Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > PL: Resovia z lepszą grą, ale na dole tabeli, ZAKSA nie zwalnia tempa

PL: Resovia z lepszą grą, ale na dole tabeli, ZAKSA nie zwalnia tempa

fot. Katarzyna Antczak

Rozegrano już szóstą kolejkę PlusLigi, a na czele tabeli niezmiennie znajduje się ZAKSA Kędzierzyn-Koźle, która przed własną publicznością pokonała Jastrzębski Węgiel. Kolejny komplet punktów wywalczyli również Cerrad Czarni Radom i to oni z dorobkiem 15 oczek plasują się na drugiej pozycji. Na swoje pierwsze zwycięstwo w sezonie czeka natomiast Asseco Resovia, która tym razem musiała uznać wyższość PGE Skry Bełchatów.

Cerrad Czarni Radom nie zwalniają tempa i mają na swoim koncie już piąty triumf z rzędu. Tym razem ekipa prowadzona przez Roberta Prygla pokonała na wyjeździe Chemika Bydgoszcz, choć nie było to łatwe zwycięstwo. Przyjezdni przegrali wyraźnie drugą odsłonę, a w trzeciej wygrali 25:23. Gorszy dzień miał Maksym Żygałow, ale ciężar zdobywania punktów wzięli na siebie Wojciech Żaliński oraz Tomasz Fornal, zdobywając odpowiednio 12 i 14 oczek. 11 od siebie dołożył również Alen Pajenk, a nagrodą MVP został wyróżniony rozgrywający – Dejan Vincić. Dla bydgoszczan była to natomiast czwarta porażka w sezonie.  – Wiedziałem, że to będzie bardzo ciężki mecz. Jest to dla nas cenne zwycięstwo. Byliśmy przekonani, że wygrana będzie nas bardzo dużo kosztować albo nawet możemy przegrać. To się potwierdziło. Na szczęście niuanse zdecydowały o naszym triumfie w trzecim secie i później już mentalnie byliśmy lepsi w czwartej partii, co przełożyliśmy na lepszą siatkówkę – podsumował trener radomian, Robert Prygiel.



Ciekawe spotkanie oglądali kibice w Zawierciu, gdzie miejscowa Aluron Virtu Warta podejmował GKS Katowice. Lepiej w tym meczu poradzili sobie gospodarze, choć i przyjezdni się nie poddawali, triumfując w premierowej partii 27:25. W drugiej i czwartej części spotkania więcej zimnej krwi w końcówkach zachowali jednak miejscowi, a ich liderem był Grzegorz Bociek zdobywca 21 oczek. Po drugiej stronie siatki 18 miał Karol Butryn, ale ani to, ani lepsza skuteczność w ataku czy większa liczba bloków nie pomogła GKS-owi w wywiezieniu punktu z Zawiercia. – Myślę, że zawiercianie nas szczególnie nie zaskoczyli, gdyż spodziewaliśmy się tego, jak będą grać i to po naszej stronie leżały pewne zagrania, które powinniśmy wykonywać lepiej. Tak na gorąco to moim zdaniem zbyt asekuracyjnie graliśmy w zagrywce – tłumaczył rozgrywający katowickiej ekipy, Marcin Komenda.

Z drugiego zwycięstwa w tym sezonie mogą cieszyć się siatkarze Cuprum Lubin, którzy na trudnym terenie w Sosnowcu zgarnęli komplet punktów w starciu z MKS-em Będzin. Gospodarze mieli gorszą skuteczność, a nawet 23 oczka Lincolna Wiliamsa na niewiele się zdały. Swój zespół do zwycięstwa poprowadził Masahiro Yanagida do spółki z Jakubem Wachnikiem. Obaj siatkarze w sumie atakowali aż 52 razy. –  My z czasem gramy coraz lepszą siatkówkę, wypracowujemy dobrą współpracę pomiędzy blokiem a obroną, zagrywkę i grę z rozgrywającymi – powiedział szkoleniowiec Cuprum Lubin Marcelo Fronckowiak.

Na pierwsze zwycięstwo nadal czekają gracze Asseco Resovii, którzy tym razem musieli uznać wyższość PGE Skry Bełchatów. Obie drużyny były w dołku i choć w meczu nie brakowało błędów po obu stronach siatki, to widać jednak, że zarówno jedna, jak i druga strona prezentowały lepszą dyspozycję niż ostatnio. Ciężar gry w szeregach mistrzów Polski wziął na siebie kapitan Mariusz Wlazły, zdobywając 27 oczek, a różnica pomiędzy zespołami była widoczna przede wszystkim w bloku, bowiem Skra aż 17 razy powstrzymywała ataki gości. – Było nam ciężko po pierwszym i trzecim secie, które przegraliśmy na przewagi. Zwłaszcza że walczyliśmy i polegliśmy, a biorąc pod uwagę naszą sytuację, to boli podwójnie. Pomimo tego walczyliśmy do końca, choć w końcówce byliśmy już zmęczeni, to się nie poddawaliśmy – ocenił przyjmujący rzeszowian, Thibault Rossard. Tym samym Asseco Resovia nadal zamyka ligową klasyfikację.

Kibice ostrzyli sobie zęby na ciekawy pojedynek pretendentów do medali. ZAKSA Kędzierzyn-Koźle podejmowała Jastrzębski Węgiel i jedyna niepokonana drużyna PlusLigi nie dała gościom ze Śląska zbyt wielu szans, dominując prawie we wszystkich elementach. Sam Deroo i Mateusz Bieniek nie zawodzili w ofensywie, w defensywie szalał natomiast Paweł Zatorski. – Cieszymy się, że gramy stabilnie. Myślę, że nie chcemy się za bardzo podniecać seriami, bo w tamtym roku też mieliśmy piękną serię, która skończyła się przed samym Pucharem Polski i klapą w nim. Na koniec sezonu też nie było tak, jak o tym marzyliśmy, dlatego cieszę się, że gramy stabilnie, że gra się bardzo przyjemnie i wyniki na razie są dobre, a o seriach nie myślimy – tonował nastroje libero wicemistrzów Polski w rozmowie z klubowym serwisem.

Kolejny komplet punktów do ligowej tabeli dopisali gracze Stoczni Szczecin, którzy przed własną publicznością 3:1 pokonali ONICO Warszawa. Wyższość stołecznej ekipy musieli uznać jedynie w drugim secie, w pozostałych dość pewnie kontrolowali boiskowe wydarzenia. Bartosz Kurek ponownie już był najlepiej punktującym graczem swojej drużyny, ale z bardzo dobrej strony pokazał się także Matej Kazijski oraz Simon van de Voorde, który mógł pochwalić się 5 blokami.

Jeszcze w październiku rozegrano spotkanie Trefla Gdańsk z Indykpolem AZS Olsztyn. Choć to siatkarze z Warmii i Mazur prowadzili w tym spotkaniu 2:0, to nie byli w stanie postawić kropki nad i. Podopieczni Andrei Anastasiego doprowadzili do tie-breaka, w którym zdominowali rywali. Mecz ten był prawdziwym pojedynkiem bombardierów. Maciej Muzaj wywalczył 29 punktów, a po drugiej stronie siatki Jan Hadrava 30, z czego aż 9 zdobył bezpośrednio zza linii 9. metra.

Zobacz również:
Wyniki oraz tabela PlusLigi 

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2018 Strefa Siatkówki All rights reserved