Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > PL: Pierwsza porażka Vervy Warszawa, trzy punkty dla bełchatowian

PL: Pierwsza porażka Vervy Warszawa, trzy punkty dla bełchatowian

fot. Klaudia Piwowarczyk

Siatkarze Vervy Warszawa Orlen Paliwa doznali pierwszej porażki w sezonie. Pogromcami wicemistrzów Polski w 7. kolejce PlusLigi okazali się zawodnicy PGE Skry Bełchatów. Podopieczni Michała Mieszka Gogola pokonali stołeczny zespół za trzy punkty. Bełchatowianie pozwolili ekipie Andrei Anastasiego ugrać u siebie tylko jedną partię i tym samym pozbawili ją miana jedynej niepokonanej drużyny.

Na pierwsze dwupunktowe prowadzenie wyszli w tym spotkaniu warszawianie, którzy po obiciu bloku przez Bartosza Kwolka prowadzili 7:5. Dodatkowo kiedy potrójny blok zatrzymał Milada Ebadipoura, a dodatkowo podwójne odbicie zostało odgwizdane gospodarzom zrobiło się 6:10. Szybko jednak siatkarze PGE Skry zebrali się do odrabiania strat. Najpierw kontratak na środku siatki wykorzystał Jakub Kochanowski, a w kolejnej akcji pomylił się z szóstej strefy Bartosz Kwolek (10:11). Od tego momentu punkty były zdobywane seriami co dwa ,,oczka” i dopiero atak z prawego skrzydła Mariusza Wlazłego sprawił, że miejscowi doprowadzili do wyrównania (15:15). Początek meczu mógł się podobać, gdyż był niezwykle zacięty i wyrównany z małą ilością błędów. Pierwsza bezpośrednia pomyłka w ataku Kevina Tilliego przyniosła w końcówce seta prowadzenie zawodników Michała Mieszko Gogola (20:19). Decydujący dla losów tej niezwykle wyrównanej partii był pojedynczy blok Grzegorza Łomacza na Bartoszu Kwolku (24:22). Po czasie zagrywkę zepsuł Wlazły, ale przy drugiej piłce setowej Artur Szalpuk trafił w pomarańczowe i zrobiło się 1:0.



Blok Piotra Nowakowskiego na Jakubie Kochanowskim dawał dwa ,,oczka” więcej ekipie Vervy Orlen Paliwa i przewaga ta utrzymywała się przez dłuższy czas. Dodatkowo kiedy Andrzej Wrona zatrzymał Mariusza Wlazłego jeszcze ona wzrosła. Tak jak to miało miejsce w pierwszym secie zdobywanie punktów przy swojej zagrywce przychodziło obu ekipom bardzo ciężko, a poziom zaprezentowany na boisku mógł się podobać. Goście dobrze bronili ataki bełchatowian, co przynosiło im wymierne korzyści w postaci punktów. Przestrzelony atak Bartosza Kwolka, a zaraz potem as serwisowy Wlazłego sprawił, że popularne Pszczoły nawiązały kontakt punktowy (13:14). Kiedy wydawało się, że lada moment dogonią swoich rywali zatrzymany został Milad Ebadipour, a Kwolek trafił zza trzeciego metra (15:19). Sytuacja taka ponownie się powtórzyła i ze stanu 15:19 zrobiło się 19:23. Do końca tej partii nic się już nie zmieniło. Po popsutej zagrywce Kochanowskiego przyjezdni mieli cztery piłki setowe, a po uderzeniu Kwolka po skosie z lewego skrzydła zakończyli drugą część meczu.

Efektowna ,,czapa” w wykonaniu Jakuba Kochanowskiego na Andrzeju Wronie sprawiła, że lepiej w tego seta weszli miejscowi (3:0), a kiedy Jan Król trafił w siatkę było 5:1. Goście szybko wrócili do gry, gdy w jednym ustawieniu zdobyli trzy punkty z rzędu. Prowadzenie zmieniało się od tego momentu kilkukrotnie, a obie ekipy świetnie prezentowały się zwłaszcza w defensywie. Z sytuacyjnej piłki zaryzykował Artur Szalpuk, ale nadział się na ręce Wrony, przez co dwa ,,oczka” więcej mieli siatkarze ze stolicy. To Milad Ebadipour doprowadził do remisu zagraniem z lewego skrzydła, a as serwisowy wprowadzonego Norberta Hubera pozwolił PGE Skrze objąć prowadzenie (17:16). W pewnym momencie jeszcze ono wzrosło, ale przegrana długa akcja przez miejscowych sprawiła, że nie tylko je stracili, ale po nie przyjęciu serwisu Antoine Brizarda przegrywali 20:21. Końcówka seta należała jednak do nich, a zwłaszcza do przeżywającego drugą młodość Mariusza Wlazłego. To mistrz świata wyprowadził ich na prowadzenie, a w decydującym momencie ustawił szczelny blok na Kevinie Tillie, przez co mogli się cieszyć z wygrania trzeciej partii.

Kiedy zatrzymany został Norbert Huber prowadzenie wicemistrzów Polski wynosiło trzy punkty, ale jak szybko było ono wypracowane tak prędko zostało stracone. Długie wymiany, świetne obrony, dużo dobrych akcji było obrazem siatkówki na najwyższym poziomie. Krótkie serie jakie przydarzały się obu zespołom decydowały o zwycięzcy poszczególnych setów. I tak po zatrzymaniu Bartosza Kwolka oraz autowym uderzeniu Igora Grobelnego na tablicy wyników było 10:8. W międzyczasie drobnego urazu nabawił się Kevin Tillie. Fantastyczne zawody rozgrywał Mariusz Wlazły, a po drugiej stronie Damian Wojtaszek. Bełchatowianie nie mogli ,,dobić” się do pomarańczowego, gdyż reprezentacyjny libero był wszędzie. As serwisowy Karola Kłosa oraz autowe zagranie Tillie sprawiły, że zrobiło się 21:17 i sytuacja przyjezdnych stawała się bardzo trudna. Długie akcje sprawiały, że po każdej z nich trzeba było robić dłuższe przerwy, gdyż zawodnicy opadali z sił. Więcej ich zachowali podopieczni Gogola i po zagraniu daleko w aut Antoine Brizarda wygrali 3:1 inkasując jakże cenne trzy punkty. Team Andrei Anastasiego poniósł tym samym pierwszą porażkę w PlusLidze, ale nie mają się czego wstydzić, gdyż obie drużyny stworzyły fantastyczne widowisko stojące na bardzo wysokim poziomie.

 MVP: Mariusz Wlazły

PGE Skra Bełchatów – Verva Warszawa Orlen Paliwa 3:1
(25:23, 21:25, 25:22, 25:20)

Składy zespołów:
Skra: Wlazły (23), Kłos (8), Kochanowski (3), Ebadipour (10), Szalpuk (13), Łamacz (1), Milczarek (libero) oraz Huber (6)
Verva: Kwolek (18), Król (7), Brizard (6), Wrona (9), Nowakowski (11), Tillie (11), Wojtaszek (libero) oraz Kowalczyk, Niemiec i Grobelny (4)

Zobacz również:
Wyniki i tabela PlusLigi

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2019-11-27

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved