Odrobienie tak dużej przewagi przez miejscowych w poprzednim secie zaprocentowało już na początku kolejnego. Blok na Karolu Butrynie oraz ataki Wiaczesława Tarasowa pozwoliły siatkarzom BBTS-u wyjść na trzypunktowe prowadzenie. Kiedy Bartosz Cedzyński zablokował Serhiya Kapelusa, a Oleg Krikun dołożył punktową zagrywkę, na tablicy wyników widniał wynik 15:10. W głowach nie tylko zawodników, ale i kibiców tkwiły wydarzenia sprzed kilkunastu minut. Miejscowi grali jednak jak natchnieni i do skutecznego ataku dołożyli jeszcze grę blokiem (18:11). Katowiczanie powoli zbliżali się do swoich przeciwników, jednak miejscowi nie dali się dogonić i po wykorzystaniu drugiej piłki setowej przez Wiaczesława Tarasowa wygrali seta do 22.

Dobrą zmianę dał rozgrywający miejscowych Harrison Peacock, który uporządkował grę swoich kolegów. Kiedy wydawało się, że opromienieni zwycięstwem w poprzednim secie bielszczanie od razu na początku czwartego będą starali się odskoczyć od swoich przeciwników, stało się całkowicie odwrotnie. Szczelny podwójny blok na Olegu Krikunie spowodował, że czteropunktową przewagę wypracowali sobie przyjezdni. W odrobieniu strat gospodarzom ponownie pomogła skuteczna zagrywka oraz rozgrywający bardzo dobre zawody Piotr Łukasik. Kiedy podopiecznym Piotra Gruszki udało się go w końcu zablokować, trzy akcje później odpowiedział tym samym (14:14). Kolejne kilka punktów to festiwal udanych zagrywek obu drużyn. Siatkarzom BBTS-u udało się nawet wyjść na jednopunktowe prowadzenie, ale błąd w przyjęciu Bartosza Cedzyńskiego zapoczątkował serię straconych punktów przez jego drużynę (18:21). Niedokładne przyjęcie zagrywki przez Serhiya Kapelusa dało miejscowym nadzieję na odrobienie strat. Tak się jednak nie stało i po błędzie własnym przyjezdni wywieźli z Bielska-Białej trzy punkty (23:25).

MVP: Gonzalo Quiroga

BBTS Bielsko-Biała – GKS Katowice 1:3
(24:26, 28:30, 25:22, 23:25)

Składy zespołów:
BBTS: Macionczyk (1), Tarasow (17), Bucki (4), Łukasik (17), Gaca (4), Cedzyński (11), Czauderna (libero) oraz Siek (2), Janeczek, Marek (libero), Piotrowski, Peacock (2) i Krikun (19)
GKS: Komenda (3), Butryn (17), Kapelus (13), Pietraszko (4), Kohut (10), Quiroga (15), Mariański (libero) oraz Krulicki (5), Witczak (2), Kalembka, Fijałek, Stelmach (1) i Sobański (2)

Zobacz również:
Wyniki i tabela PlusLigi

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2017-11-04

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved