Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > PL: Hit dla Jastrzębskiego Węgla i pierwsza wygrana bydgoszczan

PL: Hit dla Jastrzębskiego Węgla i pierwsza wygrana bydgoszczan

fot. Klaudia Piwowarczyk

Ta runda PlusLigi obfitowała w ciekawe wyniki i fajne widowiska. Nie zawiódł hit 16. kolejki, w którym Jastrzębski Węgiel 3:2 pokonał Grupę Azoty ZAKSĘ Kędzierzyn-Koźle. Tie-break rozstrzygnął również pojedynek Visły Bydgoszcz i Cerrad Enei Czarnych Radom. Dla graczy znad Brdy było to pierwsza wygrana w tym sezonie. Kolejne pięciosetowe spotkanie rozegrali siatkarze z Katowic i Gdańska, a lepsi byli gracze GKS-u. Oprócz tego z wygranej cieszyli się liderzy tabeli, Verva Warszawa, a także Asseco Resovia i PGE Skra Bełchatów. Na fali jest również MKS Będzin, 3:0 pokonał on Aluron Virtu CMC Zawiercie. 

Zmagania w 16. kolejce PlusLigi rozpoczęły się od pojedynku w Suwałkach, gdzie Ślepsk Malow podejmował wicemistrzów Polski z Warszawy. Verva Warszawa zmagała nie ze swoimi problemami, na boisku zabrakło Artura Udrysa oraz Kevina Tillie. Pierwszy z nich ma obite żebra, drugi narzeka na problemy z piętą. To jednak nie przeszkodziło warszawianom w wygranej i to wygranej bez straty seta. Gospodarze mogą żałować niewykorzystanych przez siebie sytuacji. –  Mieliśmy na pewno swoje szanse, ale dużo z nich uciekło nam po prostych akcjach. W kontrataku. po niedokładnych wystawach. Na pewno tutaj było pole do poprawy. Czy dałoby nam to szansę na zwycięstwo? Na pewno by nas zbliżyło jeśli chodzi o walkę w końcówkach, ale trzeba w tym spotkaniu docenić klasę warszawian, bo grali bardzo dobrze – ocenił Andrzej Kowal w rozmowie z klubowym serwisem. Zwycięstwo sprawiło, że Verva Warszawa umocniła się na fotelu lidera tabeli i ma już dwa oczka przewagi nad rywalami z Kędzierzyna-Koźla i Bełchatowa.



Zaledwie na kilka godzin przed początkiem spotkania w Olsztynie Indykpol AZS poinformował, że w meczu z Asseco Resovią nie wystąpi Remigiusz Kapica. Atakujący ma zmęczeniowe złamanie kości śródstopia, co wyklucza go z gry na kilka tygodni. Wcześniej Kapica całkiem udanie zastępował podstawowego atakującego olsztynian, Jana Hadravę. Tym samym w starciu z rzeszowskim zespołem na tej pozycji wystąpił Wojciech Żaliński. Doświadczony zawodnik zapisał na swoim koncie 29 oczek, ale to było za mało. Asseco Resovia oddała gospodarzom tylko drugą odsłonę i zgarnęła w hali Urania komplet punktów. Podopieczni Piotra Gruszki byli bardziej skuteczni, a drużynę do wygranej poprowadził Zbigniew Bartman. Nadal jednak sytuacja w tabeli rzeszowian nie jest godna pozazdroszczenia, bowiem plasują się oni na 11. miejscu. – Dla nas każdy mecz jest jak o życie. Wiem, że to często są slogany, ale tak jest naprawdę. Do każdego meczu podchodzimy jak do spotkania o mistrzostwo Polski – powiedział na łamach klubowych mediów Marcin Komenda.

Niespodzianki nie było w Lubinie, gdzie miejscowe Cuprum jedynie w pierwszej fazie setów postawiło wysoko poprzeczkę PGE Skrze Bełchatów. Pomimo tego to podopieczni Michała Mieszko Gogola pewnie wygrali wszystkie trzy odsłony. Goście dominowali w ofensywie, w niej brylował Dusan Petković, zdobywca 14 oczek. Tyle samo dodał od siebie Jakub Kochanowski.  –  Nie potrafiliśmy stworzyć zagrożenia serwisem, bełchatowianie wszystko dobrze przyjmowali i grali środkiem. Tak naprawdę mecz rozstrzygnął się na środku boiska – podsumował mecz przyjmujący lubinian, Kamil Maruszczyk. Jego zespół w ligowym zestawieniu wyprzedza jedynie MKS Będzin oraz Visłę Bydgoszcz, natomiast PGE Skra zrównała się punktami z ZAKSĄ, ale nadal jest 3. ekipą tabeli.

Wreszcie ze zwycięstwa mogli cieszyć się siatkarze Visły Bydgoszcz. Podopieczni Przemysława Michalczyka pokonali Cerrad Eneę Czarnych Radom 3:2. Gospodarze mogli liczyć na Tonceka Sterna, który wywalczył 24 oczka, a na przestrzeni całego spotkania lepiej od rywali poradzili sobie w ataku oraz w polu serwisowym. – Daliśmy ciała w tym meczu. Drużyna z Bydgoszczy zagrała dobre zawody. Grali bardzo dobrze w zagrywce, natomiast my w tym elemencie im zrobiliśmy zdecydowanie zbyt mało krzywdy. Trochę nas brzydko mówiąc załatwili też grą na środku – mówił na łamach portalu cozadzien.pl libero radomian, Mateusz Masłowski. Wygrana jednak nie poprawiła sytuacji w tabeli bydgoszczan, nadal zamykają oni zestawienie, a ekipa Roberta Prygla jest 10.

Kolejne zwycięstwo zanotowali natomiast gracze przedostatniej drużyny tabeli PlusLigi. MKS Będzin po sensacyjnej wygranej z ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle poszedł za ciosem i przed własną publicznością bez straty seta pokonał Aluron Virtu CMC Zawiercie. –  Cały czas wywieraliśmy na zawiercianach presję. Mieli oni duże problemy z kończeniem swojej pierwszej akcji na czysto, bo dobrze serwowaliśmy, blokowaliśmy i broniliśmy. Poza tym w ostatnich dwóch meczach rozegraliśmy trzy końcówki i wszystkie z nich wygraliśmy. A w pierwszej fazie rundy zasadniczej końcówki przegrywaliśmy – mówił w rozmowie z klubowymi mediami Jakub Bednaruk. Jego podopieczni drugą oraz trzecią odsłonę wygrali dopiero po grze na przewagi. Wydaje się, że nadal w sporym dołku są gracze z Zawiercia, była to dla nich siódma porażka w PlusLidze.

Tie-breaki cały czas lubią siatkarzy GKS-u Katowice. Tym razem podopieczni Dariusza Daszkiewicza prowadzili już z Treflem Gdańsk 2:0, ale gospodarzom pojedynku udało nie doprowadzić do remisu. Decydująca odsłona była bardzo zacięta, a rozstrzygnęła ją dopiero długa gra na przewagi, w której 21:19 triumfowali katowiczanie. W szeregach GKS-u 22 oczka wywalczył Wiktor Musiał, 20 miał Kamil Kwasowski. Trefl jak zawsze mógł liczyć na Bartosza Filipiaka, który mecz zakończył z dorobkiem 29 oczek. –  Przez dwa pierwsze sety graliśmy super, ale potem gdańszczanie poprawili swoją grę. My nie spuściliśmy z tonu, ale rywale zaczęli wyprawiać cuda w obronie, świetnie zagrywać, przez co doprowadzili do tie-breaka. Mam nadzieję, że doświadczenie z pierwszej rundy z tie-breakami pomoże nam w drugiej, aby więcej ich przechylić ich na swoją stronę, jak zrobiliśmy to w Gdańsku – mówił MVP pojedynku, Jan Firlej. Trefl plasuje się w tabeli na 5. miejscu, natomiast GKS Katowice jest 7.

Nie zawiódł także hit kolejki. W nim Grupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle podejmowała Jastrzębski Węgiel, a spotkanie rozstrzygnęło się w tie-breaku. W nim lepsi okazali się podopieczni Slobodana Kovaca, dla których był to pierwszy od pięciu lat triumf nad ZAKSĄ. Jastrzębian do zwycięstwa poprowadził duet skrzydłowych: Dawid Konarski i Tomasz Fornal. Obaj zdobyli po 24 punkty, a MVP meczu został wybrany Fornal, który skończył 16 z 27 ataków, do tego miał 5 bloków i 3 asy serwisowe. Dodatkowo to właśnie zagrywka była mocną stroną Jastrzębskiego Węgla, bowiem 13 razy siatkarze punktowali on bezpośrednio zza linii 9. metra, a pomylili się tylko 15 razy.  – Wydaje mi się, że kibic, który przyszedł do hali nie żałuje tego, co zobaczył. My możemy żałować tego, że nie zamknęliśmy tego meczu wcześniej i nie zdobyliśmy trzech punktów. Nie ma też co gardzić dwoma punktami, to dobry wynik z taką drużyną jak ZAKSA. Emocje były do samego końca – mówił Tomasz Fornal. Kędzierzynianie nadal są wiceliderami tabeli, ale po piętach depcze im PGE Skra Bełchatów. Gracze z Jastrzębia-Zdroju są natomiast na 4. miejscu.

Zobacz również:
Wyniki i tabela PlusLigi 

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:

Więcej artykułów z dnia :
2020-01-23

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved