Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > PL: Niespodzianek znów nie zabrakło. Lider bez zmian

PL: Niespodzianek znów nie zabrakło. Lider bez zmian

fot. Aleksandra Twardowska

Zwycięstwo Espadonu Szczecin nad Treflem Gdańsk czy gładką wygraną Asseco Resovii z Indykpolem AZS-em Olsztyn można traktować jako nieprzewidywalne rozstrzygnięcia 8. kolejki PlusLigi. W tej serii gier z dobrej strony pokazali się również gracze z Kielc, 3:1 pokonując MKS Będzin, a ciekawe wyniki przekładają się na jeszcze ciekawszą tabelę. Jej liderem nieprzerwanie jest ZAKSA Kędzierzyn-Koźle, ale już różnica punktowa pomiędzy 2. i 11. zespołem wynosi tylko 7 punktów.

8. kolejka wystartowała w piątek. W ten dzień na boisko wybiegli między innymi siatkarze Trefla Gdańsk, którzy podejmowali ekipę ze Szczecina. Faworytami spotkania byli gospodarze, ale już pierwszy set pokazał, że pomimo tego miana nikt punktów za darmo im nie odda. Tak też się stało i komplet trzech oczek pojechał do Szczecina. Podopieczni trenera Michała Mieszko Gogola postawili na mocną zagrywkę, która skutecznie utrudniała rywalom wyprowadzanie skutecznych akcji. Chociaż Trefl Gdańsk zanotował w ofensywie 52 proc. skuteczności, to jednak o wiele mniej grał środkiem, a najwięcej piłek otrzymał Damian Schulz. Jego dobre ataki to było jednak za mało i ekipa prowadzona przez Andreę Anastasiego wygrała jedynie drugą odsłonę. Jeszcze więcej piłek niż Schulz dostał Bartłomiej Kluth. Z 44 ataków skończył 23, a do swojego dorobku dołożył również asa serwisowego i 3 punktowe bloki. Zwycięstwo za 3 punkty pozwoliło awansować szczecinianom na 6. lokatę w tabeli, wyprzedzając tym samym Trefla Gdańsk.



Również w piątek rozegrano spotkanie Jastrzębskiego Węgla z Cuprum Lubin. Mecz nie miał niestety większej historii i gładkie zwycięstwo zapisali na swoim koncie gracze z Górnego Śląska. W lubińskim zespole wybitnie widoczny był brak kontuzjowanego Roberta Tahta, a Łukasz Kaczmarek nie zaliczy tego pojedynku do udanych, bowiem skończył zaledwie 9 z 33 ataków. Cała drużyna nie spisała się najlepiej w ofensywie, o czym świadczyć może chociażby 10 bloków jastrzębian. – My mieliśmy sporo problemów. Trudno powiedzieć, z czego to wynikało, w trzecim secie, kiedy mecz nie był jeszcze rozstrzygnięty, atakowaliśmy coraz gorzej. Musimy na spokojnie przeanalizować to, co wydarzyło się w tej części spotkania, aby ustalić dokładne przyczyny. Być może to kwestie mojej wystawy, a może chłopaki grali nieco inaczej niż wcześniej. Odniosłem wrażenie, że atakowaliśmy na pół gwizdka. A tak grając, nie da się wygrywać, brawa dla jastrzębian – zagrali naprawdę dobry mecz – podsumował rozgrywający zespołu z Dolnego Śląska, Michal Masny. W szeregach miejscowej drużyny brylowali Maciej Muzaj oraz Salvador Oliva, którzy wspólnie zapisali na swoim koncie 37 punktów, a pewna wygrana dała im awans na 5. pozycję w tabeli.

PL: Asseco Resovia – AZS Olsztyn (galeria)

W ramach niespodzianki można chyba traktować wynik spotkania w Rzeszowie, gdzie Asseco Resovia podejmowała Indykpol AZS Olsztyn. Starcie było dość jednostronne i wygrali je gospodarze, nie tracąc przy tym nawet jednego seta, choć w ich szeregach zabrakło Lukasa Tichacka, który zmagał się z wirusem, oraz Aleksandra Śliwki. Z dobrej strony pokazał się Michał Kędzierski, równomiernie rozkładając siłę w ataku i został wyróżniony statuetką MVP. – Cieszę się, że w końcu udało mi się zagrać od pierwszego gwizdka sędziego. Jestem również bardzo zadowolony, że udało nam się ten mecz wygrać. To z pewnością odbuduje trochę moją pewności siebie, która na początku nie była zbyt wysoka. Moim zdaniem właśnie takie spotkania powodują, że można osiągnąć ten wyższy poziom pewności siebie, a dodatkowo udało nam się wygrać – podsumował swój występ rozgrywający. Aż trzech graczy mogło pochwalić się podobnymi zdobyczami punktowymi. Thibault Rossard i Jakub Jarosz wywalczyli po 15 oczek, a środkowy Bartłomiej Lemański – 14, z czego aż 5 blokiem. Dobre spotkanie w ekipie z Warmii i Mazur rozegrał Jan Hadrava, jednak nie miał on wsparcia w ofensywie ze strony swoich kolegów. Tym samym olsztynianie spadli z fotela wicelidera tabeli, natomiast Asseco Resovia nadal jest na 10. lokacie.

Zgodnie z przewidywaniami siatkarze PGE Skry Bełchatów pokonali Łuczniczkę Bydgoszcz bez straty seta, a zwycięstwo zawdzięczają przede wszystkim o wiele bardziej równomiernemu rozkładowi ataku. Bełchatowianie atakowali na imponującym poziomie 61 proc., podczas gdy rywale zapisali na swoim koncie tylko 49 proc. Gospodarze lepiej radzili sobie także w bloku, a do tego aż 10 razy punktowali zagrywką. – Wypełniliśmy praktycznie wszystko, co założyliśmy sobie przed meczem, ale to Skra nie pozwoliła nam w nim na swobodną grę. To przełożyło się na wynik. Drużyna z Bełchatowa pozwoliła nam, z naciskiem właśnie na „pozwoliła”, dojść na taki, a nie inny rezultat w pierwszym secie i na jeden punkt w secie trzecim. Ale nie oszukujmy się, to nie była gra, która wymusiłaby na Skrze zrobienie błędów. Drużyna z Bełchatowa po prostu pozwoliła nam do siebie doskoczyć w tych partiach – taka jest prawda. Drugi set był z kolei bez historii – skomentował porażkę w Bełchatowie statystyk Łuczniczki, Piotr Świniarski.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:

Więcej artykułów z dnia :
2017-11-07

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved