Strefa Siatkówki – Mocny Serwis

PL: Pierwsze zwycięstwo BBTS-u, kolejny tie-break w Zawierciu

fot. Klaudia Piwowarczyk

10. kolejek czekali kibice BBTS-u Bielsko-Biała na zwycięstwo swoich siatkarzy w tym sezonie PlusLigi. Ekipa z Podbeskidzia pokonała dobrze spisujący się w tym sezonie zespół Espadonu Szczecin 3:2, ale bielszczanie nadal plasują się na ostatnim miejscu w tabeli. Wyprzedza ich Aluron Virtu Warta Zawiercie, który po raz kolejny pokazał, że we własnej hali nie boi się żadnego rywala i dopiero w tie-breaku musiał uznać wyższość ONICO Warszawa. W pozostałych spotkaniach zwycięzcy zainkasowali komplet punktów, a wygrywali raczej faworyci. Trzy punkty powędrowały na konto Asseco Resovii, PGE Skry, Jastrzębskiego Węgla, ZAKSY Kędzierzyn-Koźle, Indykpolu AZS-u Olsztyn oraz Trefla Gdańsk. 

10. kolejkę spotkań zainaugurował pojedynek BBTS-u Bielsko-Biała z Espadonem Szczecin. Kilkanaście minut przed startem meczu władze klubu z Podbeskidzia poinformowały, że drużynę poprowadzi dotychczasowy drugi trener, Paweł Gradowski. Zastąpił on Rastislava Chudika, który w poprzedni poniedziałek przestał pełnić funkcję pierwszego szkoleniowca bielszczan. Choć pierwszy set nie zwiastował szczęśliwego początku trenera Gradowskiego, to jednak jego podopieczni zapisali wreszcie na swoim koncie najpierw pierwszy punkt, kiedy to udało im się doprowadzić do wyrównania 2:2, a następnie pierwsze zwycięstwo. BBTS aż 10. kolejek czekał na pierwszą wygraną w tym sezonie i zapisał na swoim koncie 2 cenne punkty w starciu z wyżej notowanym Espadonem. Ciężar gry w ofensywie wziął na swoje barki Piotr Łukasik, który otrzymał od swojego rozgrywającego 31 piłek, punktem kończąc 16 z nich. – W meczu z Espadonem sam grałem katastrofalnie pierwszego i drugiego seta, dopiero bodziec Kuby Buckiego pokazał mi, że można wejść z ławki i zaserwować skutecznie i mocno dwie zagrywki, co mnie pobudziło w dalszej części meczu. Te zdobyte dwa punkty są dla nas jak złoto – podsumował pojedynek przyjmujący z Podbeskidzia i jednocześnie MVP tego pojedynku. Dobrą zmianę dał Jakub Bucki, który popisał się między innymi 3 asami serwisowymi. BBTS tylko w elemencie bloku radził sobie lepiej od rywali, a w polu zagrywki, ataku czy przyjęciu to szczecinianie zagrali lepsze zawody. Nie wystarczyło im to jednak, aby z Bielska-Białej wyjechać ze zwycięstwem.



Po dwóch pierwszych setach sobotniego starcia Asseco Resovii z Cerrad Czarnymi Radom wydawało się, że nic nie będzie zagrażać zwycięstwu gospodarzy. To rzeszowianie prowadzili już 2:0, ale dała o sobie znać 10-minutowa przerwa, po której swoją grę na korzyść odmienili podopieczni Roberta Prygla. Zaczęli lepiej zagrywać i natychmiast przełożyło się to na lepszy wynik. Goście byli jednak w stanie zwyciężyć tylko w trzecim secie, bowiem w najbardziej wyrównanej czwartej części meczu górą byli już gracze Roberto Serniottiego, którzy tym samym dopisali do swojego ligowego dorobku komplet punktów. Rzeszowianie lepiej radzili sobie w ofensywie, notując 52 proc. skutecznych zbić, a dodatkowo 11 razy punktowali blokiem. 3 „czapy” były autorstwa Bartłomieja Lemańskiego, który do tego dołożył 2 asy serwisowe oraz 8 oczek w ataku i został wybrany MVP tego pojedynku. – Mieliśmy o wiele lepsze przyjęcie w dwóch pierwszych partiach, mogliśmy rozgrywać akcje i nie doprowadzać do momentu, w którym przeciwnik by nas doganiał. Na pewno w trzecim secie role się odwróciły i cieszę się, że w czwartej partii udało nam się wrócić na właściwie tory – skomentował spotkanie środkowy rzeszowskiego zespołu. Trzy punkty wywalczone na własnym terenie pozwoliły Asseco Resovii awansować w ligowej tabeli na 8. miejsce. Czarni Radom z 10 oczkami na swoim koncie zajmują natomiast 12. lokatę.

Kontuzja Mariusza Wlazłego

Bez kontuzjowanego Mariusza Wlazłego siatkarze PGE Skry Bełchatów pokonali ekipę GKS-u Katowice, a porażka ekipy Piotra Gruszki sprawiła, że spadła ona na 6. miejsce w tabeli. Przyjezdni nie wykorzystali swoich szans w premierowej odsłonie, w której cały czas to bełchatowianie musieli gonić wynik, a sztuka ta udała im się w końcówce. PGE Skra pierwszego seta, a także dwa kolejne wygrała w takim samym stosunku – 25:22. Pod nieobecność Mariusza Wlazłego najlepiej punktującym zawodnikiem był Patryk Czarnowski, który skończył 9 ataków, a dodatkowo 5 razy zablokował rywali. Po stronie GKS-u dobrze radził sobie Karol Butryn, kończąc spotkanie z 10 oczkami na swoim koncie, ale cały zespół gorzej od zwycięzców radził sobie w ofensywie, a także bloku oraz w polu serwisowym. – Mieliśmy swoje szanse, szczególnie w pierwszym secie, gdzie dość długo prowadziliśmy. Potem Srećko Lisinac poszedł na zagrywkę i zrobił nam spore problemy – przyznał po meczu Grzegorz Słaby, drugi trener ekipy z Katowic. Zwycięstwo pozwoliło bełchatowianom utrzymać się na pozycji wicelidera klasyfikacji PlusLigi.

Również w szeregach Jastrzębskiego Węgla zabrakło pierwszego atakującego. Zmagającego się z chorobą Macieja Muzaja godnie zastąpił Patryk Strzeżek, a podopieczni Marka Lebedewa nie mieli większych problemów z pokonaniem niżej notowanej Łuczniczki Bydgoszcz. Nie można jednak powiedzieć, żeby gracze Jakuba Bednaruka nie mieli swoich szans, nie udało im się ich jednak wykorzystać i ostatecznie z Jastrzębia-Zdroju wyjechali bez wygranej chociażby w jeden partii. MVP spotkania wybrany został Salvador Hidalgo Oliva, który może pochwalić się 16 punktami i 65-procentową skutecznością ataku. Cały zespół prowadzony przez Marka Lebedewa skończył natomiast 58 proc. swoich akcji, a przyjezdni lepiej radzili sobie tylko w bloku, stawiając 11 „czap”. W tym elemencie brylował powracający do formy Mateusz Sacharewicz, 4 razy powstrzymując ataki jastrzębian. Łuczniczka w tabeli PlusLigi zajmuje aktualnie 13. miejsce, natomiast Jastrzębski Węgiel wyprzedza o punkt Asseco Resovię i plasuje się na 7. pozycji.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:

Więcej artykułów z dnia :
2017-11-20

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved