Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > PL: Dwa punkty Skry, niewykorzystane szanse AZS-u Olsztyn

PL: Dwa punkty Skry, niewykorzystane szanse AZS-u Olsztyn

fot. Sylwia Lis

Niezwykle zacięty i emocjonujący mecz rozegrały ekipy Skry Bełchatów oraz AZS-u Olsztyn. Po dwóch partiach prowadzili olsztynianie 2:0 i nie zdołali wykorzystać swoich szans na wygranie całego spotkania. Ostatecznie dwa punkty na swoje konto zapisali zawodnicy z Bełchatowa, którzy znaleźli się na trzecim miejscu w tabeli i tracą do Onico Warszawa jeden punkt. Olsztynianie pomimo porażki wciąż pozostają w grze o pierwszą szóstkę.

Pierwsze punkty gospodarze zdobywali po atakach przez środek Srećko Lisinaca i Karola Kłosa (3:3). Siatkarze z Bełchatowa nie ustrzegli się jednak prostych błędów, co napędziło gości. Po asie Daniela Plińskiego reagować musiał trener Piazza (8:4). Po czasie serię olsztynian przerwał atakiem po skosie Milad Ebadipour. Bełchatowianie stopniowo odrabiali straty i po asie irańskiego przyjmującego dystans wynosił już tylko jeden punkt (10:11). Po chwilowej wymianie punkt za punkt w grę Skry ponownie wkradły się błędy. Sprytne zagranie Rousseaux po bloku wyprowadziło AZS na czteropunktową przewagę, a drugi czas wykorzystał trener Piazza (16:12). Kolejną serię olsztynian atakiem przez środek zakończył Karol Kłos (13:17). Chociaż niezmiennie bardzo dobrze punktowali bełchatowscy środkowi, nie wystarczyło to na odwrócenie losów seta. Po efektownym bloku olsztynianie mieli serię piłek setowych (24:16). Bełchatowianie obronili dwie z nich, a inauguracyjną odsłonę zakończył celnym atakiem Robbert Andringa (25:18).



Druga odsłona początkowo była wyrównana, nie brakowało ciekawych i zaciętych wymian. Skutecznie trudne piłki kończył Jan Hadrava, co wyprowadziło AZS na prowadzenie (12:9). Bełchatowianie nie odpuszczali, raz za razem punktowali środkowi Skry, jednak dopiero po ataku Ebadipoura na tablicy wyników pojawił się remis (14:14). Po czasie dla trenera Santillego akademicy ponownie zaczęli budować przewagę. Goście nie ustrzegli się jednak prostych błędów. Dodatkowo olsztynianie wciąż nie byli w stanie zatrzymać środkowych Skry, przez co w decydującą fazę seta drużyny weszły w kontakcie punktowym (20:21). Dwa mocne ataki Hadravy dały serię piłek setowych przyjezdnym (24:21). To nie był jednak koniec emocji, bowiem po błędach olsztynian szybko dystans stopniał do jednego punktu. Goście nie dali sobie wyrwać zwycięstwa, które nastąpiło po ataku po bloku w antenkę Hadravy.

Po dziesięciominutowej przerwie rozgorzała wyrównana gra. Dopiero przy zagrywkach Marcina Janusza goście zaczęli mylić się w ataku, przez co wynik odwrócił się na korzyść Skry (5:6, 9:6). Coraz pewniej zaczął funkcjonować bełchatowski blok (12:9). W szeregach gospodarzy wciąż bardzo dobrze funkcjonowała gra przez środek. Po obu stronach siatki nie brakowało błędów w polu zagrywki. Po efektownym ataku przez środek Lisinaca o czas poprosił trener Santilli (16:12). Z akcji na akcję na siatce coraz pewniej grali olsztynianie, różnica punktowa zaczęła się zmniejszać. W drugiej części seta doszło do nieporozumienia, Lisinac i Wlazły wyskoczyli do piłki przechodzącej. Po zderzeniu kapitan Skry przez chwilę się nie podnosił, jednak nie wymagał pomocy fizjoterapeutów. Gdy wydawało się, że goście doprowadzą do wyrównania, bełchatowianie ponownie przyspieszyli i po asie Wlazłego odskoczyli na cztery oczka (21:17). Do końca nie brakowało zaciętej walki, a całego seta zakończył atak Mariusza Wlazłego.

Pierwsze akcje czwartej odsłony należały do Lisinaca i Wlazłego (2:0), szybko skutecznym atakiem i asem odpowiedział jednak Hadrava (2:2). Drużyny dobre akcje przeplatały z błędami. Ponownie przy zagrywkach Janusza gospodarze punktowali serią, dlatego o czas poprosił trener Santilli (6:7, 9:7). Nie do zatrzymania był Lisinac. Mimo bardzo dobrej gry w obronie olsztynianie mieli problem z zakończeniem kontrataku. Dystans z akcji na akcję rósł. Bełchatowianie górowali na siatce, swobodnie punktowali nie tylko środkowi, ale również skrzydłowi Skry (18:11). Przy znaczącym dystansie szkoleniowiec AZS-u zaczął sięgać po coraz głębsze zmiany. W końcówce z wyjściowego składu zostali tylko Żurek i Kochanowski. Głębokie roszady nie pomogły olsztynianom. Gospodarze byli nie do zatrzymania, swobodnie kończyli kolejne akcje. Dwa efektowne ataki Srećko Lisinaca przypieczętowały zwycięstwo Skry (25:14).

As Penczewa rozpoczął tie-breaka. Skutecznie atakował Ebadipour (4:2). Olsztynianie zdobywali punkty głównie dzięki Danielowi Plińskiemu. Brak przyjęcia zagrywki Karola Kłosa skłonił trenera Santillego do wzięcia czasu (4:7). Gdy za drugim razem w ataku Rousseaux posłał piłkę w aut, nastąpiła zmiana stron. Po niej olsztynianie stopniowo odzyskiwali rezon. Po skutecznym bloku na Wlazłym grę przerwał trener Piazza (10:8). Co jednak nie wybiło z rytmu Kochanowskiego (10:9). W decydującym momencie obie drużyny myliły się w polu zagrywki (12:11). Po efektownym, pojedynczym bloku na Wlazłym na tablicy wyników pojawił się remis (13:13). Zwycięzcę wyłoniła dopiero gra na przewagi, którą zakończył asem Srećko Lisinac (18:16).

MVP: Srećko Lisinac

PGE Skra Bełchatów – Indykpol AZS Olsztyn 3:2
(18:25, 23:25, 25:22, 25:14, 18:16)

Składy zespołów:
Skra: Wlazły (21), Janusz (2), Kłos (17), Bednorz (1), Ebadipour (17), Lisinac (24), Piechocki (libero) oraz Czarnowski, Nedljković i Penczew (7)
AZS: Pliński (11), Hadrava (20), Andringa (5), Kochanowski (11), Woicki (2), Rousseaux (12), Żurek (libero) oraz Scheerchoorn (1), Kańczok, Zniszczoł, Makowski i Buchowski (3)

Zobacz również:
Wyniki i tabela PlusLigi

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2018-02-09

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved