Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Piotr Sieńko: Ten sezon jest wielką porażką

Piotr Sieńko: Ten sezon jest wielką porażką

Łuczniczka Bydgoszcz na pewno nie może zaliczyć tego sezonu do udanych. Dysponujący niezłym składem, ale wciąż trapiony kontuzjami zespół uplasował się dopiero na 10. miejscu po fazie zasadniczej PlusLigi, co z pewnością nie stanowi spełnienia oczekiwań bydgoszczan. – W mojej opinii zawodnicy nie stanowili zespołu. Ten sezon jest dla mnie kolejną, smutną porcją nauczki – przyznał rozżalony prezes Łuczniczki, Piotr Sieńko.

W październiku powiedział pan, że jak zwykle liczy na walkę o medale. Z perspektywy czasu można ocenić to chyba tak – trudno, by maszyna dobrze funkcjonowała, gdy co chwilę psują się jakieś jej elementy…

Piotr Sieńko: – Przed rozpoczęciem rozgrywek trudno było myśleć inaczej. Patrząc na nasz skład, to jest mocna ekipa. Jednak po paru miesiącach muszę przyznać wprost – ten sezon jest naszą wielką porażką i powoduje u mnie brak spokojnego snu. Dziesiąte miejsce po fazie zasadniczej na dziesięciolecie występów w elicie, aż trudno w to uwierzyć. Niestety, kłopoty mieliśmy od samego początku, który zawsze jest kluczowy. Kontuzje nam nie pomagały. Ale znowu nie chciałbym, żeby z tego powodu ciągle się tłumaczyć, ponieważ urazy dopadają również inne drużyny.



Tyle że w Łuczniczce od razu wypadło dwóch szóstkowych graczy – Wojciech Ferens (na cały sezon) i Jakub Jarosz, później także Michał Żurek. W dalszej części sezonu pecha mieli też inni gracze…

– Fakt, pech nasz nie opuszczał. W mojej subiektywnej opinii zawodnicy nie stanowili zespołu. Patrząc z boku na spotkania z Cuprum Lubin i AZS-em Politechniką, odnosiłem wrażenie, że chłopacy chcą, żeby ten sezon już się zakończył. Trochę się w tej rozmowie rozpłynąłem, lecz nie towarzyszą mi teraz jakieś przyjemne myśli. Ten sezon jest dla mnie kolejną, smutną porcją nauczki.

Już po drugim meczu siatkarze apelowali do kibiców: Nie skreślajcie nas, wszystko da się odwrócić. Czy to był już dla pana sygnał ostrzegawczy?

– Mecz z Czarnymi Radom, przegrany 0:3, był najsłabszy w sezonie. Nie istnieliśmy. To było drugie spotkanie, od kiedy jestem w klubie, którego nie chciało mi się do końca oglądać. Obejrzałem, lecz z bólem.

Nie mniejszy ból musiał pan chyba odczuwać, gdy dochodziło do starć z zespołami z topu, w których najczęściej, poza meczem w Bełchatowie, Łuczniczka nie miała nic do powiedzenia?

– Z przykrością w pełni się z panem zgadzam. Pierwsza czwórka pokazała nam miejsce w szeregu. Bolesne były też inne porażki. Z Cuprum Lubin wygrywaliśmy wcześniej śpiewająco, a teraz odnieśliśmy dwie porażki. Takie spotkania również skłaniają nas do wielu przemyśleń.

W grudniu zespół miał już na koncie siedem porażek…

– Wtedy można było to jeszcze tłumaczyć kontuzjami i że nowy gracz Kevin Klinkenberg nie zgrał się z drużyną. Później jednak przyszły przegrane, których się nie spodziewaliśmy. Ale też żeby była jasność: ja to wszystko firmuję i to też moja porażka.

Jak mocno na przestrzeni roku zmienił się układ sił pokazuje choćby to, że poprzednio pokonaliście w meczu o 5. miejsce ZAKSĘ Kędzierzyn-Koźle, zaś dziś ten zespół gra o złoto, a Łuczniczka jedynie o dziewiątą pozycję…

– Dobry przykład. Nie ukrywam, że w dzień i w nocy myślę – jako szef klubu – jakie popełniłem błędy, co zrobiłem nie tak. Personalnie mamy bowiem silniejszy skład aniżeli rok temu. Ale za tym nie poszedł wynik. Szkoda, że nie graliśmy częściej tak, jak w Bełchatowie.

Kolejne pytanie więc brzmi, czy ten zespół otrzyma kolejną szansę, gdyż stabilizacja w sporcie ma duże znaczenie.

– Mam taką zasadę, że już od stycznia myślę o kolejnym sezonie. I to się nie zmieniło. Natomiast o tym, kto zostanie i kto odejdzie, będziemy rozmawiać po ostatnim meczu z AZS-em Olsztyn (pierwszy mecz o. 9 miejsce już w czwartek w Bydgoszczy – przyp. red.). Na razie nie zapadły żadne decyzje. Natomiast sami zawodnicy też muszą pokazać, że chcą u nas dalej występować.

Jakubowi Jaroszowi kończy się kontrakt. Jakie są szanse, że pozostanie w drużynie?

– Zobaczymy. To jest czołowy atakujący PlusLigi, lecz… nie gra teraz w czołowym zespole.

źródło: Express Bydgoski

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2016-04-14

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved