Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > PL: Prawie wszystko już jasne

PL: Prawie wszystko już jasne

fot. Katarzyna Antczak

Przedostatnia kolejka PlusLigi przyniosła sporo odpowiedzi. Wiadomo już, że ZAKSA Kędzierzyn-Koźle oraz ONICO Warszawa zagrają bezpośrednio w półfinałach rozgrywek, a także wiadomo, które zespoły będą walczyć w fazie play-off. Nikt już bowiem nie wyprzedzi ani Aluron Virtu Warty Zawiercie, ani PGE Skry Bełchatów. Jedno pytanie, które zostaje na ostatnią rundę fazy zasadniczej, to z którego miejsca zespoły z miejsc 4-6 będą przystępować do rywalizacji.

Wiele wyjaśniło się już po pierwszym meczu tej kolejki. Cuprum Lubin 3:0 pokonało Asseco Resovię Rzeszów i tym samym ekipa z Podkarpacia straciła nawet matematyczne szanse na awans do fazy play-off. Goście z Rzeszowa nie byli w stanie utrzymać swojej dobrej gry, a o ich słabości niech świadczy chociażby fakt, że jedynie środkowi bloku byli w stanie przekroczyć granicę skuteczności 50% i środkowi jako jedyni zdobyli więcej niż 10 punktów. Bartłomiej Lemański miał ich 12, a David Smith 11. W szeregach gospodarzy dobrze radził sobie Igor Grobeny oraz Przemysław Smoliński, którzy zdobyli odpowiednio 11 i 10 punktów. –  Resovia miała w piątek bardzo duży problem ze zrobieniem przejścia, graliśmy nieźle w polu serwisowym i byliśmy w stanie dotykać dużo piłek w bloku. Zdobyliśmy kilka ,,oczek” w tym elemencie. Nigdy nie odpuszczaliśmy w defensywie, staraliśmy się dotknąć każdą piłkę – powiedział MVP tego starcia Kert Toobal.



Lubinianie dzięki wygranej z Resovią jedynie na chwilę wyprzedzili w tabeli Chemik Bydgoszcz. Podopieczni Jakuba Bednaruka w piątkowym spotkaniu 3:1 pokonali bowiem ekipę MKS-u Będzin, pozwalając jej na wygraną jedynie w drugiej odsłonie. O sile bydgoszczan stanowił Bartłomiej Lipiński, który wywalczył 16 punktów. Z bardzo dobrej strony pokazał się również Maksim Morozau, który zdobył 13 oczek, w tym 8 blokiem. – Zagraliśmy pod względem taktycznym dobry mecz, z drugiej strony chcieliśmy odnieść zwycięstwo ponieważ Cuprum Lubin wygrało mecz i wyprzedziło nas w tabeli. Dlatego my dążyliśmy do tego, żeby wygrać spotkanie z ekipą z Będzina i to nam się udało. Wiadomo, że z lubińską drużyną spotkamy się w grze o 11. miejsce na koniec ligi – podsumował spotkanie trener ekipy znad Brdy, Jakub Bednaruk.

GKS Katowice również stracił już szanse na awans do fazy play-off. Pogrzebała je porażka z ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle. Gracze Piotra Gruszki spotkanie z liderem tabeli rozpoczęli od wygranej w premierowej odsłonie, ale potem to już kędzierzynianie dyktowali warunki na parkiecie. –  Na pewno gdzieś tam po pierwszym secie każdy pomyślał, że możemy się zaczepić nawet o punkt, dwa albo nawet trzy. Wiemy jednak z kim graliśmy. Bardzo ciężko grać na takim poziomie jaki prezentuje ZAKSA. W pierwszej partii wytrzymaliśmy bardzo długo, do tego zagraliśmy też świetną końcówkę i to nam pozwoliło wtedy zwyciężyć. Tak jak widzieliśmy, już trzy kolejne nie były tak dobre w naszym wykonaniu – mówił w rozmowie z klubowym serwisem Dawid Ogórek. O sile ZAKSY decydowali skrzydłowi. Łukasz Kaczmarek skończył mecz z dorobkiem 17 punktów i został MVP pojedynku, 18 oczek miał Aleksander Śliwka, a 16 powracający do podstawowego składy ekipy Andrei Gardiniego Sam Deroo. Komplet punktów sprawił, że ZAKSA jest już pewna pierwszego miejsca w tabeli po fazie zasadniczej.

W kolejnym sobotnim meczu również nie doszło do niespodzianki. Siatkarze Cerrad Czarnych Radom bez starty seta pokonali Trefla Gdańsk i chociaż wyniki w poszczególnych odsłonach były dość wyrównane, to optycznie cały czas podopieczni Roberta Prygla mieli ten mecz pod kontrolą. –  Powiedziałem chłopakom, że wbrew pozorom to nie jest mecz bez znaczenia, bo zwycięstwo gwarantuje nam minimum piąte miejsce, dając duże szanse na utrzymanie czwartego. Co byłoby bardzo dobrym prognostykiem przed fazą play-off. Widać, że to do chłopaków dotarło bo grali naprawdę z ‚zębem’ i cieszy to – mówił na łamach klubowych mediów szkoleniowiec radomskiego zespołu. W ich szeregach wyróżniał się Michał Filip, który został nagrodzony statuetką MVP, a także zanotował wysoką skuteczność ataku. Swoje dołożył również Wojciech Żaliński. Tym samym Czarni utrzymali czwartą lokatę w tabeli, natomiast Trefl Gdańsk jest 10, ale cały czas ma szanse na to, aby wyprzedzić Indykpol AZS Olsztyn.

Chociaż wyniki wcześniej rozegranych spotkań 25. kolejki PlusLigi sprawiły, że zawiercianie już przed meczem byli pewni historycznego awansu do fazy play-off, to po raz kolejny udowodnili, że awansowali tam zasłużenie. Podopieczni trenera Marka Lebedewa już w pierwszej odsłonie pokazali, że chcą szybko zgarnąć trzy oczka, spora w tym zasługa Mateusza Malinowskiego, który raz po raz bombardował Indykpol AZS Olsztyn swoimi zagrywkami.l Atakujący zasłużenie został wybrany MVP spotkania, kończąc mecz z dorobkiem 21 oczek, z których 5 wywalczył właśnie zza linii 9. metra, a do tego zanotował 76% skuteczności w ataku. Zawiercianie aktualnie są na 5. miejscu w tabeli, mają dwa punkty więcej niż PGE Skra Bełchatów i dwa mniej niż Cerrad Czarni Radom. – Pękliśmy pod naporem serwisu rywala już w pierwszym secie. Później udało nam się przeciwstawić tej silnej zagrywce, dzięki czemu gra na siatce obu drużyn była porównywalna. Nie mam jednak złudzeń, że zawiercianie wygrali ten mecz zagrywką oraz obroną – powiedział po porażce z Wartą Michał Gogol, trener Indykpolu AZS na antenie radia UWM FM. Dla jego zespołu był to ostatni mecz w rundzie zasadniczej, po której ekipa z Warmii i Mazur plasuje się na 9. lokacie, ale cały czas ma za plecami Trefl Gdańsk.

Dla układu czołówki tabeli ważny był pojedynek ONICO Warszawa z Jastrzębskim Węglem, choć po dwóch stronach siatki stanęła druga i trzecia drużyna ligowej tabeli, mecz nie stał na najwyższym poziomie. – Jesteśmy w stanie grać dużo lepiej. To był ważny mecz, dzięki niemu zapewniliśmy sobie drugie miejsce w tabeli. Nie byliśmy bardzo skuteczni w ataku, robiliśmy dużo błędów również w polu zagrywki. Najważniejsze jest to, że wygraliśmy – podsumował w rozmowie z klubowym serwisem szkoleniowiec stołecznej drużyny, Stephane Antiga. Jego zespół wygrał to spotkanie 3:0, lepiej od rywali prezentując się przede wszystkim w ataku. Liderem warszawian ponownie był Bartosz Kurek, ale statuetka MVP powędrowała w ręce Grahama Vigrassa, który z dorobkiem 11 oczek był drugim po Kurku najlepiej punktującym siatkarzem warszawskiego teamu. Tym sam ONICO  zapewniło sobie pozycję wicelidera i bezpośredni, historyczny dla tego klubu awans do półfinału PlusLigi.

Zobacz również:
Wyniki i tabela PlusLigi

źródło: inf. własna

nadesłał:

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved