Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > PL: Lekkie przetasowania w górze tabeli i walka w jej dole

PL: Lekkie przetasowania w górze tabeli i walka w jej dole

fot. Katarzyna Antczak

Podział punktów pomiędzy ONICO Warszawą i Dafi Społem Kielce wykorzystali siatkarze PGE Skry Bełchatów, którzy z Dolnego Śląska wrócili ze zwycięstwem 3:0 i dzięki temu odzyskali pozycję wicelidera tabeli. Niezagrożona nadal jest pozycja ZAKSY Kędzierzyn-Koźle, która z Radomia wyjechała z wygraną 3:1. Do pierwszej szóstki klasyfikacji wskoczyli za to siatkarze Indykpolu AZS-u Olsztyn, którzy stoczyli niesamowity bój w tie-breaku z zespołem z Zawiercia. Nie mniej ciekawie było w pojedynkach drużyn z drugiej części zestawienia. Ze zwycięstwa cieszyli się w Bydgoszczy i w Katowicach.

Bez Bartosza Kwolka, a także Sharone’a Vernona-Evansa i Jana Nowakowskiego do pojedynku 21. rundy sezonu zasadniczego przystąpili gracze ONICO Warszawa. Brak przyjmującego nie był może zbyt widoczny w premierowej partii, ale głównie ze względu na błędy popełniane przez Dafi Społem Kielce. Kiedy jednak podopieczni Dariusza Daszkiewicza zaczęli mniej się mylić, problemy pojawiały się po stronie gospodarzy. Ostatecznie wygrali oni swoje 12. ligowe spotkanie z rzędu, ale 3:2. Stratę punktu powetowali spadkiem w tabeli i są aktualnie 3. zespołem w stawce. Siatkarze z Kielc wynik 2:3 zawdzięczają w dużej mierze postawie Jakuba Wachnika, który z 38 akcji skończył 20, a 4 razy popisał się asem serwisowym. – Zaczęliśmy bardzo słabo, ale nieważne, jak się zaczyna, ale jak kończy. Niestety często źle wchodzimy w mecz, budzimy się dopiero w połowie premierowej odsłony i wtedy zaczynamy grać swoją siatkówkę. Musimy nad tym popracować, żeby od pierwszej akcji spotkania być skoncentrowanym na maksa. Ważne jest jednak to, że po tym złym początku odbudowaliśmy się i zdołaliśmy doprowadzić do wyrównania i walczyliśmy do samego końca – mówił przyjmujący kielczan.



Do podziału punktów doszło także w starciu ważnym dla układu najniższej części tabeli. Łuczniczka Bydgoszcz podejmowała BBTS Bielsko-Biała i wydawało się, że to ekipa z Podbeskidzia wyjedzie z kompletem punktów, bowiem prowadziła już 2:0. Gospodarzom udało się jednak odwrócić losy spotkania i przed własną publicznością wywalczyć dwa cenne oczka do ligowej tabeli, które pozwoliły im zrównać się punktami z MKS-em Będzin. – Ogólnie dla nas to kolejny stracony punkt. Tracimy te „oczka”. Bardzo wolno gonimy te zespoły, które są nad nami i wolno uciekamy drużynom pod nami. Prawda jest też taka, że gdybyśmy przegrywali 2:0 w październiku czy listopadzie, to byśmy przegrali 3:0. Zespół zmienił się na przestrzeni miesięcy – podkreślał po meczu trener Łuczniczki, Jakub Bednaruk. Tym razem odosobniony w zdobywaniu oczek nie był Bartosz Filipiak. Zarówno atakujący, jak i jeden ze środkowych bloku zapisali na swoim koncie po 22 punkty, a Mateusz Sacharewicz do 9 skończonych akcji w ataku dołożył aż 10 bloków i 3 asy serwisowe. Po drugiej stronie ponownie pierwsze skrzypce grał Piotr Łukasik, ale nie wystarczyło to, aby drużyna z Podbeskidzia przerwała fatalną serię.

PL: Pewna wygrana PGE Skry

Na zbyt wiele nie pozwolili Cuprum Lubin siatkarze PGE Skry Bełchatów, pokonując rywali na Dolnym Śląsku bez straty seta. Pierwsza, a przede wszystkim druga partia przebiegały prawie od początku pod wyraźne dyktando wicemistrzów Polski, a jedynie trzecie odsłona była bardziej wyrównana. Przewaga bełchatowian była widoczna we wszystkich elementach, a w ataku brylował Mariusz Wlazły. Kapitan dostał 29 piłek, kończąc 16 z nich. Dodatkowo 3 razy zatrzymał rywali na siatce i 3 razy posłał asa serwisowego. Wlazłego znów wspierał Srećko Lisinac, który był drugim najlepiej punktującym siatkarzem w szeregach swojej drużyny. Serb wywalczył 14 oczek, z których 3 bezpośrednio zza linii 9. metra. W zespole gospodarzy gorszą skuteczność ataku miał Łukasz Kaczmarek, który nadal był jednym z liderów swojej ekipy i wspólnie z Robertem Tahtem zapisał na swoim koncie 25 oczek. Zwycięstwo pozwoliło PGE Skrze wrócić na pozycję wicelidera tabeli, natomiast Cuprum Lubin nadal plasuje się na 8. lokacie.

W meczu za „sześć punktów” lepsi okazali się gracze GKS-u Katowice, którzy jedynie w premierowej odsłonie musieli uznać wyższość Espadonu Szczecin. Trzy kolejne sety padały już łupem podopiecznych Piotra Gruszki, wśród których pierwsze skrzypce grał Karol Butryn, a Marcin Komenda – pomimo kiepskiego przyjęcia, udanie dyrygował poczynaniami swoich kolegów. Butryn skończył mecz z dorobkiem 21 oczek, 19 miał natomiast Gonzalo Quiroga. Po drugiej stronie siatki dobre zawody rozegrał Matusz Malinowski, ale nie miał on aż tak udanego wsparcia wśród swoich kolegów jak jego vis a vis. – Bardzo się cieszymy, że to jest nasze drugie zwycięstwo z rzędu. Teraz złapiemy trochę spokoju, luzu, który pozwoli nam jeszcze lepiej i efektywniej pracować w najbliższym tygodniu. Tym bardziej cieszy, że w tym meczu po pierwszym, nie do końca dla nas udanym, przegranym secie zdołaliśmy wrócić do gry i pokazaliśmy szczecinianom, że jesteśmy mocni. Udowodniliśmy również, że ta seria przegranych meczów i nie do końca dobrej gry jest już za nami, teraz wracamy na zwycięską ścieżkę – podsumował Komenda, który został wybrany MVP spotkania w Katowicach. Zwycięstwo pozwoliło jego drużynie przeskoczyć w tabeli właśnie Espadon Szczecin, który aktualnie spadł już na 11. miejsce.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:

Więcej artykułów z dnia :
2018-02-19

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2018 Strefa Siatkówki All rights reserved