Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > PL: Niespodzianka w Radomiu, olsztynianie nadal walczą o „szóstkę”

PL: Niespodzianka w Radomiu, olsztynianie nadal walczą o „szóstkę”

fot. Aleksandra Twardowska

W 25. kolejce PlusLigi do największej niespodzianki doszło w Radomiu, gdzie Cerrad Czarni bez straty seta pokonali Asseco Resovię, ciekawie było również w Lubinie, skąd komplet punktów wywieźli gracze Indykpolu AZS-u Olsztyn. Walka o pierwszą szóstkę nabrała więc jeszcze większych rumieńców, ale równie gorąco jest w dole tabeli. Tam cały czas trwa walka o uniknięcie spadku, a szanse na awans do strefy barażowej mają gracze BBTS-u Bielsko-Biała, którzy mają już tylko trzy punkty straty do czternastego miejsca.

Ta runda spotkań PlusLigi rozpoczęła się od starcia GKS-u Katowice z PGE Skrą Bełchatów, a niezbyt dobrze weszli w nią wicemistrzowie Polski. Już jednak w pierwszym secie udało im się przejąć inicjatywę i ostatecznie zakończyć pojedynek w trzech setach. – Na początku spotkania nie byliśmy za bardzo precyzyjni, popełnialiśmy dużo głupich błędów. Jestem szczęściarzem, ponieważ mam bardzo mocną drużynę i mogłem zrobić kilka zmian. Zdobyliśmy trzy oczka, które mogą okazać się kluczowe – mówił po meczu Roberto Piazza. Goście wyraźnie lepiej od rywali spisali się w przyjęciu, co pozwalało im na dobrą grę w ofensywie. Bełchatowianie skończyli 63 proc. swoich akcji, a liderem był Srećko Lisinac. Serb w pierwszej i drugiej odsłonie wchodził na zmiany, a trzecią partię rozpoczął już w podstawowym składzie, w sumie zapisał na swoim koncie 12 oczek. 11 dołożył od siebie Mariusz Wlazły, a najczęściej ekipa z Bełchatowa punktowała przy zagrywkach Grzegorza Łomacza, który został wybrany MVP pojedynku. Bełchatowianie mogą być pewni swojej pozycji wicelidera tabeli, natomiast GKS spadł na 10. lokatę.



Łuczniczka Bydgoszcz spotkanie z Jastrzębskim Węglem rozpoczęła bardzo niemrawo, bo od porażki 13:25. Potem jednak podopieczni Jakuba Bednaruka zaczęli radzić sobie lepiej, choć ostatecznie wygrali tylko trzecią partię. Nie udało im się wykorzystać przestojów w grze brązowych medalistów i ostatecznie komplet punktów pojechał do Jastrzębia-Zdroju. Brak zdobyczy punktowej sprawił, że bydgoszczanie powoli muszą zacząć oglądać się za siebie, bowiem od BBTS-u Bielsko-Biała, a co za tym idzie – miejsca zagrożonego spadkiem, dzielą ich już tylko trzy oczka. W meczu z Jastrzębskim Węglem ponownie dobre zawody rozegrał Bartosz Filipiak, ale po drugiej stronie brylowali już klasycznie Maciej Muzaj (21 punktów) oraz Salvador Oliva (19 punktów). – Styl gry schodzi teraz na drugie miejsce, nie ma to aż tak wielkiego znaczenia. Wiadomo, chcemy się poprawiać, aczkolwiek przede wszystkim zamierzamy punktować w tabeli, gdyż w tym sezonie przegraliśmy już dużo meczów. Ta tabela nie wygląda tak, jak byśmy sobie tego życzyli, dlatego przede wszystkim walczymy o punkty, a dopiero potem myślimy o całej reszcie – mówił po zwycięstwie libero jastrzębian, Jakub Popiwczak. Jego zespół nadal znajduje się w pierwszej szóstce ligowej klasyfikacji i już dogonił Asseco Resovię – obie drużyny mają na swoim koncie 45 oczek.

Asseco Resovia straciła już kolejne punkty w meczu wyjazdowym. Tym razem podopieczni Andrzeja Kowala przegrali z Cerrad Czarnymi Radom, a na Mazowszu nie udało im się ugrać nawet jednego seta. Radomianie lepiej zagrali na wszystkich płaszczyznach, od zagrywki, przez atak, aż po blok. Kolejny dobry mecz zaliczył Wojciech Żaliński, a MVP powędrowało w ręce Tomasza Fornala, dla którego była to pierwsza statuetka w tym sezonie. – Na pewno w tym spotkaniu zagraliśmy bardzo dobrze i moim zdaniem to mógł być jeden z lepszych, a może i nasz najlepszy mecz w tym sezonie i bardzo się z tego cieszymy. Liczę na to, że ta forma będzie z nami jak najdłużej, a co będzie? Czas pokaże za tydzień albo za dwa – mówił przyjmujący Wojskowych. Drużyna prowadzona przez Roberta Prygla jedynie przez trzy dni okupowała więc 10. pozycję w tabeli, a wygrana pozwoliła jej powrócić na 9. miejsce. Rzeszowianie mają już 6 oczek straty w klasyfikacji do 4. lokaty, a punktów tyle samo co 6. Jastrzębski Węgiel.

Będzinianie przed 25. kolejką mieli za sobą serię trzech zwycięstw, jednak została ona przerwana przez ZAKSĘ Kędzierzyn-Koźle. Do składu mistrzów Polski powrócił Sam Deroo, który zapisał na swoim koncie 12 oczek. Liderem ekipy prowadzonej przez Andreę Gardiniego byli Maurice Torres oraz Łukasz Wiśniewski. Środkowy został najlepszym zawodnikiem spotkania, a do 14 oczek w ofensywie dołożył 3 bloki i asa serwisowego. Ostatecznie kędzierzynianie zainkasowali komplet punktów, ulegając rywalom jedynie w drugim secie. – Nie graliśmy naszej najlepszej siatkówki, ale nie jest łatwo wygrywać w Sosnowcu. Będzinianie świetnie serwowali, cały czas byliśmy pod presją ich dobrej zagrywki. Mogliśmy odnieść zwycięstwo 3:0, ale dobrze, że zainkasowaliśmy trzy punkty – przyznał jednak rozgrywający ZAKSY, Benjamin Toniutti. Jego drużyna nadal ma 10 oczek przewagi nad drugą w tabeli PGE Skrą, natomiast MKS Będzin to aktualnie 12. drużyna PlusLigi.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:

Więcej artykułów z dnia :
2018-03-13

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2018 Strefa Siatkówki All rights reserved