Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > PL: Effector zwycięski w Bydgoszczy

PL: Effector zwycięski w Bydgoszczy

fot. Klaudia Piwowarczyk

Pięć setów obejrzeli kibice w Bydgoszczy, gdzie Łuczniczka podejmowała Effector Kielce. Obie drużyny stworzyły ciekawe widowisko, które zakończył zacięty tie-break. W nim lepsi okazali się goście, dla których wygrana ta jest niezwykle cenna.

Spotkanie otworzył skuteczny podwójny blok na Milanie Katiciu. Gdy w siatkę zaatakował Leo Andrić, a punktową zagrywką popisał się Milan Katić, to Łuczniczka wyszła na prowadzenie 4:2. Przyjezdni starali się szybko doprowadzić do remisu, ale to bydgoszczanie cały czas utrzymywali dwupunktowe prowadzenie (8:6). Z czasem zespołowi z Kielc udało się wyrównać stan rywalizacji (8:8). Od tej pory gra obu drużyn miała bardzo wyrównany przebieg (12:12, 15:15). W kolejnych akcjach to kielczanie zaczęli lepiej prezentować się w swojej grze, zwłaszcza dobra gra blokiem sprawiała miejscowym spore problemy w zdobywaniu kolejnych punktów (15:17), ale ekipie znad Brdy szybko udało się doprowadzić do remisu 20:20. W końcowych fragmentach premierowej odsłony w ekipie gospodarzy znów zaczęły pojawiać się błędy własne. Po autowym ataku Marcela Gromadowskiego to goście prowadzili 22:20 i wtedy o czas dla swojej drużyny poprosił trener Piotr Makowski. Ostatecznie gospodarzom nie udało się zniwelować strat i przegrali pierwszego seta po autowym zbiciu Marcela Gromadowskiego (23:25).



Podrażnieni porażką w poprzednim secie bydgoszczanie lepiej rozpoczęli zmagania w drugiej odsłonie. Po ataku z przechodzącej piłki Jana Nowakowskiego to oni prowadzili 4:2. Tym razem to kielczanie popełniali dużo własnych błędów, co miało przyłożenie na wynik. Gdy w siatkę zaatakował Jakub Wachnik, wtedy Łuczniczka odskoczyła rywalom na trzy oczka przewagi (10:7). Następnie mocna zagrywka Bartosza Filipiaka zmusiła szkoleniowca Effectora o wzięcie czasu dla swojej drużyny – miejscowi prowadzili 13:9. Jednak ta przerwa nie wybiła z rytmu młodego atakującego Łuczniczki, który raz po raz posyłał atomowe serwisy, a przyjezdni mieli spore problemy z przyjęciem jego zagrywki. Wtedy swój drugi czas wykorzystał trener gości Sinan Tanik (9:16). Taki wynik pozwolił bydgoszczanom spokojnie kontrolować boiskowe wydarzenia. Pojedyncze udane ataki Jakuba Wachnika nie pozwalały kielczanom na zniwelowanie strat (15:21). Goście nie zdołali już odwrócić niekorzystnego dla nich wyniku w tym secie, a drugą partię mocnym atakiem ze środka zakończył Jan Nowakowski (25:17).

Od dwóch punktowych bloków na Bartoszu Filipiaku oraz Milanie Katiciu rozpoczęli kolejnego seta kielczanie. W kolejnych akcjach to przyjezdni powiększali swoje prowadzenie, głównie dzięki udanym zagrywkom Michała Superlaka (8:4). Łuczniczka z czasem starała się szybko wyrównać stan rywalizacji, ale zespół z Kielc konsekwentnie utrzymywał swoje prowadzenie (11:6). Siatkarze Effectora byli nie do zatrzymania i z każdą kolejną akcją grali swoją siatkówkę (16:11). Piotr Makowski wprowadzał na boisko zmienników, licząc, że oni odmienią grę jego zespołu (14:17). Od tego momentu rozpoczęła się pogoń siatkarzy Łuczniczki, którzy zmniejszyli straty do jednego oczka po punktowej zagrywce Jana Nowakowskiego (17:18). Gdy długą wymianę na swoją korzyść zakończyli bydgoszczanie za sprawą Milana Katicia, wtedy na tablicy pojawił się wynik 19:19. Od tej pory w bydgoskiej ekipie dobrze zaczął funkcjonować blok, a po stronie gości zaczęły pojawiać się błędy w ataku – 23:20. Podopieczni Piotra Makowskiego nie wypuścili już takiej przewagi z rąk, pewnie wygrywając trzecią odsłonę (25:22).

Początek seta numer cztery to wyrównana gra obu ekip – 3:3. Kolejne trzy akcje padły łupem gości i to oni wyszli na prowadzenie 6:3. Wtedy zareagował Piotr Makowski, biorąc czas dla swojego zespołu. Dobra zagrywka po stronie przyjezdnych sprawiała rywalom spore problemy w przyjęciu zagrywki (9:5). Łuczniczka nie potrafiła się przeciwstawić skutecznej grze Effectora i przegrywała 9:12. Podobnie jak w poprzednim secie podopieczni Piotra Makowskiego zaczęli powoli odrabiać straty (12:13). Jednak znów to kielczanie odskoczyli miejscowym na cztery oczka przewagi (18:14, 21:17). Ci nie potrafili zniwelować strat, a z każdą kolejną akcją siatkarze z Kielc zbliżali się do zwycięstwa w tej partii i do tie-breaka. Ostatecznie to podopieczni Sinana Tanika wygrali czwartego seta (25:20).

Decydujące starcie rozpoczęło się od wyrównanej gry obu drużyn (3:3). Żaden z zespołów nie potrafił wypracować sobie punktowej przewagi. Na prowadzeniu był raz jeden, raz drugi zespół, co sprawiało, że wynik cały czas oscylował wokół remisu (6:6). Jako pierwsi na dwa oczka przewagi wyszli gości. Gdy na skrzydle zablokowany został Milan Katić, to oni byli bliżej zwycięstwa (10:7). Łuczniczka nie dawała za wygraną i udało jej się zbliżyć do rywali (11:12). Po mocnym zbiciu ze środka Jana Nowakowskiego był natomiast remis 12:12. Jako pierwsi piłkę meczową mieli goście – po punktowej zagrywce Michała Superlaka, ale gospodarze doprowadzili do gry na przewagi, w której więcej chłodnej głowy zachowali siatkarze Effectora, wygrywając po skutecznym bloku na Milanie Katiciu (17:15).

MVP: Marcin Komenda

Łuczniczka Bydgoszcz – Effector Kielce 2:3
(23:25, 25:17, 25:22, 20:25, 15:17)

Składy zespołów:
Łuczniczka: Nowakowski (15), Katić (18), Yudin (18), Filipiak (12), Szczurek, Sacharewicz (2), Czunkiewicz (libero) oraz Jurkiewicz (3), Sieńko i Gromadowski
Effector: Komenda (3), Wohlfahrtstätter (15), Wachnik (18), Nalobin (15), Pawliński (10), Andrić (5), Biniek (libero) oraz Antosik, Superlak (16), Formela i Maćkowiak

Zobacz również:
Wyniki oraz tabela PlusLigi

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2017-02-10

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved