Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > PL: Triumf Effectora w Częstochowie

PL: Triumf Effectora w Częstochowie

fot. plusliga.pl

Tylko jedną partię zdołali urwać siatkarze AZS-u Częstochowa ekipie Effectora Kielce. Po dwóch pierwszych setach meczu w Częstochowie goście prowadzili 2:0. Przegrali jednak kolejną odsłonę, ale w następnej postawili kropkę nad i. Triumfowali po zaciętej walce na przewagi i w efekcie zapisali na swoim koncie komplet punktów.

Od prowadzenia 3:1 to spotkanie rozpoczęli kielczanie, ale bardzo szybko do głosu doszli gospodarze – po asie serwisowym Aleksandra Grebeniuka mieli nawet jeden punkt przewagi (6:5). Effector odpowiedział tym samym za sprawą Jakuba Wachnika, który mocną zagrywką dał podopiecznym Sinana Tanika znowu dwupunktowe prowadzenie (9:7). Wtedy pierwszy raz w meczu o czas poprosił Michał Bąkiewicz. To jednak nie wybiło z rytmu przyjezdnych, którzy zdobyli dwa kolejne oczka. W zespole częstochowskim szwankowało przyjęcie, ale za to dobrze funkcjonował blok. W połowie seta nadal jednak Effector miał cztery punkty zaliczki (15:11). Gdy wydawało się, że ekipa z województwa świętokrzyskiego będzie do końca kontrolować przebieg wydarzeń, wówczas do odrabiania straty wzięli się akademicy spod Jasnej Góry, którzy doszli swoich rywali na dystans jednego oczka (17:18), a Sinan Tanik musiał poprosić o czas. W ważnym momencie przypomniał o sobie Wachnik, który znowu uprzykrzył życie częstochowianom na zagrywce. Goście wytrzymali napór AZS-u i po zablokowaniu na lewym skrzydle Grebeniuka objęli prowadzenie w meczu (25:20).



Podobnie jak w pierwszym secie na początku drugiego Effector przeważał. Maciej Pawliński popisał się bardzo dobrą zagrywką i kielczanie prowadzili już 5:2. Częstochowianie co prawda zbliżyli się do rywali na jeden punkt, ale zablokowany został Grebeniuk i przy stanie 11:8 dla Effectora przerwę wziął Michał Bąkiewicz. AZS miał słabą skuteczność w ataku, co skrzętnie wykorzystywali przyjezdni, wykorzystując kontrataki (14:8). Ich przewaga była już naprawdę spora i opiekun akademików drugi raz w odstępie kilku chwil poprosił o czas. Ponadto w międzyczasie na parkiecie pojawił się rozgrywający Konrad Buczek. Obraz gry nie uległ jednak zmianie. Cały czas Effector trzymał rękę na pulsie, a udane pojedyncze akcje biało-zielonych nie wystarczyły na zniwelowanie dużych strat (15:22). Druga odsłona skończyła się identycznie jak pierwsza i przyjezdni prowadzili już 2:0 (25:20).

Dziesięciominutowa przerwa wcale nie podziałała dekoncentrująco na kielczan, którzy objęli prowadzenie aż 5:1. AZS musiał szybko się przebudzić, jeżeli chciał jeszcze kontynuować to spotkanie. Kubeł zimnej wody wylany na głowę akademików sprawił, że chwilę później wynik brzmiał już 10:9 dla gospodarzy. Od tamtej pory trwała walka punkt za punkt. Nagle gra przyjezdnych stanęła w miejscu. W obozie częstochowian bardzo dobrze działał blok i głównie dzięki temu elementowi wypracowali sobie pięć oczek przewagi (17:12). Gdy gospodarze dorzucili jeszcze dobrą zagrywkę, wówczas byli już o krok od wygrania seta (21:14). Kropkę nad i postawił Rafał Szymura, który nomen omen zanotował punktowy serwis (25:17).

To zwycięstwo podziałało na częstochowian motywująco. AZS objął trzypunktowe prowadzenie (8:5) i dążył do tego, aby doprowadzić do tie-breaka. Minimalna przewaga na korzyść miejscowych utrzymywała się bardzo długo, mimo że w międzyczasie Aleksander Grebeniuk oraz Bartosz Buniak posyłali piłki w aut (15:13). Skończona kontra przez Macieja Pawlińskiego dała wreszcie upragniony remis kielczanom (16:16). To oznaczało, że decydująca druga część tego seta zaczynała się praktycznie od zera. Na lewym skrzydle zablokowany został Rafał Szymura i Effector objął prowadzenie, które powiększył Leo Andrić efektowną czapą (20:18). To właśnie blok odgrywał kluczową rolę w samej końcówce, bowiem AZS dzięki niemu doprowadził do remisu, a w następnej akcji odzyskał liderowanie w tej odsłonie (21:20). Seria akademików w tym elemencie trwała, gdyż Mikołaj Moroz popisał się pojedynczym blokiem (22:20). W bardzo ważnym momencie w antenkę uderzył Grebeniuk i emocje sięgnęły zenitu (23:23). O wszystkim musiała zadecydować gra na przewagi. Gdy w aut zaatakował Rafał Szymura, kielczanie mieli pierwszą piłkę meczową (26:25). Wykorzystał ją już w następnej akcji Maciej Pawliński i tym samym goście odnieśli arcyważne zwycięstwo w tym spotkaniu (27:25).

MVP: Marcin Komenda

AZS Częstochowa – Effector Kielce 1:3
(20:25, 20:25, 25:17, 25:27)

Składy zespołów: 
AZS: T. Kowalski (4), Polański (6), Moroz (11), Buniak (7), Szymura (11),  Grebeniuk (16), A. Kowalski (libero) oraz Janus (1), Szlubowski (3), i Buczek (1)
Effector: Komenda (1), Wohlfahrtstätter (9), Wachnik (21), Nalobin (10, Pawliński (7), Andrić (13),Biniek (libero) oraz Bućko (4), Antosik, Superlak (2), Maćkowiak (1) i Formela (3)

Zobacz również:
Wyniki i tabela PlusLigi

Loading ... Loading ...

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2017-02-22

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved