Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > PL: Przerwana seria PGE Skry i wielka niemoc Asseco Resovii

PL: Przerwana seria PGE Skry i wielka niemoc Asseco Resovii

fot. Klaudia Piwowarczyk

W poniedziałek zakończyła się rozgrywana trochę awansem 24. kolejka PlusLigi. Nie doszło w niej do podziału punktów, ale nie brakowało niespodzianek. Jedną z nich jest porażka PGE Skry ze Ślepskiem Malow Suwałki. Tym samym beniaminek przerwał imponującą serię zwycięstw bełchatowian. Kryzysu nadal nie przełamali zawiercianie, 0:3 ulegając GKS-owi Katowice. Nadal trwa także niemoc Asseco Resovii, która w starciu z Cerrad Eneą Czarnymi Radom pokazała się z bardzo złej strony, w żadnym z trzech setów nie była w stanie dobrnąć do granicy 20 oczek.

24. kolejka PlusLigi rozpoczęła się od starcia w Zawierciu, gdzie nadal gospodarze nie są w stanie przełamać swojego kryzysu. Tym razem podopieczni Marka Lebedewa 0:3 ulegli GKS-owi Katowice i jedynie momentami prezentowali grę na wysokim poziomie. To sprawiło, że prawie przez cały czas inicjatywa leżała po stronie graczy Dariusza Daszkiewicza, wśród których wyróżniał się między innymi Kamil Kwasowski oraz Rafał Szymura. Ten ostatni sporo krwi napsuł rywalom swoim zmiennym serwisem. – Zdobyliśmy trzy punkty na gorącym terenie a jednocześnie z naszym bezpośrednim rywalem w tabeli w walce o play-off. Obawialiśmy się tego meczu z zawiercianami ponieważ hala jest specyficzna, poza tym kibice z Zawiercia są siódmym zawodnikiem, zagraliśmy bardzo dobrze – przyznał trener GKS-u, Dariusz Daszkiewicz. Tym samym jego drużyna ma już 28 punktów, co pozwoliło wskoczyć katowiczanom na 5. miejsce, a gracze Marka Lebedewa są na 10. miejscu



Od porażki w premierowej odsłonie spotkanie z Treflem Gdańsk zaczęli siatkarze Jastrzębskiego Węgla, ale w trzech kolejnych partiach to oni triumfowali, co pozwoliło im zrehabilitować się za porażkę z Pucharu Polski i zdobyć komplet punktów do ligowej tabeli. Gracze Michała Winiarskiego momentami kuleli w przyjęciu i choć na przestrzeni spotkania mieli lepszą skuteczność ataku, to nie wystarczyło to do zdobycia chociażby punktu. Liderami jastrzębian byli Dawid Konarski oraz Tomasz Fornal, a każdy z nich wywalczył po 19 punktów. – Wiele elementów w naszej grze nie funkcjonowały jak należy, ale pi pierwszym secie znaleźliśmy receptę na to i zagraliśmy już lepiej – wspominał Graham Vigrass.

Niespodzianki nie było w drugim sobotnim pojedynku. W nim faworyzowana ZAKSA Kędzierzyn-Koźle podejmowała Cuprum Lubin. Gospodarze oddali rywalom jedynie drugą odsłonę, za co szybko zrehabilitowali się w trzeciej, wygrywając aż 25:12. Solidnie zagrał Arpad Baroti, zdobywca 15 oczek, 13 miał na swoim koncie Aleksander Śliwka. – Absolutnie nie jestem usatysfakcjonowany. Tak, wygraliśmy za trzy punkty, jak przewidywano, ale nie podobało mi się, że mieliśmy luki w naszej koncentracji. Graliśmy naprawdę dobrze w pierwszym secie, trzecim i drugiej połowie czwartego. W drugim secie zrobiliśmy sobie przerwę, oczekując, że przeciwnik zagra źle, że przegra, kiedy my tylko będziemy stali na boisku, albo że żeby wygrać wystarczy na tym boisku zostać, nie robiąc tego, co robiliśmy dobrze w pierwszym secie – powiedział nie do końca zadowolony po pojedynku Nikola Grbić. Jego zespół nadal więc jest wiceliderem tabeli, natomiast gracze z Lubina plasują się tuż za czołową ósemką.

Arcyważny pojedynek stoczyli gracze z Będzina oraz Bydgoszczy. Spotkanie było istotne głównie dla dolnej części tabeli, a porażka Visły Bydgoszcz, do tego bez żadnej zdobyczy punktowej sprawiła, że siatkarz znad Brdy stracili kontakt z wyżej notownymi zepsołąmi. W Sosnowcu podopiecznym Przemysława Michalczyka udało się trumfować jedynie w drugiej odsłonie i choć wydawało się, że pójdą za ciosem w kolejnej, to jednak MKS Będzin wyszedł z niej zwycięsko. – Moim zdaniem to jest zasługa Davida Sossenheimera, który wszedł na zagrywkę i poprowadził nas do zwycięstwa w tym secie. Cała drużyna dołożyła swoją cegiełkę do tej wygranej. W końcówce mieliśmy już bloki i odrzucaliśmy przeciwnika zagrywką. ,,Siatkarskie abc” w tej końcówce zostało wykonane – tłumaczył MVP starcia, Rafał Faryna.

Do niespodzianki doszło w Suwałkach, gdzie Ślepsk Malow Suwałki przerwał imponującą serię zwycięstw PGE Skry Bełchatów. Faworyzowani bełchatowianie co prawda bardzo dobrze rozpoczęli pojedynek z beniaminkiem, bo od pewnego zwycięstwa w premierowej odsłonie, ale potem warunki gry dyktowali już gracze Andrzeja Kowala. To oni wygrali dość pewnie dwie kolejne partie, w czwartej triumfując na przewagi 28:26. Niekwestionowanym liderem gospodarzy był Nicolas Szerszeń, który wywalczł 20 oczek, solidnie zaprezentował się także drugi ze skrzydłowych – Kevin Klinkenberg. – Popelnialiśmy więcej błędów niż przeciwnik. Daliśmy im się rozegrać, niestety nie utryzmaliśmy dobrej gry z pierwszego seta – podsumował porażkę Mariusz Wlazły. Faktycznie, PGE Skra popsuła aż 25 zagrywek, do tego miała 4 błędy w przyjęciu i 6 pomyłek w ataku. Bełchatowianie utrzymali jednak 3. miejsce w ligowej tabeli, a beniaminek awansował na 7. pozycję.

Verva Warszawa Orlen Paliwa w niedzielę podejmowała Indykpol AZS Olsztyn i po dwóch pierwszych setach wydawało się, że liderzy ligowej klasyfikacji nie będą mieli żadnych problemów z zamknięciem meczu w trzech odsłonach. Na początku trzeciej skuteczniej zaczęli jednak grać olsztynianie, a do tego kuriozalnej kontuzji nabawił się Bartosz Kwolek, który broniąc piłkę, wpadł na sędziego. Przyjmujący musiał opuścić boisko, ale jak poinformował klub z Warszawy, jego uraz nie jest poważny. Na tyle jednak rozregulowało to gospodarzy, że przegrali trzecią odsłonę, w czwartej przypieczętowali już jednak komplet punktów. 16 oczek dla stołecznych wywalczył Kevin Tillie, solidnie zagrali również środkowi. Do tego Verva Warszawa postawiła aż 14 bloków. – Myślę, że mieliśmy dobrze rozpisanego Woickiego i trzymaliśmy się naszej taktyki. Nawet jak starał się coś zmienić, to wiadomo raz mu się udawało, raz nie, ale my trzymaliśmy się naszej taktyki i to nam wyszło a blok był stabilny – mówił po wygranej Igor Grobelny, który zastąpił Kwolka i pokazał się z dobrej strony.  Dzięki wygranej 3:1 zachowała 1. miejsce w tabeli. Indykpol AZS Olsztyn jest 11. w tym zestawieniu.

Spory ciężar miał mecz w Radomiu, gdzie miejscowi Czarni podejmowali Asseco Resovię. Zdecydowanie lepiej dźwignęli tę presję gospodarze. Rzeszowianie byli na boisku bezradni, mieli problemy ze skończeniem ataku i w zaledwie 71 minut przegrali 0:3. – Zagraliśmy tragicznie. Jesteśmy w tym momencie w tragicznej sytuacji, tragicznej dyspozycji jako drużyna. Tu nie ma co mówić nic więcej, przegrywamy mecz do 15, 17 i 19 – to jest dla nas wstyd i kompromitacja. Oczywiście gratulacje dla radomian, bo zagrali tak, że z nami wygrali, a mnie szczerze mówiąc jest wstyd nawet z kimkolwiek rozmawiać – mówił zdruzgotany po meczu rozgrywający rzeszowian, Marcin Komenda. Cerrad Enea Czarni Radom zagrali pewnie, świetnie czytali grę rywali i w pełni zasłużenie zgarnęli komplet punktów. Ten dał im awans aż na 8. miejsce w tabeli, a Asseco Resovia wyprzedza jedynie MKS Będzin oraz Visłę Bydgoszcz.

Zobacz również:
Wyniki i tabela PlusLigi

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:

Więcej artykułów z dnia :
2020-02-11

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved