Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > PL: Beniaminek utarł nosa Cuprum Lubin

PL: Beniaminek utarł nosa Cuprum Lubin

Tak jak można było się tego spodziewać, jedna z rewelacji sezonu, czyli GKS Katowice, nie był łatwym przeciwnikiem dla Cuprum Lubin. Podopieczni Piotra Gruszki rzucili na parkiet wszystkie swoje siły i walczyli z oponentami jak równy z równym. Finalnie pojedynek skończył się dopiero tie-breakiem zapisanym na korzyść miedziowych.

Pierwszy set to niekończąca się siatkarska opowieść. Już od początku boju z dobrej strony pokazywali się Kaczmarek i Karol Butryn, którzy wymieniali się zbiciami na skrzydłach (2:5). Spotkanie akcja po akcji nabierało tempa, jednak podopieczni Piotra Gruszki powoli oddawali prowadzenie w ręce gospodarzy – przyczyniły się do tego ich własne błędy, takie jak pomyłki w bloku Tomasza Kalembki (7:5). Proces ten powstrzymał jednak atakujący ze stolicy Górnego Śląska, który niemalże całkowicie przejął ciężar ofensywy na własne barki i spowodował, że jego team ponownie znacząco odskoczył od przeciwników (16:10). Kiedy w bloku zaczął brylować nawet Marco Falaschi, było wiadomo, że miejscowym będzie bardzo trudno powrócić w tym secie do właściwego rytmu. Siatkówka niewątpliwie jest jednak dość nieprzewidywalną grą i wkrótce Cuprum wzięło się za odrabianie strat (16:18). Mimo tego nie udało się zmniejszyć dystansu dzielącego teamy na mniej niż dwa oczka i to GKS wszedł w ostatnią fazę partii z nadwyżką (21:17). Finalnie miejscowym nie pomogła nawet zmiana Grzegorz Łomacza na Gorzkiewicza oraz as Mateusza Malinowskiego i musieli oni uznać wyższość gości, którzy wygrali na przewagi – stało się to po serii wymian z Kaczmarkiem i blokami Butryna w roli głównej (33:35).



Już na starcie kolejnej partii lubinianie chcieli udowodnić, że mają siłę, by pokonać rozpędzonego beniaminka PlusLigi (6:4). Okazało się jednak, że dużo trudniej jest realizować niż planować i już na wstępie seta duet Kapelus-Butryn zaczął stawiać opór Piotrowi Hainowi i spółce (8:9). Gospodarze postawili więc na sprawdzony schemat – do głosu doszli Taht i Koumentakis, co dało im komfort walki z trzema oczkami zapasu (13:10). W tym momencie pojedynku to właśnie wspomniany środkowy miedziowych „ciągnął” swój zespół do wypracowania sobie przewagi, która zagwarantuje miejscowym bardziej komfortowe granie niż w poprzedniej partii, gdzie większość czasu musieli gonić uciekający wynik (20:17). Gospodarze przeszkadzali jednak sami sobie, popełniając niepotrzebne błędy zza linii dziewiątego metra. To w finalnym rozrachunku nie stanęło im na drodze, żeby sytuacja w końcówce rozdania zaczęła przypominać odwrotność tej z ostatniego aktu gry (21:17). Łomacz mądrze rozplanował taktykę i po chwili jego team mógł cieszyć się z wyrównania stanu batalii (25:18).

3:1, 4:1, 5:1 – tak rosła przewaga Cuprum Lubin na początku trzeciej odsłony zmagań. Wydawało się, że beniaminkowi PlusLigi odebrało w tym meczu moc. Przez błędy Butryna w polu serwisowym katowiczanie pogrążali się sami i nie było elementu, w którym mogliby znaleźć oparcie. Dzięki Tahtowi miejscowi wyszli na aż siedmiopunktowe prowadzenie, a pojedyncze dobre zagrania Kalembki nie były w stanie zmienić obrotu sytuacji na boisku (15:9). Nie pomógł nawet Gert van Walle i dzięki Hainowi zespół z województwa dolnośląskiego znacząco zmniejszył dystans do sukcesu w tej odsłonie zmagań (20:14). Co prawda zawodnikom ze Śląska udało się zbliżyć do rywali na kilka oczek, ale było to za mało, by myśleć o zwycięstwie (19:22). Pierwsze skrzypce w końcówce grali Sobański, Boehme i Kaczmarek, lecz ta ostatnia dwójka zakończyła zmagania w tej partii na swoją korzyść (25:20).

Jakże inni katowiczanie wyszli na boisko w czwartej partii meczu! Po świetnych atakach Michała Błońskiego i Bartłomieja Krulickiego, które dały GieKSie prowadzenie 6:3, interweniował szkoleniowiec gospodarzy. Przyniosło to efekt w postaci złożenia ciężaru ofensywy Cuprum na Koumentakisa i Tahta, jednak mimo tego zespół Piotra Gruszki nadal miał dwa oczka przewagi nad rywalami (8:10). Kolejna faza rywalizacji to już batalia środkowych – na siatce walczyli Boehme i Krulicki. Z tarczą z tego pojedynku wyszedł młodszy z nich, utrzymując dobry bilans punktowy swojego teamu (17:15). Późniejsza gra katowiczan opierała się w dużej mierze na rozegraniu Falaschiego do Błońskiego, co przynosiło wymierne efekty. Wkraczając w ostatni etap partii, zespół ten miał cztery oczka nadwyżki w stosunku do miejscowych i zdecydowanie pewniej prezentował się na siatce (23:19). Wynikiem 25:21 batalię w tej odsłonie zamknął Kalembka.

Mocne 5:0 dla Cuprum po błędach GKS-u i atakach Kaczmarka rozpoczęło tie-breaka. Kiedy Boehme i Koumentakis dodali do bilansu punktowego swojej drużyny kolejne oczka, zrobiło się klarowne, że podopiecznym trenera Gruszki będzie bardzo ciężko powrócić do pojedynku (8:2). Mimo że po ataku Butryna gościom udało się zdobyć trzy punkty, to i tak drugie tyle oddzielało ich od oponentów (6:9). Finalnie sportowej sprawiedliwości stało się zadość i ze zwycięstwa po wyczerpującym, pięciosetowym pojedynku cieszyli się zawodnicy Cuprum Lubin, inkasując dwa oczka do ligowej tabeli (15:10).

Cuprum Lubin – GKS Katowice 3:2
(33:35, 25:18, 25:20, 21:25, 15:10)

Składy zespołów:
Cuprum: Kaczmarek (28), Boehme (10), Taht (17), Pupart (3), Hain (9), Łomacz (3), Rusek (libero) oraz Koumentakis (10), Malinowski (1) i Gorzkiewicz
GKS: Krulicki (12), Butryn (22), Falaschi (2), Kapelus (7), Kalembka (8), Sobański (13), Stańczak (libero) oraz Błoński (6), Pietraszko (1), Fijałek, Van Walle (1) i Stelmach

Zobacz również:
Wyniki i tabelę PlusLigi

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2016-12-06

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved