Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > ligi zagraniczne > Piotr Orczyk: Czuję dużą satysfakcję

Piotr Orczyk: Czuję dużą satysfakcję

fot. Joanna Skólimowska

– Na pewno jestem bardzo szczęśliwy. Rok temu w grając w Asse Lennik, zdobyłem srebro, teraz mam to upragnione złoto. Udało nam się zrealizować nasz przedsezonowy cel, a przecież w Noliko Maaseik grali tacy zawodnicy, jak Pereyra, Bontje, Wijsmans czy Pinheiro – mówi w rozmowie ze Strefą Siatkówki Piotr Orczyk, który niedawno mógł wraz z Knack Roeselare świętować mistrzostwo Belgii.

Finałową rywalizację z Noliko Maaseik zakończyliście w trzech meczach, ale tylko w trzecim, ostatnim spotkaniu wygraliście dość pewnie. Nie można zatem powiedzieć, że wszystko potoczyło się łatwo i przyjemnie. Co według ciebie okazało się kluczowe w tej rywalizacji?

Piotr Orczyk: – Kluczowy na pewno był pierwszy mecz na wyjeździe, który wygraliśmy 3:2. W setach przegranych Noliko było zdecydowanie lepsze od nas, z kolei kiedy my wygrywaliśmy, różnica między drużynami była minimalna. Cieszy fakt, że pomimo tego udało nam się wyjść zwycięsko z tej potyczki i z większym spokojem mogliśmy przygotowywać się do drugiego meczu w naszej hali. Tam zagraliśmy na bardzo wysokim poziomie i przegrany set wynikał bardziej z naszej dekoncentracji niż dobrej gry Noliko, o czym świadczy kolejny set, który wygraliśmy do 13. Z kolei w trzecim meczu decydujący mógł być zacięty pierwszy set, po którym najwidoczniej Noliko Maaseik straciło już wiarę na odwrócenie stanu rywalizacji. Uważam więc, że dzięki umiejętności wychodzenia z trudnych sytuacji w tych finałach byliśmy drużyną zdecydowanie lepszą i zasłużyliśmy na ten tytuł.



Dla ciebie to pierwszy tytuł mistrzowski w karierze. Emocje zatem są chyba tym bardziej ogromne?

– Na pewno jestem bardzo szczęśliwy. Rok temu w grając w Asse Lennik, zdobyłem srebro, teraz mam to upragnione złoto. Udało nam się zrealizować nasz przedsezonowy cel, a przecież w Noliko Maaseik grali tacy zawodnicy, jak Pereyra, Bontje, Wijsmans czy Pinheiro. Do tego w połowie sezonu ściągnęli trenera Daniela Castellaniego, który dobrze poukładał grę tej drużyny w końcowej fazie rozgrywek. Dlatego też czuję dużą satysfakcję szczególnie, że spędziłem cały ten finałowy czas na boisku.

Ogólnie można powiedzieć, że zdominowaliście krajowe rozgrywki, bo oprócz mistrzostwa zdobyliście także Puchar Belgii. Nie powiodło się za to w Lidze Mistrzów, a potem na półfinale zakończyliście Puchar CEV. Jak zatem należy ocenić ten sezon?

– Uważam, że to był bardzo dobry sezon w naszym wykonaniu. Zdobyliśmy oba najważniejsze trofea w Belgii i szkoda jedynie przegranego Superpucharu na początku sezonu. Nie uważam, że nasz występ w Lidze Mistrzów był zły lub rozczarowujący. Kiedy masz do dyspozycji jednego zdrowego przyjmującego i musisz grać z Cucine Lube Civitanova i PGE Skrą Bełchatów, to nie jest to łatwa sytuacja. Kontuzje nie oszczędzały w tym roku naszej drużyny, szczególnie w okresie, kiedy graliśmy ze Skrą. Jednak mimo to udało nam się pokonać w rewanżowym meczu Lube. Do tego dołożyliśmy zwycięstwa nad mistrzem Czech i dało nam to szansę gry dalej w Pucharze CEV. W tym pucharze przeszliśmy mistrza Hiszpanii i zatrzymaliśmy się dopiero w półfinale na Berlin Recycling Volleys, mając jednak duże szanse na zwycięstwo w meczu u siebie. Patrząc więc na to z własnej perspektywy, myślę, że zrobiliśmy co najmniej to, na co było nas stać i możemy być zadowoleni.

Ty do Knack Roeselare przeszedłeś z Asse Lennik i niestety przygoda z tym klubem nie zaczęła się dla ciebie dobrze, od niefortunnej kontuzji i kilkutygodniowej pauzy. Po jej wyleczeniu wkrótce jednak zostałeś podstawowym graczem swojej drużyny. Czy generalnie zmiana barw klubowych okazała się strzałem w dziesiątkę?

– Początek był dla mnie ciężki. Kontuzje nie ominęły mnie w tym sezonie, ale gorsze było to, że nie tylko mnie. Przez to, jak już powiedziałem wcześniej, w pewnym momencie sezonu graliśmy najpierw z trzecim atakującym na przyjęciu, a później ze środkowym, co nie pozwoliło nam na normalną rywalizację w Lidze Mistrzów. Cieszy mnie jednak to, że po powrocie do zdrowia trener obdarzył mnie dużym zaufaniem i spędziłem większość czasu na boisku. Biorąc pod uwagę również to, jak klub zadbał o mnie w czasie kontuzji, jestem wdzięczny i szczęśliwy, że mogłem ten sezon spędzić w Roeselare.

To był twój drugi sezon w lidze belgijskiej. Czy można już stwierdzić, że ten wyjazd w jakimś stopniu pomógł ci stać się innym zawodnikiem, dojrzalszym, bardziej pewnym siebie w porównaniu do okresu sprzed wyjazdu?

– Uważam, że tak. Przede wszystkim od strony mentalnej ten wyjazd był mi bardzo potrzebny. Tutaj nabrałem dużo większej pewności siebie, a do tego spędziłem mnóstwo czasu na boisku, grając z bardzo mocnymi drużynami m.in. w europejskich pucharach. Poza tym podoba mi się życie tutaj, jestem szczęśliwy w Roeselare.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, ligi zagraniczne

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2016-05-09

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved