Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > PL: Niespodzianek znów nie zabrakło. Lider bez zmian

PL: Niespodzianek znów nie zabrakło. Lider bez zmian

Strona: 2

Drugie zwycięstwo w tym sezonie zapisali na swoim koncie gracze Dafi Społem Kielce, którzy na własnym terenie 3:1 ograli MKS Będzin. Drużyna prowadzona przez Wojciecha Serafina prowadziła już 2:0, ale w trzeciej odsłonie do gry wrócili przyjezdni. Było ich jednak stać tylko na wygraną w jednym secie, bowiem w kolejnym kropkę nad i postawili już gospodarze, którzy dobrze radzili sobie między innymi w bloku, 13 razy powstrzymując ataki rywali. 7 bloków było autorstwa Aleksieja Nalobina, który był drugim najlepiej punktującym graczem w swojej ekipie i choć 16 oczek zapisał na swoim koncie Jakub Wachnik, to tym razem liderem był Jakub Szymański, przyjmujący może pochwalić się aż 65 proc. skończonych akcji ofensywnych i stabilnym odbiorem zagrywki. Będzinianom nie pomógł dobry występ Rafaela Araujo, który wywalczył dla swojej ekipy 24 oczka.



Komenda: PlusLiga jest nieprzewidywalna

W czterech setach zakończył się również mecz w Bielsku-Białej. Siatkarze BBTS-u podejmowali GKS Katowice i z pewnością nie byli faworytami tego spotkania. Pomimo tego postawili katowiczanom trudne warunki i zaledwie jeden set, wygrany zresztą przez gospodarzy, zakończył się różnicą większą niż 2 punkty. GKS ostatecznie wygrał ten pojedynek 3:1, ale z pewnością nie należał on do najłatwiejszych. Z dobrej strony pokazali się bowiem zarówno Oleg Krikun, który aż 5 razy punktował bezpośrednio zza linii 9. metra, jak i Piotr Łukasik czy Wiaczesław Tarasow, ale w końcówkach setów więcej zimnej krwi zachowali gracze Piotra Gruszki, których do zwycięstwa poprowadził duet Karol Butryn-Gonzalo Quiroga. Obie ekipy podobnie radziły sobie w ataku, jak i bloku, jednak nadal to zespół z Podbeskidzia pozostaje jedyną drużyną bez zdobyczy punktowej w tym sezonie, a GKS został natomiast po tej kolejce wiceliderem tabeli ligowej. – Myślę, że nie ma co się rozwodzić nad stylem tego spotkania, bo na pewno nie był to najwyższy poziom, ale sztuką jest też wygrać, kiedy nie do końca prezentuje się ten swój, dobry styl. Cieszymy się, że są te trzy punkty i to jest najważniejsze – podsumował starcie z BBTS-em rozgrywający katowickiego teamu, Marcin Komenda.

Nadal jedynym niepokonanym zespołem w tym sezonie jest ZAKSA Kędzierzyn-Koźle. Obrońcy mistrzowskiego tytułu tym razem 3:1 pokonali ONICO Warszawa, ale trzeci i czwarty set grane byy na przewagi. O ile w trzeciej odsłonie końcówka należała do przyjezdnych, to w czwartej więcej zimnej krwi zachowali siatkarze Andrei Gardiniego, którzy tym samym cały czas nie stracili punktów. – Ta partia była podobna do trzecich setów w meczu z Jastrzębskim Węglem i Radomiem, gdzie mieliśmy dużą przewagę, nie skończyliśmy jednej akcji, i przeważnie od stanu 23:21, 23:20 zaczynała się trudna gra dla nas. Dzisiaj obróciło się to przeciwko nam, na szczęście jeszcze bez tragicznych skutków. Cieszymy się, że wróciliśmy w czwartym secie do gry. Chwała za to dla nas, bo mogliśmy się delikatnie podłamać – podsumował libero mistrzów Polski, Paweł Zatorski. Świetne zawody rozegrał przede wszystkim Maurice Torres, który może pochwalić się aż 21 oczkami oraz 70-procentową skutecznością swoich ataków. Po drugiej stronie siatki przyzwoicie radził między innymi Bartosz Kwolek, a na wspomnienie zasługuje również Antoine Brizard, który z 10 punktami na swoim koncie był jednym z trzech graczy z taką zdobyczą. Rozgrywający 4 razy zablokował rywali i 4 razy popisał się asem serwisowym. ONICO Warszawa nadal utrzymuje się jednak w czołówce tabeli i z 14 oczkami na swoimi koncie jest 4. drużyną w klasyfikacji.

PL: Tie-break w Zawierciu dla radomian

8. kolejkę zakończył ciekawy mecz w Zawierciu. Był to jedyny tie-break w tej rundzie spotkań, choć przez dwa pierwsze sety nic nie zapowiadało podziału punktów. To bowiem Cerrad Czarni Radom dyktowali warunki na boisku, głównie za sprawą swojej agresywnej zagrywki, która odrzuciła miejscowych od siatki. Potem jednak do głosu doszli gracze Aluronu Virtu Warty Zawiercie, doprowadzając do wyrównania w całym spotkaniu. Zdecydowanie najciekawszy okazał się tie-break, którego początek należał do przyjezdnych, ale potem 10:8 prowadzili siatkarze Emanuele Zaniniego. Dwupunktowa przewaga okazała się jednak niewystarczająca, bowiem 16:14 triumfowali ostatecznie radomianie. – Na pewno żałujemy, że nie zwyciężyliśmy 3:0, ale w takiej sytuacji, w takich warunkach i w takiej atmosferze wygrać 3:2, odwracając tie-breaka, to również jest ważne. Jestem dumny z chłopaków, że nie pękli i graliśmy po męsku do końca, a szczęście uśmiechnęło się do nas w końcówce – skomentował siatkarską karuzelę trener radomian, Robert Prygiel. To jego podopieczni na przestrzeni całego spotkania lepiej zagrali w ofensywie oraz w bloku, a statuetka MVP powędrowała w ręce Michała Filipa, który przez długie okresy był praktycznie nie do zatrzymania. Skończył 21 z 41 akcji i choć tylko raz z pola serwisowego trafił bezpośrednio w boisko rywala, to wielokrotnie jego zagrywki sprawiały problemy przyjmującym zawiercian. O sile gospodarzy decydował między innymi David Smith, były siatkarz ekipy z Mazowsza. To on zagrywał najwięcej razy w całym meczu, a do 8 punktów w ataku dołożył aż 5 bloków. Zawiercianie nadal plasują się jednak dopiero na 15. miejscu w ligowej tabeli, a siatkarze Czarnych na 11.

Zobacz również:
Wyniki i tabela PlusLigi

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:

Więcej artykułów z dnia :
2017-11-07

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved