Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > PL: Przerwana seria ZAKSY, przełamanie PGE Skry Bełchatów

PL: Przerwana seria ZAKSY, przełamanie PGE Skry Bełchatów

fot. Klaudia Piwowarczyk

W 20. kolejce PlusLigi nie brakowało ciekawych wyników, a do najciekawszych należy zaliczyć przede wszystkim zwycięstwo 3:0 Asseco Resovii z ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle. Bez starty seta swoje spotkanie z Cerrad Czarnymi Radom wygrali gracze GKS-u Katowice, ze zwycięstwa wreszcie mogli się cieszyć bełchatowianie, którzy zgarnęli komplet punktów w meczu z Cuprum Lubin.

Z roli faworyta wywiązali się siatkarze ONICO Warszawa, którzy na własnym terenie ograli outsidera PlusLigi – MKS Będzin. Gościom nie można było jednak odmówić walki, ale za każdym razem lepiej spisywali się podopieczni Stephane’a Antigi. Z dobrej strony pokazał się Bartosz Kwolek, który zdobył 15 punktów, a MVP meczu wybrany został środkowy – Andrzej Wrona. Wywalczył on 11 oczek, z których aż 5 zdobył blokiem. – Było to bardzo ważne spotkanie i muszę przyznać, że ciężko się gra takie mecze. Siatkarze z Będzina grają już w tym momencie o nic i chcą jedynie, by siatkówka sprawiała im radość. My z kolei musimy uważać, żeby nie udzieliła nam się atmosfera dekoncentracji i luzu, choć momentami było widać, że wkradała się ona w nasze szeregi. Na szczęście w końcówkach graliśmy uważnie i wygraliśmy za trzy punkty – powiedział w rozmowie z Polsatem Sport Wrona.



Małą niespodziankę sprawili gracze Chemika Bydgoszcz, na własnym terenie 3:1 pokonując Indykpol AZS Olsztyn. Goście lepsi okazali się jedynie w drugiej partii, w pozostałych triumfowali podopieczni Jakuba Bednaruka. Z roli lidera wywiązał się Bartosz Filipiak, który skończył 18 z 35 ataków, a do tego dopisał na swoje konto 2 asy serwisowe i blok. –  Nie zaprezentowaliśmy swojego poziomu oraz weszliśmy w mecz bardzo źle mentalnie, tak jakby pojedynek zaskoczył nas tym, że się odbywał. Przez to oddaliśmy pole przeciwnikowi, a ten nakręcał się z każdą kolejną piłką – podsumował pojedynek trener olsztynian, Michał Mieszko Gogol. Chemik po tej wygranej ma na swoim koncie 19 punktów, co daje mu 11. miejsce w tabeli, natomiast olsztynianie z 22 oczkami są na 9. pozycji.

Największą niespodziankę sprawili siatkarze Asseco Resovii Rzeszów, przerywając imponującą serię zwycięstw ZAKSY Kędzierzyn-Koźle. Siatkarze z Podkarpacia wygrali na Opolszczyźnie bez straty seta, popełniając mniej błędów niż gospodarze. Dobre zawody rozegrał rozgrywający, Kawika Shoji, wybrany MVP pojedynku, a najlepiej punktującym siatkarzem był Jakub Jarosz. –  Jakieś małe przełamanie już było trochę wcześniej. Bardziej mieliśmy jakąś nadzieję w kwestii wiary w przerwanie passy kędzierzynian, tak jak w tamtym roku. Bardzo się cieszymy, że się nam udało, bo to niewątpliwie jest znakomity przeciwnik, a my krok po kroku próbujemy odbudować naszą dobrą grę – przyznał atakujący. Porażka nie zmieniła pozycji lidera ZAKSY, natomiast komplet punktów wywalczonych w Kędzierzynie-Koźlu sprawił, że rzeszowianie nadal liczą się w walce o pierwszą szóstkę.

O niespodziance mogą mówić również siatkarze GKS-u Katowice, którzy bez starty pokonali przed własną publicznością Cerrad Czarnych Radom. Już na początku spotkania urazu nabawił się pierwszy rozgrywający radomian, Dejan Vincić, co wyraźnie wpłynęło na grę Czarnych. Katowiczanie swoją konsekwentną grą zdobyli komplet punktów, choć w trzecim secie mieli małe problemy, ale pomimo tego udało im się zakończyć mecz w trzech odsłonach. Podopieczni Piotra Gruszki zdecydowanie lepiej prezentowali się na skrzydłach, a prym wiedli Bartosz Krzysiek oraz Tomas Rousseuax. – Cieszy to, że chociaż wydawało się, że ten mecz może się przedłużyć, to zagraliśmy bardzo wyrachowanie w końcówce na przewagi i może to też będzie cenna lekcja. Gdyby to poszło tak gładko jak w pierwszych dwóch setach, to może zaczęlibyśmy myśleć, że jesteśmy nie wiadomo kim – mówił po spotkaniu rozgrywający katowiczan, Marcin Komenda. Jego zespół nadal znajduje się tuż poza czołową szóstką, natomiast gracze z Radomia utrzymali 4. pozycję w klasyfikacji.

Komplet punktów z Gdańska wywieźli gracze Jastrzębskiego Węgla, którzy ze słabszej strony pokazali się w drugim secie. Goście wygrali również wyrównaną końcówkę czwartej odsłony. Liderem jastrzębian był Dawid Konarski, zdobywając 25 oczek, gdańszczanom nie pomogło aż 17 bloków, a porażka sprawiła, że spadli oni na 10. miejsce w tabeli. Podopieczni Roberto Santillego nadal toczą natomiast korespondencyjny pojedynek z ONICO Warszawa o pozycję wicelidera klasyfikacji, na razie mają jeden punkt mniej od stołecznego zespołu.

Serię porażek przerwali gracze PGE Skry Bełchatów, pokonując na własnym terenie Cuprum Lubin. Goście z Dolnego Śląska mieli swoje szanse, ale spora liczba błędów własnych pozwoliła przejąć inicjatywę ekipie Roberto Piazzy. Świetne zawody rozegrał Renee Teppan, kończąc mecz z dorobkiem 21 oczek, a swoje dołożył również Jakub Kochanowski, wybrany MVP spotkania. Do gry po kontuzji wrócił także Milad Ebadipour. – To nie tak, że wszedłem i byłem kluczowym zawodnikiem. Od początku graliśmy dobre zawody, które jednocześnie były dla nas bardzo ciężkie, ale wygraliśmy. Wiadomo, że czasami zdarzają się problemy i w takim momencie mógłbym pomóc drużynie, ale cała nasza ekipa dobrze wykonała swoją pracę – podsumował przyjmujący bełchatowian. Wygrana pozwoliła mistrzom Polski utrzymać się w czołowej szóstce tabeli, a Cuprum Lubin nadal plasuje się na przedostatniej pozycji.

Zobacz również:
Wyniki i tabela PlusLigi

źródło: inf. własna

nadesłał:

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved