Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > PL: Hity 7. kolejki zakończone w trzech setach

PL: Hity 7. kolejki zakończone w trzech setach

fot. plusliga.pl

W zakończonej w niedzielę 7. serii gier PlusLigi z pewnością było ciekawie. Kolejkę rozpoczął pięciosetowy mecz w Radomiu, który rozstrzygnęli na swoją korzyść siatkarze PGE Skry, a zakończył ją pojedynek, który zapowiadał się o wiele bardziej emocjonująco. Indykpol AZS Olsztyn bez straty seta pokonał Jastrzębski Węgiel. W sumie aż 5 spotkań zakończyło się w trzech partiach, natomiast o wyniku trzech pozostałych decydował tie-break.

7. runda rozgrywek rozpoczęła się w Radomiu, gdzie przez dwa pierwsze sety pachniało sporą niespodzianką. Cerrad Czarni prowadzili już bowiem z PGE Skrą Bełchatów 2:0, a swoje szanse mieli również w trzeciej partii, jednak w niej do gry wrócili goście. Następnie bełchatowianie doprowadzili do tie-breaka, triumfując również w nim. – Wielka szkoda, bo dwa sety wygraliśmy pewnie i sam się dziwiłem, że aż tak wysoko je wygraliśmy. (śmiech) Wiemy doskonale, jaki mamy teraz okres – nie udało nam się wygrać z kilkoma zespołami, od których teoretycznie byliśmy lepsi. Taki jest sport. Wygrywaliśmy 2:0, a PGE Skra odwróciła ten wynik na 3:2. Należą jej się za to gratulacje, bo z pewnością potem zagrała dużo lepiej niż w dwóch pierwszych partiach – przyznał po spotkaniu przyjmujący radomian, Tomasz Fornal.



Jego zespół w tych dwóch pierwszych odsłonach zdecydowanie lepiej radził sobie przede wszystkim w ofensywie, w której brylował między innymi Michał Filip. Atakujący zapisał na swoim koncie w sumie aż 24 punkty, jednak to PGE Skra w decydujących momentach zachowała więcej zimnej krwi. Bełchatowianie skończyli 54 proc. swoich akcji, a w samym tie-breaku ich skuteczność wyniosła 67 proc. W szeregach przyjezdnych najwięcej punktów wywalczył Srećko Lisinac, a tuż za nim znalazł się Mariusz Wlazły, który po dwóch słabszych setach odnalazł swoją skuteczność, a i zaczął brylować w polu zagrywki. To doświadczonego atakującego wybrano także MVP spotkania w Radomiu.

Bez większej historii przebiegł pojedynek Łuczniczki Bydgoszcz z ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle. Zgodnie z przewidywaniami mistrzowie Polski wygrali ten mecz, nie tracąc przy tym nawet seta. Kędzierzynianie dysponowali o wiele większą siłą ognia, notując 58 proc. udanych akcji ofensywnych, a liderem drużyny ponownie był Sam Deroo, który zapisał na swoim koncie 13 oczek. Dobrze spisał się także Rafał Buszek, kończąc spotkanie z dorobkiem 10 punktów, natomiast po stronie Łuczniczki to Paweł Gryc mógł pochwalić się największą ilością zdobytych punktów.

Jakub Bednaruk po meczu z ZAKSĄ

Nie takiej postawy spodziewał się jednak trener gospodarzy, Jakub Bednaruk. – Wyszliśmy na ten mecz zestresowani, nie wiadomo czym, bo takim meczem można tylko wygrać. Takie spotkania mogą tylko wyjść na plus. A nas w pewnym momencie złamali psychicznie. Jak patrzyłem na ten zespół, to wydawało mi się, że więcej charakteru to starzy ludzie mieli czasami, bo nie wiem, dlaczego nie cieszy jedna akcja, albo dla nas jakąś tragedią jest popełnienie błędu. Nasz poziom waleczności i charakteru jest… nie wiem, dzieci mają więcej charakteru niż teraz ci zawodnicy – grzmiał szkoleniowiec. Porażka sprawiła, że siatkarze znad Brdy plasują się aktualnie na 13. pozycji w tabeli, ale na swoim koncie mają tyle samo punktów, co wyprzedzający ich w klasyfikacji MKS Będzin.

Na wyjeździe niewiele do powiedzenia mieli natomiast zawodnicy BBTS-u Bielsko-Biała, którzy w starciu z ONICO Warszawa nie byli w stanie wygrać ani jednej partii. Po dwóch dość wyraźnie przegranych odsłonach swoje szanse mieli w trzecim secie, ale ostatecznie podopieczni trenera Stephane’a Antigi rozstrzygnęli ten mecz na swoją korzyść. Słabą skuteczność zaprezentowali siatkarze, na których do tej pory spoczywał ciężar ofensywy. Oleg Krikun z 18 zbić skończył 6, a Wiaczesław Tarasow w 13 akcjach zapunktował tylko raz. Po drugiej stronie siatki o wiele lepiej radzili sobie Bartosz Kwolek oraz Nikola Gjorgiew, którzy wspólnie zdobyli 28 punktów, a cały zespół aż 12 razy blokował zagrania rywali. Warto również dodać, że goście ani razu nie zapunktowali bezpośrednio zza linii 9. metra. – Potrzebujemy jeszcze bardzo dużo treningów i cały czas musimy być skoncentrowani na założonym planie, którym jest zajęcie miejsca w czołowej szóstce PlusLigi. Drużyna BBTS-u nie postawiła nam wysoko poprzeczki i jedynie w małym fragmencie spotkania zagrała na miarę swoich możliwości – mówił po spotkaniu libero warszawskiej ekipy, Damian Wojtaszek. Stołeczna drużyna nadal może więc cieszyć się z 4. miejsca w tabeli, natomiast ekipa z Podbeskidzia to jedyny zespół, który w tym sezonie nie wygrał jeszcze żadnego spotkania.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:

Więcej artykułów z dnia :
2017-10-30

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved