Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > PL: Po przerwie bez większych niespodzianek

PL: Po przerwie bez większych niespodzianek

fot. Katarzyna Antczak

Dwa tie-breaki mogli oglądać kibice w 15. kolejce spotkań PlusLigi, Cerrad Czarni Radom pokonali Indykpol AZS Olsztyn, a Cuprum Lubin odwróciło losy pojedynku z Chemikiem Bydgoszcz. W pozostałych meczach faworyci nie zawiedli, a komplet punktów wywalczyli między innymi gracze z Bełchatowa, Katowic, Warszawy i Jastrzębia-Zdroju.

15. kolejkę rozpoczął pojedynek MKS-u Będzin z PGE Skrą Bełchatów. Chociaż mistrzowie Polski przystąpili do tego spotkania w mocno osłabionym składzie, to brak Mariusza Wlazłego czy Artura Szalpuka nie przeszkodził im w wywalczeniu kompletu punktów w Sosnowcu, nie tracąc przy tym ani jednego seta. Pewne zwycięstwo bełchatowianie zawdzięczają między innymi swoim środkowym. Zarówno Karol Kłos, jak i Jakub Kochanowski rozegrali bardzo dobre zawody, będąc jednocześnie najlepiej punktującymi graczami PGE Skry. – Po wielu porażkach w naszym zespole nie mieliśmy dobrej sytuacji. Moim zdaniem to coś takiego jest normalne, czasem może się zdarzyć w tak dużych klubach. Wróciliśmy po tej porażce z ZAKSĄ w bardzo dobrym stylu. W tych dwóch meczach z Chemikiem Bydgoszcz oraz MKS-em Będzin zagraliśmy jak drużyna. To był klucz do zwycięstwa – powiedział Milad Ebadipour. Jego zespół nadal plasuje się na 6. miejscu w tabeli, a MKS nadal zamyka zestawienie.



Komplet punktów na własnym terenie wywalczyli gracze GKS-u Katowice, którzy 3:1 pokonali Trefla Gdańsk. Gdańszczanie triumfowali po grze na przewagi w drugiej partii, ale w pozostałych lepiej prezentowali się podopieczni Piotra Gruszki, którzy skuteczniej atakowali. Liderem GKS-u był Tomas Rousseaux, który zapisał na swoim koncie 22 oczka. – Dla nas kluczowe było to, żeby zachować zimną krew, trzymać się taktyki i wykonywać nasze założenia w bloku, defensywie. Zrobiliśmy to dobrze. Po przegranym drugim secie zdołaliśmy odwrócić sytuację i wygrać całe spotkanie – przyznał Belg. Tym samym katowiczanie wskoczyli już na 7. lokatę w ligowej klasyfikacji i do pierwszej szóstki tracą  tylko 3 oczka.

Niewiele emocji przyniosło spotkanie pomiędzy ONICO Warszawa i Asseco Resovią Rzeszów. Wiceliderzy tabeli pewnie kontrolowali wydarzenia na parkiecie, tylko w drugim secie pozwalając ekipie z Podkarpacia na przekroczenie granicy 20 punktów. O sile ofensywy stołecznego zespołu stanowili Bartosz Kurek oraz Piotr Łukasik, natomiast MVP wybrany został Nikołaj Penczew. Zespół Stephane’a Antigi przeważał na siatce, między innymi 8 razy blokując rywali. – Gospodarze praktycznie w każdym ustawieniu trafiali zagrywką z ogromną siłą i mieliśmy problemy, żeby wyprowadzić swoje akcje. Kiedy już mieliśmy piłkę w górze, to w nasze poczynania wkradały się niedokładności – podsumował porażkę rozgrywający rzeszowskiego teamu, Łukasz Kozub.

Do podziału punktów doszło w pojedynku Cerrad Czarnych Radom z Indykpolem AZS-em Olsztyn, a ze zwycięstwa ostatecznie cieszyli się gracze radomskiej ekipy. Na przestrzeni całego meczu to oni lepiej zagrali w ofensywie, a także w bloku, choć poziom przyjęcia pozostawiał wiele do życzenia. Liderem Czarnych był Michał Filip, który od drugiego seta wziął na siebie ciężar gry, do dobrych ataków dokładając mocne serwisy. – Wydawało nam się, że wygraliśmy to spotkanie jeszcze przed pierwszym gwizdkiem, ale na szczęście udało nam się odbudować i wygrać. Co prawda straciliśmy jeden punkt, ale cieszymy się z tego, co mamy – skomentował MVP pojedynku z AZS-em Olsztyn. Jego zespół z 26 punktami znajduje się na 4. miejscu w tabeli, natomiast ekipa z Warmii i Mazur zamyka pierwszą 10.

Cuprum Lubin przegrywało już z Chemikiem Bydgoszcz 0:2, ale pomimo to było w stanie odwrócić losy pojedynku. Gospodarze mieli szansę na komplet punktów, jednak jej nie wykorzystali. –  Powodem porażki jest fakt, iż w pewnym momencie poczuliśmy, że jesteśmy tacy mocni, jak Skra dziesięć lat temu. Po dwóch wygranych setach zaczęliśmy być zbyt pewni siebie i zostaliśmy skarceni – mówił szczerze szkoleniowiec bydgoszczan, Jakub Bednaruk. W szeregach lubinian z bardzo dobrej strony pokazał się nowy nabytek drużyny, Luke Smith. Był on najlepiej punktującym graczem swojego zespołu, kończąc mecz z dorobkiem 21 punktów i imponującą skutecznością ataku na poziomie 65%. Cuprum Lubin nadal plasuje się na 12. miejscu w tabeli, natomiast Chemik Bydgoszcz jest 8.

Komplet punktów przed własną publicznością wywalczyli gracze Jastrzębskiego Węgla, którzy 3:1 pokonali Aluron Virtu Wartę Zawiercie. W dwóch pierwszych setach to ekipa Roberto Santillego dominowała na parkiecie, a jej czytanie gry imponowało zwłaszcza w drugim secie, w którym postawiła ona aż 8 punktowych bloków. Goście z Zawiercia w trzeciej partii zdołali przedłużyć losy meczu, ale kropkę nad i jastrzębianie postawili w czwartej części meczu. –  W trzeciej partii myślę, że przez zmiany w zespole z Zawiercia było trochę zamieszania, a i rywale zagrali dobrze i dlatego wynik był na styku, choć i my mieliśmy piłki po swojej stronie, ale dwa albo trzy razy wyrzuciliśmy je w aut. Dobrze jednak odpowiedzieliśmy na to w czwartym secie, wróciliśmy do naszej dobrej gry z dwóch pierwszych części meczu i zapisaliśmy na swoim koncie ważne trzy punkty. Cieszymy się bardzo, bo to dla nas był ostatni ligowy mecz w styczniu – podsumował zwycięstwo atakujący Jastrzębskiego Węgla, Dawid Konarski. Jastrzębianie utrzymali ostatnie miejsce na podium ligowej tabeli, a zawiercianie nadal plasują się w pierwszej szóstce, choć teraz mają tylko 3 oczka przewagi nad GKS-em Katowice.

Zobacz również:
Wyniki oraz tabela PlusLigi

źródło: inf. własna

nadesłał:

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved